
Łatwo pisać o Kościele, że jest ogarnięty homofobią, tak samo jak łatwo oskarżać media, że walczą z Kościołem. Spotkania przy okazji wydania książki "Wyzywająca miłość" pokazują, jak dalekie od rzeczywistości są uproszczenia na temat tego, co się mówi i myśli wśród katolików o homoseksualizmie.
REKLAMA
Książka "Wyzywająca miłość. Chrześcijanie a homoseksualizm" pod redakcją Katarzyny Jabłońskiej i Cezarego Gawrysia ukazała się w październiku. Autorzy ruszyli w trasę. Z czytelnikami spotkali się między innymi w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej.
Cezary Gawryś przyznaje, że w prasie katolickiej - owszem - można przeczytać, że homoseksualizm zagraża rodzinie, a nawet istnieniu obecnej cywilizacji. Nie jest to jednak jedyny pogląd obecny wśród katolików.
W dyskusji o książce zabierali głos katolicy homoseksualiści. Co ich boli? Nie chcą być traktowani ze współczuciem, bo "współczuje się gorszym" - a oni przecież nie są gorsi. Chcą być traktowani w Kościele na równi z heteroseksualistami.
Czy to możliwe? Zdaniem teologa - a Gawryś jest filozofem i teologiem - trudne do wyobrażenia, biorąc pod uwagę wielki tradycji Kościoła. Nie da się tego wprowadzić jak po dotknięciu czarodziejską różdżką. Gawryś proponuje jednak, aby Kościół związkom homoseksualnym błogosławił, co byłoby dużym krokiem naprzód.
Nie wszyscy zebrani to zrozumieli. Jedna z obecnych na sali osób nie potrafiła wyrazić się o homoseksualizmie inaczej niż jako o defekcie czy chorobie. Przy czym zarzekała się, że nie chce nikogo zranić ani obrazić. Był to starszy mężczyzna świadomy tego, że dorastał w innym klimacie. Obecna na sali Joanna Święcicka, prezeska KiK, skontrowała i spuentowała, że Bóg nie mógł stworzyć homoseksualistów w wyniku błędu, bo wszystko, co stworzył, było dobre.
Piszę tych kilka słów po spotkaniu wokół książki "Wyzywająca miłość", bo ono pokazuje, że zawsze można inaczej. Że nie wszystko jest czarno-białe, a na pewno Kościół wobec gejów i lesbijek nie jest jedynie czarny. Warto wiedzieć, że choć rozmowa w środowisku KIK nie jest reprezentatywna dla całego polskiego Kościoła, to i taki głos w nim jest. I dlatego od nas zależy, czy skreślimy cały Kościół z powodu nawet tysięcy głupich wypowiedzi, czy będziemy chcieli znaleźć w nim partnera do rozmowy.
