O autorze
Notka o mnie – Artystka sztuk wizualnych. Autorka rzeźb, fotografii i instalacji. Zajmuje sie problemami czasu, przestrzeni, relacji i stanów granicznych "pomiędzy". Jest autorką instalacji wideo, w których postacie symbolizują problemy i procesy przemian współczesnego świata. Jej procesualne prace - m.in. rzeźby i instalacje z mgły, waty cukrowej, zabawek dotyczą obecności sztuki w życiu codziennym, nowoczesnego myślenia i przekraczania granic. Brała udział w wielu wystawach, w tym m.in. w Biennale w Sydney, w Biennale w Wenecji (zaproszona przez artystów rumuńskich do wystawy w ramach narodowej reprezentacji), Moderna Museet w Sztokholmie, Whitechapel Gallery w Londynie, w Jeu de Paume w Paryżu, Martin Gropius Bau w Berlinie, w Zachęcie w Warszawie czy Museum of Contemporary Art w Chicago, Galeria SAB w Bogocie / Kolumbii czy MAM Museo de Arte Moderna Rio de Janeiro.

SOLIDARNOŚĆ - list do Mamy

ZUZANNA JANIN STUDIO
"Kochana Mamo, piszę do Ciebie w Dzień Dziecka… jest czerwiec 2014 roku, a to także moje 25 lecie twórczości artystycznej… a za 3 dni – mija 25 pierwszych wyborów w wolnej Polsce, które razem przeżyłyśmy. Nie ma Cię tu z nami w tym czasie podsumowań, podliczeń… ale ja postanowiłam zadedykować właśnie Tobie na tę rocznicę mój plakat „Solidarność. Za Sarneckim & Iveković. 1989-2014” – moją pracę na 25 lecie, powstałą z połączenia dwóch doświadczeń sztuki: tzw. plastyki końca PRL i sztuki wizualnej po transformacji 1989."


"Mój plakat jest klarowaną wizualizacją reprezentacji, i tym samym symbolicznym postulatem o obraz świata, gdzie prawo do widzialności, prawo do szacunku i pamięci obejmuje wszystkich, który się przyczyniają do jego budowy i zmieszczą się w wąskiej, kapryśnej pamięci historii. Gdzie nie stosuje się manipulacji wykluczenia, pomijania, zapominania. Gdzie szanuje się swoich „bohaterów i bohaterki codzienności”, otacza pamięcią tych i te, co wykonali ciężką, niewdzięczną pracę, demonstruje się solidarność i wsparcie w trudzie nieciekawych czynności, nieatrakcyjnych zadań, respektuje takie pojęcia jak skromność, wsparcie, współpraca, partnerstwo, szacunek.

Mój plakat zrobiłam na bazie dwóch znanych słynnych wersji plakatu - pierwszego, autorstwa Tomasza Sarneckiego, który powstał na wybory z 1989 roku, z sylwetką Gary Coopera na tle napisu SOLIDARNOŚĆ (wg projektu Jerzego Janiszewskiego) i późniejszej wersji tego plakatu Sani Ivecović, z figurą kobiety w kapeluszu, zamiast słynnego szeryfa Kane'a, wykonanej w 1999 roku na zamówienie MSN w Warszawie, jako część pracy "Niewidzialne kobiety Solidarności", w której Sania Ivecović celnie wizualizuje proces manipulacji uczestnictwem, wymywanie i wykluczania kobiet z historii, w tym kobiet współtworzących z historii ruchu Solidarności i z formacji i ugrupowań z niego się wywodzących. Tak, rzeczywistość po transformacji okazała się dla kobiet niewdzięczna i okrutna dokonując mętnego i obłudnego zabiegu manipulowania ich udziałem w pracach na rzecz tej rzeczywistości: to co było dobre w czasie aktywności oporu podziemia - niewidzialność, skrytość i cicha praca "na zapleczu" - stało się przekleństwem w czasach transformacji.

Według Iveković współtwórczynie Solidarności zniknęły z pola widzenia, nie weszły do polityki, nie były widzialne. Trudno się dziwić, że po transformacji nie bez przyczyny do dyskursu wróciły feministki. Udawaliśmy, że nie widzimy, że powszechnym stało się darmowe korzystanie się z pracy rąk kobiet, obarczanie ich skrytą pracą na zapleczu, obsadzanie w rolach najtrudniejszych i najbardziej niewidocznych funkcji, tam, gdzie widoczność nie jest najważniejsza, a czasem niewskazana, a potem wsparcie i manewry i docenienia wybiórczo, w przestrzeni widzialności, tylko wybranej grupy pracujących ludzi. Niesolidarnie. Niesprawiedliwie. Niefajnie.


Czyżby pokaźna część społeczeństwa była reprezentowane na tym plakacie Sarneckiego białym tłem, mgłą, niewidzenia, pustą biała kartką? Czyżby figura nieobecnych kobiet odsuniętych w feministyczne, kobiece getta, symbolizowała nieobecność całej rzeszy przegranych, niezadowolonych tych, którym się nie powiodło, a których nie chcemy oglądać: i nie myślę tu już tylko o kobietach, ale o wszystkich ludziach, niezależnie od płci, pochodzenia, wyznania itp., którzy znaleźli się w przestrzeni niewidzenia, zapomnienia, wykluczenia i odsunięcia.

Wiesz Mamo, jako artystka uczyłaś mnie, jak ważne są obrazy, i jak je czytać, ale ja dziś, po doświadczeniu swojej pracy twórczej oraz niestety doświadczeniu lat patrzenia na zastraszające realizacje wielu nieodpowiedzialnych pomników, plakatów, wizji, filmów i dekoracji - uważam, że to nie forma i kompozycja obrazów same w sobie, ale wizualizacje pojęć i myśli są tak bardzo ważne - i że to właśnie my, artyści, jesteśmy odpowiedzialni za konsekwencje języka wizualności. Za powielanie stereotypów, za używanie i granie na re-sentymentalnych kliszach i opatrzonych wzorach, które łatwo wchodzą w oczy, ale banalizują wizualne czytanie rzeczywistości i cementują szkodliwe opresyjne postrzegania świata. Jesteśmy odpowiedzialni i odpowiedzialne za język wizualny, który pokazuje rzeczywistość infantylnie i życzeniowo, traktuje pokazane postaci przedmiotowo, a inne wyklucza z widzialności. Przecież za naszym językiem sztuki, za forpocztą wizualnego przekazu, idzie społeczna i polityczna dyskusja: nadanie języka werbalnego, opisanie i nazwanie stworzonej wizualności. I jeśli my, artyści, manipulujemy wizualnymi przedstawieniami, to dajemy tory ich nazwaniu - i musimy ponosić tego konsekwencje.

Tak, Ty uczuliłaś mnie na postęp, otwartość i pracę nad sobą, uczyłaś mnie poszanowania innych, akceptacji i wybaczania, uczyłaś mnie godności, stawania po stronie słabszych, ale i pamiętania. Nauczyłaś mnie wrażliwości na opresję stereotypów: unikałaś klisz, łatwych opinii, dewocji, bigoterii i tandety - tak, Mamo, jasne, właśnie dlatego jesteśmy odpowiedzialni za wizualizację, która budzi naszą wyobraźnie, skumulowaną wiedzę, pamięć - to, co pozwala nam na poszerzenie oglądu, inne spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, pomaga zrozumieć procesy w jakich żyjemy - to jest właśnie zadanie artystów.

Dlatego w mojej propozycji na plakat Solidarności dziś połączyłam w jedno plakat Sarneckiego i Iveković. Jako equalistka uważam, że postacie z tych plakatów muszą być dziś przedstawione razem: prawdziwie i zgodnie z realiami, tak jak w otaczającej nas rzeczywistości, w domu, na ulicach, w pracy, w szkole. Tak jak w konstytucji, tak jak w demokracji. Po prostu razem.

Sarnecki umieścił na plakacie bohatera-iluzorycznego, mrzonkę, marzenie, symboliczną postać z fikcyjnego filmu, wzór bohatera, który wygrał słynny pojedynek. Iveković przekształcając ten plakat, umieszczając postać bohaterki wypartej z pamięci pokazała mechanizm, który spotyka wiele rewolucji i post-rewolucji wywalczonych przez ludzi, które kończą się regresem polityczno-obyczajowym, "zwinięciem" kulturowym. No powiedzmy to sobie szczerze - chaos walki wytwarza często "cofką cywilizacyjną".

Dlatego właśnie do wyblakło-wybielonych portretów kobiet Solidarności Iveković dodała ten plakat-bliźniaczy, na którym widać symboliczną reprezentację nieobecnych, wymazanych z historii. Sonia pokazała kobiety Solidarności samotne, osobne. To postać-demonstracja przypomnienia, postulat przeciw polskiemu historycznemu re-sentymentalnemu pisaniu historii. Ja postuluję, abyśmy poszli dalej. Dlatego na moim plakacie te dwie symboliczne postaci idą ramię w ramię. Stają się reprezentacją nas wszystkich.

Wiesz Mamo, myślę, ze takiego świata życzyła sobie Teofilia Blendkowska, przyjaciółka Twojego przodka Ignacego, skazana na zsyłkę uczestniczka spisku na Berga z 1863, zapomniana kobieta, uczestniczka Powstania Styczniowego, o której nikt nie wspomina (są zesłańcy, a nie zesłanki), choć swoje bohaterstwo przepłaciła zsyłką w głąb Rosji, zostawiając pięcioro dzieci z mężem w Warszawie. O takim świecie marzyła twoja Babka Natalia Egiersdorff, współtwórczyni pozytywistycznej fali edukacji - właścicielka i dyrektorka szkoły średniej dla dziewcząt na Smolnej w Warszawie, choć swoją zabójczą pracę na rzecz innych przepłaciła bankructwem i chorobą, co skutkowało zamknięciem szkoły po niemal 20 latach funkcjonowania. O takim świecie zapewne marzyła Twoja cioteczna Babka Cezaria Baudouin de Courtenay, naukowczyni, twórczyni fenomenologii, założycielka Muzeum Etnograficznego w Warszawie, pierwsza polska kobieta rektor(a). O takim zapewne Janina Antoszkiewicz, Babka twoich dzieci, przysposobiona przez repariantów z Chicago przedwojenna buisneswomen, właściwielka młyna i apteki, która dbała o upaństwowiony w PRL majątek jak "o swoje", uważając, że to jej obowiązek, bo młyn i apteka są ludziom potrzebne, bez względu na to, kto nim zarządza. O takim świecie zapewne marzyła twoja Mama Nelly Egiersdorff, gdy jako jedna z pierwszych dziewcząt po odzyskaniu niepodległości dostała się na studia filozofii na UW i kiedy uczestniczyła w 1920 roku w spotkaniu z Maria Skłodowską-Curie na UW, w dniu inauguracji jej rocznika, a potem w czasie okupacji organizując w mieszkaniu komplety, a w warsztacie na Powiślu produkcję nadajników i broni oraz zaplecze dla grupy batalionu Kryska, w którym walczył jej syn i mąż. O takim świecie myślała Ciotka Zosia, gdy walczyła w Szarych Szeregach.

O takim zapewne Ty, gdy kończyłaś ASP na początku lat 60. z wyróżnieniem, pojechałaś na Biennale w Sao Paulo, a potem próbowałaś naprawić gnuśny system angażując się w Solidarność Artystów, co przepłaciłaś zdrowiem i etykietką "artystki związkowej", bo nie jest łatwo dzielić wyjątkową twórczość z zadaniami społecznymi. O taką Polskę na pewno walczyła Krysia Antoszkiewicz, postępowa działaczka, Twoja Córka, która czekała 20 lat, by, za udział w pracach podziemia dostać jako jedna z ostatnich w 2012 roku Medal Solidarności i Wolności. I ja też właśnie taką Polskę chciałabym widzieć, jako artystka, twórczyni galerii lokal_30, która powstała w mojej pracowni na Foksal i członkini Sekretariatu OFSW, którym pracujemy z artystkami i artystami nad poprawą systemu wsparcia i nagradzania póki co wykluczającego pracujących artystów, i w końcu partnerka i matka, która stworzyła zaplecze dla rozwoju i twórczości dla członków swojej rodziny.

Takiego świata życzą sobie zapewne Twoja Wnuczka, Mel, która mogła korzystać z wolności, uczyć się zagranicą i jest właścicielką własnej firmy projektowej już w wolnej Polsce. One nie są niewidoczną mgłą, białym tłem dla postaci-mirażu wyjętego z bajki westernowej bohatera- szeryfa. One są realne, konkretne i ważne - dlatego muszą mieć swoją reprezentację, mocno zarysowaną postać. Tak, my wszystkie i wszyscy, życzymy sobie takiej wspólnej Solidarności tu i teraz i na przyszłość. Dla nas, dla nich, dla Ciebie, Mamo...

Twoja córka,

Z.J.

Warszawa. 01.06 2014"

___
Plakat ten dedykuję Mojej Mamie, Marii Anto 1939-2007, wybitnej artystce malarce, działaczce Solidarności Artystów.


całość listu pierwotnie opublikowanego na:
WYSOKIE OBCASY
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

POWYBORCZY PORANEK

WYNIKI, ANALIZY, KOMENTARZE