O autorze
Notka o mnie – Artystka sztuk wizualnych. Autorka rzeźb, fotografii i instalacji. Zajmuje sie problemami czasu, przestrzeni, relacji i stanów granicznych "pomiędzy". Jest autorką instalacji wideo, w których postacie symbolizują problemy i procesy przemian współczesnego świata. Jej procesualne prace - m.in. rzeźby i instalacje z mgły, waty cukrowej, zabawek dotyczą obecności sztuki w życiu codziennym, nowoczesnego myślenia i przekraczania granic. Brała udział w wielu wystawach, w tym m.in. w Biennale w Sydney, w Biennale w Wenecji (zaproszona przez artystów rumuńskich do wystawy w ramach narodowej reprezentacji), Moderna Museet w Sztokholmie, Whitechapel Gallery w Londynie, w Jeu de Paume w Paryżu, Martin Gropius Bau w Berlinie, w Zachęcie w Warszawie czy Museum of Contemporary Art w Chicago, Galeria SAB w Bogocie / Kolumbii czy MAM Museo de Arte Moderna Rio de Janeiro.

Jarzębiny, Zespół Śląsk, David Bowie i WARSZAWA

David Bowie, na początku lat 70. wracając koleją z Moskwy wysiadł na stacji Warszawa Gdańska i przeszedł się na Plac Komuny Paryskiej (dziś Wilsona), gdzie w księgarni kupił płytę z pieśniami w wykonaniu Zespołu Śląsk, które stały się inspiracją do napisania jego utworu WARSZAWA. A Warszawa byla wtedy szara, przygnębiająca i smutna. Z tego dworca odjeżdżały też pociągi w 1968. Wiedzieliśmy o wypadkach w Gdańsku w 1970, gdzie na ulicach zginęlo wielu protestujących.


Mieszkałam wtedy na tyłach kina Wisła, tuż za placem Komuny Paryskiej (dziś Wilsona), byłam uczennicą szkoły baletowej i codziennie rano wsiadałam na przystanku koło tej księgarni. W szkole moskiewski dyrektor szkoły przygotowywał Dziadka do Orzechów w Teatrze Wielkim w wykonaniu uczniów szkoły baletowej. Spędzałam całe dni w Teatrze Wielkim na niekończących się probach: przygotowałam się do tańczenia solowej partii - Klary. (Dopiero po latach zrozumiałam, jak mogło być odczytane inscenizowane na początku lat 70. sceny zbiorowe, ubranego w czerowny mundurek Dziadka do orzechów walczącego ze szczurami... ale to już inna historia). Pani od tańca ludowego szczerze mnie nie lubiła, za to niektórzy moi koledzy i koleżanki zasilili szeregi zespołów Mazowsze i Śląsk (ale to jeszcze inna historia).


Tymczasem ja interesowałam się zupełnie innym życiem: my z siostrą słuchałyśmy Radia Luxemburg, Emerson, Lake and Palmer, Jimiego Hendriksa i Janis Joplin nosiłyśmy zakazane żółte spodnie i koszulki z własnoręcznie zrobionymi aplikacjami "victorii", po kilkanaście cienkich srebrnych bransoletek na każdej ręce... a moja siostra też afro (o matko, jak jej zazdrościłam kręconych ciemnych włosów - mi przypadły długie proste druty, które obowiązkowo przewiązywałam hipisowskim rzemyczkiem na czole!). Byłyśmy na każdym Jazz Jamboree (zawsze wkręcając sie w wydarzenia, które dawały poczucie wolności - wymuszonej, wymęczonej namiastki wolności). Koledzy z Otwocka organizowali Jam Session w w ogromnych domach swoich rodziców. Wtedy dzieliliśmy się na hipisów i gitowców oraz "złotą młodzież" (i ten podział dalej istnieje, w nowej konfiguracji), tańczyło się w Stodole i Hybrydach do pierwszych wizualizacji (jak oni to wtedy robili?), a winyle wymieniało / kupowało pod Skocznią.


I właśnie wtedy, w szary dzień David Bowie wysiadł na Dworcu Gdańskim z pociągu z Moskwy, przeszedł się po tej mojej szarej Warszawie i trafił do najbliższej księgarni. No i tu kupił płyte Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk, podobno usłyszał mały fragment w sklepie...


W roku 1973 powstał utwór WARSZAWA inspirowany pieśniami Beskidu (muzyka Brian Eno, teksty David Bowie), w którym David śpiewa w wymyślonym przez siebie języku,
WARSZAWA weszła do albumu "Low" wydanym w 1978 i była m.in. grana z orkiestrą na koncercie Bowiego w Tokyo w 1978 roku.





No coż, chyba to nie dziwne, że fragmenty tego utworu znalazły się w też w mojej wideo- instalacji Majka z Filmu; w epizodzie REVOLUTIONS. HEROINES, gdzie tytułowa bohaterka "błąka się przez rewolucje i zamieszki uliczne, od 1968 do dziś".


WARSZAWA jest inspirowana pieśnią ludową z repertuaru Zespołu Śląsk, podobnie jak nasz hymn footbolowy "Koko Koko Euro Spoko". który mimo uroku zespołu naprawdę "fajnych" Jarzębin, wpisuje się niestety w naszą polską przypadłość, pauperyzowania i uwieśniania wszystkiego, co nawinie się pod rękę. Nic się nie nauczyliśmy od Bowiego, a nawet Pink Floyd’ów czy Morrisona. Country choć muzyką zdecydowanie nie-miejską jest nie musi być hymnem wydarzeń odbywających się w US. A Euro 2012, choć odbywa się w stolicy, w środowisku miejskim, to jednak zostało całkowicie uwieśnione - piosenka, logo-EURO, architektura stadionu-koszyka – wszystko to nawiązuje do kultury wiejskiej, swoiskiej... estetyki Cepelii. Czemu? Nie wiem. To jakaś dziwna przypadłość; iż w powszechnych wydarzeniach dominuje tendencja niemożności odcięcia się od czegoś koniecznie w stylu "polskości" rozumianej na sposób wiejski, cepeliowy, by nie powiedzieć jak najbardziej prostacki, no bo "kibice tak sobie życzą". Czy rzeczywiście?

Wobec szału Euro 2012 pozostaję chyba po stronie mniejszej mniejszości (i niech tak już zostanie), więc dedykuje nam wszystkim dziś ten utwór z myślą, że mniej więc w tym samym czasie, kiedy my w Polsce śmieliśmy się z tego, że inżynier Mamoń lubił to, co już raz usłyszał – dwaj artyści, którzy zadbali, o to żebyśmy usłyszeli coś nowego, odwiedzali niemal jednocześnie dziwne dla siebie miasta: David Bowie Warszawę, a Jim Morrison Londyn raz pierwszy.


PS:
Zespół Jarzębiny spotkałam na wystawie Tańce ze śmiercią, w Teatre Nowym w 2008 roku, gdzie pokazywałam swoją instalację wideo Widziałam swoją śmierć (Funeral & Fun) oraz performence WCIĄŻ z udziałem osób z publiczności. W wystawie brałam udział m.in. z Teresą Morgolles, Anią Molską i właśnie Jarzębinami, ktore ulokowane w pokoju, oświetlonym jedynie świecami śpiewały żałobne ludowe pieśni polskie.

http://rek.www.wp.pl/commercialbreak.html?cid=44864&cbetime=40000&PWAorgURL=http%3A//kultura.wp.pl/title%2CTance-ze-smiercia%2Cwid%2C10477278%2Cwiadomosc.html%3Fticaid%3D1e64c%26_ticrsn%3D3


W tej notce spotkali się: Dawid Bowie, Jm Morrison, Jarzębiny, Zespól Śląsk, Anna Molska, Teresa Morgolles, Majka z Filmu, Klara z Dziadka do Orzechów, protestujący z Gdańska, z Radomia i rosyjski dytektor Szkoły Baletowej w Warszawie, którego nazwiska nie pamiętam i inżynier Mamoń.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu