Grupa naTemat

IT arystokrata odpowiada polskim prezesom

Najlepszych specjalistów firmy wyrywają sobie z rąk.
Najlepszych specjalistów firmy wyrywają sobie z rąk. fot. Shutterstock.com
– Odrzuciłem ofertę za 22 tys. zł miesięcznie. Jeśli chcecie zatrzymać ucieczkę fachowców, płaćcie rynkowe stawki – mówi programista. To odpowiedź na tekst naTemat, w którym szefowie firm komputerowych skarżyli się na finansowe zepsucie programistów i informatyków.

Czuje się pan IT arystokratą?

Paweł, programista z 10-letnim stażem: Wczoraj odrzuciłem ofertę pracy za 22 tys. złotych miesięcznie i kilka innych. To prawda, że firmy rozchwytują teraz co lepszych specjalistów. Mam ofertę Londynu za 400-500 funtów dziennie. Inny pracodawca zaoferował, że pokryje mi koszta przeprowadzki do USA (na potwierdzenie rozmówca przysłał maila z ofertą). Pewnie takie warunki mają najlepsi kardiolodzy w Polsce. W tym sensie programiści to też elita.

Za co chcą ci aż tyle płacić?

To, czym dysponuje programista to uniwersalny fach, na który jest zapotrzebowanie na całym świecie. To naprawdę wolny zawód. Pracodawcy w Polsce nie mogą dyktować warunków na zasadzie: "jak nie będziesz pracował za 5 tysięcy, to w korytarzu czekają następni kandydaci". No właśnie, nie czekają.

Dla kogo pracujesz?

Teraz już głównie dla siebie, jako ekspert do wynajęcia na konkretne projekty. Miałem swój software house, czyli grupę grafików i programistów, pracowaliśmy dla kilku światowych gigantów e-commerce. Aktualnie współpracuję z amerykańską firmą. Oferuje ona 110 tys. rocznego honorarium. Chociaż tak naprawdę rozliczamy się na godziny spędzone nad zadaniem. W tym wypadku nową stroną internetową dużej firmy. Grafik projektuje ją jako obrazek, aby była ładna i podobała się internautom. Moim zadaniem jest napisanie kodu HTML i nadanie jej elementom funkcji, mówiąc potocznie, żeby to wszystko się klikało. Tym się zajmuję jako - Javascript Front Developer.


Gdzie można zarobić najwięcej?

W Londynie i Niemczech około 300-400 tys. rocznie. Najlepiej płacą w Zurychu, gdzie dobry projektant systemów informatycznych może zarobić ponad 600 tys. rocznie. Banki i firmy ubezpieczeniowe nie kupują gotowych rozwiązań od innych korporacji informatycznych. Chcą tworzyć własne, systemy dopasowane do swojego biznesu.

Stąd ten boom na twoją pracę?

Wystarczy spojrzeć ile rzeczy kupujemy w internecie: polisy ubezpieczeniowe, lokaty bankowe, inwestycje. Za tym wszystkim musiał stać zespół osób, które tak zaprojektowały strony internetowe, żeby to wszystko działało. To samo w aplikacjach mobilnych. Albo działa i jest sukces, albo nie działa i są straty - dlatego firmy chcą dużo płacić specjalistom.

To Amerykanie nie płacą najlepiej?

Tam się teraz najwięcej dzieje i powstają najciekawsze projekty internetowe czy aplikacje. Faktycznie firmy wydzierają sobie zdolnych i kreatywnych ludzi. Ale jest też duża konkurencja. Napisałem maila do jednego z bardzo znanych biznesmenów. W jego firmie chciałbym pracować za jakieś 2-3 lata jak już będę więcej umiał. Napisałem mu: Cześć robiłem to i to, za dwa lata będę chciał dla ciebie pracować. Odpowiedział: po co czekać, przyjeżdżaj dziś.


Elon Musk twórca Tesli?

Z tej ligi, może ciut niżej. Kilkaset milionów dolarów majątku i kilka zrealizowanych biznesów internetowych.

Wybrzydzanie? Polsce nie ma takich przedsiębiorców? Jest Adam Góral z Asseco, Janusz Filipiak z Comarchu, dwie firmy realizujące zamówienia za miliardy złotych w całej Europie.

Szczerze mówiąc te nazwiska i firmy niewiele mi mówią. Podziwiam Romana Kluskę, gdyby nie złamano go w aferze podatkowej, pewnie Optimus byłby globalną polską firmą. Wielkie pieniądze biorą się z idei, a nie chęci zysku. Kluska zaimponował mi skromnością, mówiąc, że człowiek może zjeść tylko jeden obiad i może kierować tylko jednym autem.

Nie można jednak powiedzieć, że te firmy nie robią niczego ciekawego i tylko za psie pieniądze

To są korporacje, które zatrudniają masowych robotników. Oni muszą być tani, bo tutaj wszystkie zamówienia kręcą się wokół najniższej ceny, albo łapówek jak było w info-aferze i komputeryzacji ZUS-u. Ostatecznie powstaje więc produkt zgodny ze specyfikacją pana z ministerstwa, a nie dobrze działający i służący ludziom.

Fakt, jak w 2010 roku instalowałem e-Deklaracje to czytanie bełkotliwych instrukcji np. o tym jak wpisać datę, zajęło mi ponad godzinę

Efekt zatrudnienia najtańszych „fachowców”. Czytałem narzekania prezesów firm komputerowych, że nie ma kim robić i odpowiadam im: płaćcie normalne pieniądze, takie żeby zatrzymać ucieczkę fachowców.

To dlatego nie pracujesz już w Polsce?

W 2011 roku definitywnie zakończyłem współpracę z polskimi firmami. Miałem wtedy 30 tys. zł niezapłaconych faktur. Zepsucie rynku sięgało tak daleko, że nie zapłaciła również firma, której współwłaścicielem był Brytyjczyk płacący kasą od polskich inwestorów. Zapłacili połowę faktury twierdząc, że nie myśleli, że to aż tyle wyjdzie. Uderzyło mnie to po kieszeni, bo ja akurat swojemu grafikowi musiałem zapłacić. Jest dobry i nie chcę go stracić. Dlatego goodbye Polsko.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PracaZarobki
Skomentuj