
Choć ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński ostrzegał w 2004 roku, że roszczenia związane wynikające ze strat w czasie II wojny światowej będą miały charakter wzajemny, prawica znów odgrzewa temat odszkodowań, oczekując 3 bilionów złotych dla Polski. Oliwy do ognia dolała również Ewa Kopacz, która zapowiedziała, że będą prowadzone rozmowy w tej sprawie. – Każdy biznesmen, który prowadzi interesy z Niemcami, skwituje to jako jedną wielką bzdurę. Oni potrzebują spokoju wokół swoich interesów, a nie tego typu idiotycznych pomysłów – mówi ekspert ds. polsko-niemieckiego prawa.
Sprawa odszkodowań dla Polski wróciła między innymi po słowach eksperta ds. międzynarodowych Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa, który twierdzi, że Polska może ubiegać się o odszkodowania wojenne od Niemiec. Powodem ma być brak dokumentu w Biurze Spraw Prawnych Organizacji Narodów Zjednoczonych, w którym Polska zrzekłaby się praw do takich roszczeń.
Grzegorz Kostrzewa-Zorbas
Machina ruszyła Temat odszkodowania dla Polski w wysokości 3 bilionów złotych budzi zainteresowanie dziennikarzy i pojawił się w trakcie wspólnej konferencji Ewy Kopacz i kanclerz Niemiec. – Nie sądzę, aby dyskusja na ten temat była aktualna – stwierdziła krótko Merkel.
Ale polska premier wcale nie zaprzeczyła, ku zdziwieniu niemieckiej kanclerz, że kwestia odszkodowań jest wciąż żywa.
Ewa Kopacz
Ekspert ds. protokołu dyplomatycznego Janusz Sibora zna Angelę Merkel z osobistych spotkań. Jego zdaniem, pojawienie się kwestii odszkodowań sprawiło, że była totalnie zmieszana. – Zatrzęsło nią. Pogubiła się w swoich kartkach, zaczęła nimi tasować, a nasza pani premier próbowała załagodzić tę drażliwą sytuację – mówi Sibora w rozmowie z naTemat.
Z pewnością nie jest tak, że sprawę odszkodowań z uwagi na upływ lat można uznać za zamkniętą. Świadczy o tym choćby fakt, że Niemcy do tej pory wypłacają odszkodowania za czas II wojny. Choćby w zeszłym roku pojawiła się informacja, że niemiecki rząd wypłaci miliard dolarów Żydom, którzy przeżyli Holokaust.
Piłka po naszej stronie Pytanie o odszkodowania zadane przez dziennikarza Radia Zet było dla Angeli Merkel najtrudniejszym punktem konferencji prasowej z polską premier. – Bardzo dobrze, że podnieśliśmy tą kwestię. Naprawdę pochwaliłbym panią Ewę Kopacz, bo wiele spraw jest nieuregulowanych, jak choćby wciąż niewycenione dobra kultury – mówi ekspert.
Janusz Sibora
Adwokat Łukasz Koterba specjalizujący się w w polsko-niemieckim obrocie prawnym zauważa, że wszelkie roszczenia wobec Niemiec w sprawie odszkodowania za II wojnę światową będą otwierały furtkę roszczeniom niemieckim wobec Polski. – Jakiekolwiek mówienie o reparacjach wojennych od razu spowoduje pojawienie się głosów ws. ziem odzyskanych – mówi. Zdaniem prawnika, mówienie od odszkodowaniu 70 lat po wojnie i to jeszcze wobec Niemiec, które przez wiele lat były naszym adwokatem w Unii Europejskiej i wcześniej, jest po prostu nie na miejscu.
"To idiotyzm" W 2004 roku na polecenie ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego oszacowano, że sama Warszawa poniosła straty na sumę 45,3 mld dol. – Jeśli zawisną w sądach sprawy dotyczące odszkodowań wobec Polaków w ramach powiernictwa pruskiego, to my rozpoczniemy operacje związane z podobnymi roszczeniami wobec Niemców – stwierdził wówczas Lech Kaczyński. To stwierdzenie jest dalej aktualne i działa w dwie strony, bo każde roszczenia jednej ze stron wywołają automatyczną odpowiedź drugiej.
– To, co możemy uzyskać w kontaktach z Niemcami, to są kwestie związane ze wspólnym prowadzeniem biznesu i pogłębianiem współpracy, która i tak wygląda dziś bardzo dobrze. My w Unii Europejskiej potrzebujemy nie konfliktu z Niemcami, a raczej zamykania tych pól, które były i są w jakiś sposób politycznie i historycznie newralgiczne, a nie otwieranie nowych – mówi mecenas Koterba.
Tymczasem kwestie niemieckie wracają jak bumerang przed każdymi wyborami, a politycy prześcigają się w tym, kto może mocniej uderzyć w naszego sąsiada. – Według mnie, w obszarze biznesu polsko-niemieckiego w którym się obracam, każdy biznesmen, który prowadzi interesy z Niemcami, skwituje to jako jedną wielką bzdurę. Oni potrzebują spokoju wokół swoich interesów, a nie dodatkowego wprowadzania tego typu idiotycznych pomysłów – konkluduje ekspert.
*** O ustosunkowanie się do kwestii odszkodowań za II wojnę światową od Niemiec poprosiliśmy urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Otrzymaliśmy następującą odpowiedź:
Ministerstwo Spraw Zagranicznych
