
Zeszłotygodniowy dodatek specjalny do Le Nouvel Observateur, pozwala rzucić okiem na najbardziej kolorową i wielokulturową dzielnicę Paryża – „dziesiątkę“. „Ça bouge à Boboland“ – kusi tytuł, oferując na piętnastu stronach „life-stylowy“ przegląd dzielnicy. „Ça bouge à Boboland“ – można lekko przetłumaczyć na „Dzieje się w Bobolandzie“. "Bobo" to skrót od bourgeois-bohème („miejska bohema“), czyli, mniej lub bardziej, swojskie określenie na wszechobecnych w dzisiejszej nomenklaturze hipsterów. Ale „dziesiątka“ to o wiele więcej niż – jak tego chce Le Nouvel Observateur – „Boboland“, choć doceniam marketingowy sznyt redakcji tygodnika.
Jest około czwartej popołudniu, właśnie wracam z – jak to określał bohater grany przez George’a Cloney’a w „Tajne przez poufne“ braci Cohen – „przebieżki“ nad widokówkowym kanałem Saint Martin przy którym piknikują Paryżanie (do pikników w tym miejscu zachęcam też zwiedzających „dziesiątkę“) i wpadam na chwilę do kawiarnio-restauracji Napoléon, mieszczącej się na rogu Rue du Faubourg Saint Denis i Rue des Petites Ecuries.
Dowiedziałam się na przykład, że historia rue du Faubourg Saint Denis sięga jeszcze czasów rzymskich, kiedy ulica ta stanowiła oś północ-południe wiodącą od przedmieść miasta, aż po jego serce. „Faubourg“ na polski tłumaczyć można dosłownie, jako „przedmieście“. Pamiątką po czasach, kiedy rue du Faubourg Saint Denis nie należała jeszcze do właściwego Paryża, jest dawna brama wjazdowa do miasta z XVII wieku (wygląda trochę jak mały, piaskowy łuk triumfalny), która widokowo zamyka lej ulicy na na jej południowym krańcu. W czasach Francji królewskiej, rue du Faubourg Saint Denis stanowiła fragment traktu królewskiego w kierunku położonej na obrzeżach Paryża bazyliki Saint Denis, w której odbywały się koronacje. W czasach Napoleońskich, „dziesiątka“ funkcjonowała jako techniczne zaplecze miasta: rue des Petites Ecuries (ulica „Małych stajni“), przy której rogu leży Napoléon, powstała, by umieścić konie wojsk Bonapartego. Gdzie leżały większe stajnie Napoleona? – Nie wiem tego (jeszcze). W tej dzielnicy, Napoleon kazał też wybudować pierwsze wodociągi dla Paryża (czyli leżące nieopodal Château d’Eau – [dosłownie: „zamek wód“]. W okresie powojennym, wąskie uliczki „dziesiątki“ stały się domem dla Żydów parajacych się krawiectwem na większą i mniejszą skalę a przed dziesiciu laty, kiedy w tej domenie specjalizację przejęły Chiny, małe zakłady szwalnicze opustoszały, pozostawiając atrakcyjną infrastrukturę dla funkcjonujących tu dzisiaj projektantów mody i architektów.
- Widać – myślę sobie – każde miasto ma swoje piekiełko.
