Na Igrzyskach w Londynie zabraknie polskich pięściarzy. Dlaczego polski boks amatorski sięgnął dna?

Na Igrzyskach w Londynie nie zobaczymy żadnego polskiego boksera
Na Igrzyskach w Londynie nie zobaczymy żadnego polskiego boksera Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta
Po raz pierwszy w historii żaden polski bokser nie zdołał zakwalifikować się na Igrzyska Olimpijskie. Dyscyplina, w której mamy wielkie tradycje, w ostatnich latach stacza się w naszym kraju po równi pochyłej. Jak zatrzymać tę tendencję i sprawić, by znowu polscy zawodnicy siali postrach na światowych ringach?

- Paradoks polega na tym, iż w wielu krajach na świecie boksuje się na podstawie starej polskiej szkoły. A w naszym kraju dyscyplina ta obumiera - podkreśla Leszek Dąbrowski z serwisu Bokser.org

Boks amatorski w Polsce kuleje od lat. Ostatni medal na igrzyskach w tej konkurencji zdobyliśmy 20 lat temu, za sprawą Wojciecha Bartnika. Na kolejne olimpijskie zawody kwalifikowało się coraz mniej reprezentantów naszego kraju. Jednak tak źle, jak obecnie, nie było nigdy.

Nasz bloger pisze o fatalnych kwalifikacjach olimpijskich polskich bokserów

Turecki Trabzon na lata zostanie zapamiętany jako symboliczne miejsce upadku polskiego pięściarstwa w amatorskiej wersji. Dość powiedzieć, iż pierwszy raz w historii igrzysk, na ringu zabraknie naszych bokserów z przyczyn wyłącznie sportowych. Do Los Angeles w 1932 roku nie pojechali bowiem tylko z powodu wysokich kosztów podróży. Z kolei w 1984, gdy olimpijska rywalizacja również toczyła się w Kalifornii, ich nieobecność spowodowana była względami politycznymi. Tamte zawody zbojkotowane zostały przez większość państw socjalistycznych.

Ostatnią szansę na start podczas Igrzysk w Londynie Polacy zaprzepaścili na turnieju kwalifikacyjnym w Turcji. Łukasz Maszczyk, Tomasz Jabłoński, Mateusz Tryc, Dawid Michelus, Tomasz Kot, Mateusz Polski i Rafał Kaczor stoczyli łącznie 11 pojedynków, ale wygrali tylko cztery. Najdalej zaszli Maszczyk i Jabłoński – ale i tak zaledwie do ćwierćfinałów.

Brakuje nam zdolnych bokserów? Niekoniecznie.

- Wśród kadetów i juniorów co rusz pojawiają się nowe talenty. Ale większość później nie realizuje się w karierze seniorskiej. Brakuje im wsparcia ze strony związku bokserskiego, nie są w stanie się utrzymać. A z czegoś żyć muszą. Dlatego, często dokonują wyboru między ringiem, a pracą. Na niekorzyść tego pierwszego rozwiązania. Boks pozostaje dla nich już tylko w sferach hobby – twierdzi Dąbrowski.

Tomasz Adamek, a waga ciężka

Podobnie uważa Marian Kasprzyk, były mistrz olimpijski z Tokio z 1964 roku. -
To po prostu katastrofa. Boks amatorski jest w agonii - mówi w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego". - Pojawiam się jako gość na zawodach i widzę czasami niezłych młodych pięściarzy. Tylko że, gdy nie mają za co żyć, kończą ze sportem lub przechodzą na zawodowstwo - podkreśla Kasprzyk.

Patrząc na wielkie tradycje polskiego boksu, obecna sytuacja wydaje się niepojęta. Ojcem sukcesów naszych pięściarzy był legendarny Feliks Stamm, zwany „Papą”. Starsi kibice do dziś pewnie pamiętają igrzyska w Tokio z 1964 roku, tak wspaniałe dla zawodników z nad Wisły. Zdobyli wówczas aż 7 medali. W naszym kraju popularnością dorównać im mogli w latach 50. i 60. chyba tylko lekkoalteci. Niestety, złote czasy minęły. I nie wiadomo, jak prędko wrócą.

- Zapaść polskieg boksu amatorskiego to pewien proces, który trwa od wielu lat. Nie jest to efekt ostatnich dwóch miesięcy przygotowań do zawodów w Turcji, tylko lata podejmowania złych decyzji i nie znajdowania recepty na wyjście z trudnej sytuacji – zaznacza Dąbrowski.

Wśród przyczyn obecnej sytuacji, największy nacisk kładzie on na brak systemowego podejścia do dyscypliny w Polsce. - Trzeba zebrać siły w środowisku i wspólnie zacząć przygotowywać produkt o nazwie "boks amatorski'. Tym bardziej, że jest to bardzo spektakularna konkurencja. Odbywa się u nas wiele imprez amatorskich. Od początku roku praktycznie ciągle jestem w drodze, od jednej do drugiej - zaznacza nasz rozmówca.

Boks schodzi do podziemia - czyli o nielegalnych klubach walki

Po czym szybko dodaje. - Tylko, że tego wszystkiego nie widać. Mamy zdolnych juniorów i kadetów, ale zatrzymują się na poziomie seniorów. Odkąd rozwiązano rozgrywki ligowe. Trzeba więc znaleźć sposób, na znalezienie wsparcia medialnego oraz ze strony sponsorów.

Honoru polskiego pięściarstwa bronić będą panie. W maju czekają je mistrzostwa świata w Chinach – jedyna szansa na uzyskanie przepustki do Londynu. Boks pań zadebiutuje w programie najbliższych igrzysk, na razie w trzech kategoriach wagowych - 51 kg, 60 kg i 75 kg. Wśród zawodniczek, które niedługo wystartują w Azji, jest Karolina Graczyk z Zagłębia Konin.

Amerykańska gazeta „US Today” przewiduje, że Graczyk nie tylko zdobędzie olimpijską kwalifikację, ale również zgarnie medal latem na igrzyskach.
Po ostatnich „wyczynach” bokserów, prognozy dziennikarzy z USA są dla polskich kibiców boksu jedynym pocieszeniem.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Wielka BrytaniaSporty walkiMiejsca
Skomentuj