
W ten sposób PiS prowadzi zagraniczną politykę Polski. Informują europosłów, że demokracja u nas szwankuje. – Ja jestem za tym, żeby te plakaty wisiały jak najdłużej – komentuje Julia Pitera, europosłanka z PO – Im dłużej będą wisiały, tym bardziej PiS się zepchnie na margines – mówi.
REKLAMA
Plakaty zapowiadają zorganizowane przez europosłów z PiS spotkanie w sprawie "Nieprawidłowości w wyborach samorządowych w Polsce, które są zagrożeniem dla demokracji". Ma się odbyć w Brukseli 11 grudnia.
– Nikt nie będzie zwracał na to spotkanie uwagi. To będzie odebrane, jako ekscentryczne zachowanie – mówi Pitera w rozmowie z naTemat – Najgorsze jest to, że w tym, co robi PiS, inni europosłowie widzą ostrą, wewnętrzną walkę polityczną i odnoszą się do tego naprawdę źle, z niesmakiem. Nie komentują tego nawet. O tej akcji z plakatami mogłabym powiedzieć cynicznie: zaczynam się przyzwyczajać.
Pytaliśmy europosłankę jak to możliwe, że europosłowie z PiS nie widzą, że tego typu obciachowe działanie nie przyniesie zamierzonego skutku. – Oni są tak zafiksowani, że zatracili zdolność oceny własnych działań. Nie maja dystansu – kwituje Julia Pitera.
Zdjęcia plakatów pojawiły się na twitterze Pawła Zielińskiego, pracownika europarlamentu
