
W czasie środowego posiedzenia Sejmu posłowie opozycji mieli świetną okazję, by przyszpilić szefa rządu gradem trudnych pytań w sprawie afery taśmowej. Okazji tej nie wykorzystali: w stu poselskich pytaniach brakowało konkretów, dużo za to było wątpliwej klasy oratorskich “popisów”. “Kto ich wybrał do tego Sejmu?”, “Operacja ŻEN” – komentowano poselskie pytania na Twitterze.
Dobra menażeria się dorwała do mikrofonu. Przez chwilę myślałem, że ktoś przełączył na polo.tv.
— Wojciech Mucha (@WojciechMucha) June 25, 2014
Pytania retoryczne...
Sesja poselskich pytań była nieco rozczarowująca już na początku, gdy w imieniu PiS poseł Krzysztof Szczerski dopytywał Tuska i Platformę np. o to, “Skąd w was tyle agresji, tyle pogardy, tyle złych uczuć?” czy “Skąd to się bierze, że macie taki ponury obraz kraju, w którym przyszło wam rządzić?”. Następnie Szczerski porównał PO do “Obcego, który przyssał się do Polski”, by chwilę później… wraz z całym klubem opuścić salę plenarną.
Współczuję Tuskowi. Konieczności słuchania tych słabych bon motów.
— Michał Majewski (@MajewskiMichal) June 25, 2014
Ale podobne pytania, na które trudno chyba spodziewać się sensownych odpowiedzi, pojawiały się tego wieczoru w wypowiedziach co najmniej kilku innych posłów. – Czy panu również jest – tak jak nam – zwyczajnie po ludzku wstyd za swoich współpracowników? Czy nie jest pora zastosować się do wezwania “Kończ waść, dalszego wstydu oszczędź”? – pytał np. Witold Klepacz z TR.
Operacja ŻEN.
#Sejm
— Marek Magierowski (@mmagierowski) June 25, 2014
– Kogo miał na uwadze w aspekcie tego wotum zaufania? Pana, tak? Przyznaje się pan do tego? (...) Najogólniej mówiąc, z tego wniosek, że pan się przyznaje do tego, że pan niestety jest politycznym palantem. Dziękuję – mówił Romanek. Poseł dodał też, że gdyby żył Józef Piłsudski, to Tusk “wespół ze swoimi wulgarnymi ministrami siedziałby za kratami i czekał na przygotowany pluton egzekucyjny”, który by go “politycznie odstrzelił”. Jaki ma to związek z aferą? Trudno powiedzieć.
W czasie posiedzenia przemawiał także Janusz Palikot, z którego wystąpienia można zapamiętać przede wszystkim to, że (jak zauważa w “GW” Agnieszka Kublik) po raz pierwszy w historii polskiego Sejmu padło w nim z mównicy słowo “ku**a”.
Posłowie jak dzieci w przedszkolu: każdy musi coś powiedzieć przy pani.
— Stanisław Janecki (@St_Janecki) June 25, 2014
I choć wielu z przemawiających zadawało rzeczowe, trudne pytania dotyczące funkcjonowania służb czy rządu, liczni silili się przede wszystkim na przeróżne “bon moty” i w zamyśle zabawne, celne pointy.
Kto ich wybrał do tego Sejmu?
— Michał Majewski (@MajewskiMichal) June 25, 2014
Z kolei Marek Poznański z Twojego Ruchu nazwał Tuska “mistrzem rozmydlania”i poprosił, by na pytanie czy premierowi nie jest wstyd za ministrów odpowiedzieć… na taśmach. Zaś Artur Ostrowski ironizował: – Z wypowiedzi pana premiera wynika, że zorganizowana grupa kelnerów ze wschodnim akcentem brutalnie zaatakowała polskie państwo – mówił.
charyzmatyczna Nowicka sylabizuje z tabletu
— Wojtek Szacki (@szacki) June 25, 2014
Dowcipem błysnął Marek Balt z SLD, pytając, czy minister Radosław Sikorski nie jest przypadkiem “Trybsonen europejskiej dyplomacji”. Jeszcze śmieszniejszy chciał być jego partyjny kolega Dariusz Joński, który zadał następujące pytanie: “Czy pan premier wystąpi z inicjatywą ustawodawczą w celu objęcia uczniów szkół gastronomicznych i kandydatów do pracy w gastronomii obowiązkowym szkoleniem z zakresu informacji niejawnych?”
