Od trzech lat ciągle mam dziurę w budżecie, a dobry miesiąc to taki, gdy jest na styk. Można się załamać, ale można też poszukać dobrych stron tej sytuacji.

REKLAMA
Dobre na pewno jest to, że widzę ilu rzeczy nie potrzebowałam i potrafię cieszyć się tymi niby zwyczajnymi, a dla mnie najważniejszymi - że Mała Mysz jest na świecie, mam ładny widok z okna, pisanie mi coraz lepiej idzie, mam kilka dni wolnego i mogę zająć się moimi blogami.
Cieszę się też, że nauczyłam się gotować. Często z niewielu składników i z tego co akurat znajdę w lodówce. Do prawdziwej wolności brakuje mi jeszcze ogródka warzywnego, kilku drzewek owocowych i kury, ale to też będzie prędzej czy później, skoro tego chcę. Na razie wyhodowałyśmy najpiękniejsze na świecie i jednocześnie najbardziej niesmaczne, pomidorki koktajlowe. Na więcej warzyw i owoców w przydomowym ogródku nie mam zgody, bo jak powiedziała Belinda - małpy zjedzą :)
logo
Nasze pierwsze pomidory

Gdy przyjechałam do Andaluzji znałam podstawy gotowania, ale poruszałam się pomiędzy kuchennymi klasykami - kotletem, makaronem z sosem, ryżem z warzywami i różnymi zupami. Po kilku latach tutaj (i dziesiątkach tapasów :)), chcąc nie chcąc, zaczęłam naśladować potrawy próbowane w restauracjach. Najpierw swojski kotlet mielony otrzymał Andaluzyjską sukienkę TyTy i Mama - Wspólne gotowanie i zmienił się w Albondigas, smak sosów do makaronów wzmocnił aromat czosnku, papryki i pomidorów, a ryż z warzywami już na stałe jest paellą.
Kuchnia Andaluzyjska to kuchnia biednych ludzi, więc sporo w niej potraw z resztek - Gazpacho, krokiety, papryki nadziewane, sałatki, no i Tortilla. Odkryłam ją późno, bo nie kojarzyła mi się nigdy z dobrą przekąską. Ziemniaki, cebula i jajka - banał. A jednak!
Tortilla potrafi być naprawdę pyszna i jest jedną z tych potraw, które możesz przygotować sto sposobów i za każdym razem inaczej. To właśnie w gotowaniu lubię najbardziej - jeden przepis wyjściowy, a potem wielkie pole dla wyobraźni.
logo
Moja pierwsza tortilla

Przepis na tortillę jest bardzo prosty, a składniki prawie każdy zawsze ma w lodówce. Wystarczą jajka, smażona cebula, duszone albo gotowane warzywa (ziemniaki - wtedy powstanie sławna Tortilla de Patatas; albo bakłażan, cukinia, papryka, szpinak, groszek, fasolka, sałatkowa mrożonka warzywna, cokolwiek akurat macie w lodówce), czasem dodaję też pestki dyni albo słonecznika (jak już wspominałam przy okazji sałatek Wild Rocket, na inne pestkowo-orzechowe dodatki mnie nie stać), można dodać ser, a ostatnio dosypałam koperku. I tak powstała Tortilla Polaca :)
logo
Tortilla Polaca
Przepis na Tortilla Polaca
Składniki
4 jajka
3-4 średnie ugotowane ziemniaki
1 podsmażona cebula
czubata łyżka koperku
oliwa z oliwek
przyprawy - sól, pieprz
Przygotowanie - Cebulę podsmażamy na złoto. Ziemniaki kroimy w talarki. Jajka mieszamy z przyprawami i koperkiem, dodajemy cebulę i ziemniaki (zauważyłam, że dobrze jest dodać warzywa do jajek, a nie odwrotnie, nie wiem dlaczego :)) Całość delikatnie mieszamy, wylewamy na rozgrzaną patelnię i smażymy ok. 4-5 minut na najpierw dużym, a później średnim ogniu, najlepiej pod przykryciem. Gdy dół tortilli jest już ścięty, przykrywamy patelnię talerzem, odwracamy i ponownie wsuwamy na patelnię. Smażymy pod przykryciem kolejne kilka minut, przekładamy na talerz i studzimy. Po chwili tortilla jest gotowa :)
Bardzo się bałam, że wszystko mi się rozleci, ale nie jest to bardzo trudne. Najlepiej na początku próbować z małą patelnią.
Ps. Przygotowując moją pierwszą tortillę korzystałam z przepisu ze strony Semilicious - Aubergine Tortilla
Czytaj więcej na moim blogu Lubię Gibraltar :)