Być jak Sheldon z „Big Bang Theory”: czy książki popularnonaukowe staną się modne?

Raz na jakiś czas w księgarni dopada mnie przymus zakupu książki "mądrej", czyli popularnonaukowej. Nie dziwi to mojego rozmówcy, Leszka Szumlasa, współtwórcę nowego serwisu Mądre Książki. – Odkrycia naukowe, odpowiednio zaprezentowane, mogą być równie intrygujące jak finał "Breaking Bad" – uważa. Od razu jednak pojawia się niepokój, bo nie zawsze jestem w stanie ocenić, czy trzymana w ręce pozycja jest bardziej naukowa,czy bardziej popularna, a może dany autor to w ogóle kolejny Erich von Däniken...

– Niestety część z tych publikacji zawiera błędy lub promuje pseudonaukowe teorie lub jest po prostu nieudolnym tłumaczeniem obcojęzycznych pozycji. W gąszczu tysięcy dostępnych tytułów coraz trudniej znaleźć, te które są naprawdę godne polecenia – mówi Piotr Kołodziejczyk, drugi z twórców strony Mądre Książki, serwisu z niezależnymi recenzjami książek popularnonaukowych.





Coraz częściej zdarza się, że media obiegają informacje o nowych, przełomowych odkryciach. Niektórym wystarczy, że przyswoją nazwy takie jak „zderzacz Hadronów” czy „cząstka Higgsa”, inni chętnie dowiedzieliby się o tych naukowych fenomenach trochę więcej. Podręczniki naukowe niewiele tu pomogą, ponieważ swoją nieprzystępnością potrafią zrazić amatora już na pierwszej stronie, pod warunkiem oczywiście, że przetrwał test okładki. Pozostaje więc szeroka oferta książek popularnonaukowych. Czy są dziś „popularne” pytam twórców Mądrych Książek.

Skąd pomysł na książki popularnonaukowe? To specyficzna nisza...

Nie kierowaliśmy się popularnością tematu, w innym razie stworzylibyśmy serwis top 100 książek dla każdego. Taka lista pokrywałaby się w 90 proc. ze wszystkimi listami bestsellerów, jakie można dziś wszędzie znaleźć. A poważnie: temat wcale nie jest niszowy, nauka nie jest niszowa, a jeśli ktoś tak myśli, to chcemy pokazać, że to złe podejście.

To jak wygląda ten segment rynku wydawniczego?

Piotr Kołodziejczyk: Książki popularnonaukowe nie będą nigdy cieszyły się taką popularnością jak beletrystyka – nie ma co z tym walczyć. Jednak liczba wydawanych pozycji jest nieporównywalnie większa niż 10-15 lat temu. Z jednej strony to sukces, a z drugiej zagrożenie: ciężko poruszać się w tym gąszczu i znaleźć coś naprawdę wartościowego i dobrze wydanego.

Leszek Szumlas: Bardziej martwi nas fakt, że póki co dalej niewiele publikacji pojawia się w wersji elektronicznej. Pomimo całej romantycznej otoczki i sentymentu do papierowych wydań liczby są nieubłagane – Amazon w 2011 roku poinformował, że sprzedaje więcej e-booków niż książek papierowych.

Co daje czytanie literatury popularnonaukowej?

​Leszek: Wszyscy przyjmujemy a priori, że czytanie książek jest dobre, ważne, konieczne, etc. Jeśli zestawimy to z faktem​, że nauka, nawet ta w wersji "popularnej" daje nam niewspółmiernie dużo w porównaniu np. z n-tym tomem "Pieśni lodu i ognia" (całkiem przyzwoitego czytadła na podstawie którego nakręcono serial „Gra o Tron”) mamy gotową odpowiedź. Dzisiejsi naukowcy, jeśli chcą, potrafią być trochę jak gwiazdy rocka, a odkrycia naukowe, odpowiednio zaprezentowane mogą być równie intrygujące jak finał "Breaking Bad". Żyjemy przecież w ciekawych czasach...

Mam wrażenie, że hipsterzy stali się ambasadorami nauk humanistycznych, czy jest szansa, że modne staną się także nauki ścisłe i w dobrym tonie będzie się pokazać z taką książką?

Leszek: Wczoraj czytałem na Waszym portalu, że hipsterzy tylko udają, że znają się na kulturze ;-) A trzymając się popkulturowych porównań – tematyka naukowa i sami naukowcy mogą być równie ciekawi, jak zmagania Starków i Lanisterów... no prawie. Popatrzmy na bijący rekordy popularności​ serial "COSMOS: A Spacetime Odyssey" telewizji FOX, który szturmem zdobył listy najchętniej pobieranych torrentów. Sitcom "Big Bang Theory" od kliku sezonów święci triumfy, a postaci takie jak Sheldon Copper zostały wchłonięte przez kulturę masową. Tutaj warto wspomnieć, że w wielu odcinkach występują gościnnie prawdziwi ludzie nauki, tacy jak Stephen Hawking i inne „gwiazdy nauki”.


Każdą historię można opowiedzieć w arcyciekawy sposób, dlaczego nie może to być opowieść o nauce? Jeśli zestawimy popularność i nakłady takich autorów jak Carl Sagan, wspomniany już Stephen Hawking, Terence Dickinson, Richard Feynman z książkami spoza świata nauki, nie można mieć kompleksów.

Serwis Mądre Książki wystartował 28 kwietnia. Jest prowadzony nie tylko przez miłośników literatury popularnonaukowej, ale także ekspertów w wybranych dziedzinach: pracowników wyższych uczelni, naukowców prowadzących własne badania, a także fachowców branży nowych technologii. Twórcy serwisu podkreślają, że chociaż księgarnie i biblioteki pełne są kolorowych książek poświęconych nauce, o chwytliwych tytułach oraz entuzjastycznych recenzjach umieszczonych na obwolutach przez specjalistów od marketingu, oni stawiają na niezależność swoim ocen i podkreślają brak powiązań z wydawnictwami.

Strona ma też być miejscem, które pomoże rodzicom i nauczycielom w znalezieniu wartościowych książek, które rozbudzą zamiłowanie do nauki w dzieciach – książki dla najmłodszych podzielone są na kategorie wiekowe: do lat 3, 3-6, 6-12, 12-16.
Trwa ładowanie komentarzy...