
Władze Uniwersytetu Jagiellońskiego chciały przyznać doktorat honoris causa Jose Manuelowi Barroso, odchodzącemu szefowi Komisji Europejskiej. – To polityczny kameleon – uzasadniali. – Był ongiś wojującym maoistą, komunistą, a później miał poglądy skrajnie lewicowe – przekonywano. Jeden z profesorów ocenił, że polityk ten „z pewnością nie jest mężem stanu”, inny zarzucił mu promowanie gender.
Stenogramy z posiedzenia Rady Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego pokazują skąd bierze się stereotyp o konserwatyzmie obyczajowym mieszkańców. Dokument, który publikuje krakowska „Gazeta Wyborcza” pokazuje jakie argumenty padały przeciw nadaniu Jose Manuelowi Duaro Barroso tytułu doktora honoris casusa. Część z nich była wprost powtórzeniem zarzutów Janusza Korwin-Mikkego.
Prof. M. Bankowicz
Oceniano też, że obecny szef Komisji Europejskiej „reprezentuje raczej lewicowy kierunek polityczny, z pewnością nie jest natomiast mężem stanu”. Pojawił się też – niezapisany w stenogramie – argument, że Barroso promuje gender.
Naukowcy już podczas dyskusji przewidywali, że negatywna decyzja może pogorszyć wizerunek wydziału, a nawet ściągnąć na naukowców kłopoty. Ostatecznie jednak większość zagłosowała przeciw. I choć ostateczną decyzję podejmuje Senat uczelni, trudno sobie dzisiaj wyobrazić, by Barroso jednak doktorat honoris causa dostał.
czytaj także:
Źródło: Stenogram z Rady Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Cytat za "Gazetą Wyborczą"
