Wykupiony jod, wojsko ostrzega szpitale. Niepotrzebna panika w Poznaniu po awarii elektrowni na Ukrainie

W Poznaniu i Wrocławiu wybuchła panika po informacji, że nad nasz kraj nadciąga chmura atomowa.
W Poznaniu i Wrocławiu wybuchła panika po informacji, że nad nasz kraj nadciąga chmura atomowa. Fot. Shutterstock
Dwa dni po doniesieniach o awarii elektrowni atomowej na Ukrainie w Polsce wybuchła panika. W Poznaniu, w obawie przed nadejściem radioaktywnej chmury, wykupiono całe zapasy jodu. Podobnie jest we Wrocławiu. Jak donosi czytelniczka, lekarze z miejscowego szpitala ostrzegają rodziców, by nie wypuszczali dzieci na zewnątrz. To jednak niepotrzebna panika – informacje o zagrożeniu dementuje Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Tabloid “Fakt” rozpętał panikę po doniesieniach o awarii w elektrowni atomowej na Zaporożu na Ukrainie. Straszył jądrową apokalipsą, podobną do tej z Czarnobyla. To było bezpodstawne straszenie ludzi, bo do usterki nie doszło w części, w której znajduje się reaktor jądrowy. Co ciekawe tylko w Polsce, bo jak wynika z przeglądu ukraińskich mediów tam nikt nie pisze o radioaktywnej chmurze.
Odległość od Zaporoża do Poznania. Czemu akurat "radioaktywna chmura" miała trafić nad Poznań? Tego już nikt sensownie nie wyjaśnia.
Jak donosi nasza czytelniczka, w Poznaniu wybuchła panika związana z rzekomo nadciągającą nad Polskę chmurę atomową. Wykupiono całe zapasy jodu z aptek. Dodatkowo panikę wzmaga SMS, który przekazują sobie rodzice małych dzieci. “Z powodu awarii reaktora na Ukrainie zostawcie dzisiaj w domu dzieci. Do 11 ma przejść nad nami chmura z Ukrainy. Niestety, to nie jest żart, mam te inf. z pewnego źródła” – brzmi treść wiadomości, która z prędkością błyskawicy rozchodzi się po stolicy Wielkopolski.
- W pewnym momencie rozdzwonili się rodzice, to było po 12, ale teraz już jest spokojnie - słyszymy w Szkole Podstawowej nr 4 w Poznaniu. - Uspokajamy ich, ale przede wszystkim uspokoiliśmy dzieci. Na początku, kiedy pojawiła się ta informacja wprowadziliśmy pewne obostrzenia, zabroniliśmy wychodzenia na zewnątrz, ale teraz pracujemy już normalnie - zapewnia nas przedstawicielka szkoły. Ale nie wszędzie jest już po panice - większość placówek, do których dzwoniliśmy miało zajęte linie, zapewne przez spanikowanych rodziców.

Zobacz też: Płyn Lugola – "To po prostu trucie dziecka"



Jakiekolwiek zagrożenie wyklucza Państwowa Agencja Atomistyki i Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. O skali paniki może świadczyć fakt, że strona internetowa tej pierwszej instytucji nie działa, zapewne z powodu przeciążenia serwerów. Jak informuje na Twitterze rzeczniczka tej instytucji urywają się też telefony. Zapewnia jednak, że Polakom nic nie grozi, bo nie doszło do wycieku materiałów radioaktywnych.
Kolejną plotką jest też rzekomo wydane przez wojsko polecenie zamknięcia okien w szpitalach. Te informacje dementują lekarze, z którymi rozmawiali dziennikarze poznańskiego oddziału portalu Gazeta.pl.
Adam Rajewski
inżynier energetyk

Doszło do uszkodzenia przyrządu pomiarowego we własnej sieci elektrycznej elektrowni. To spowodowało automatyczne wyłączenie transformatora zasilającego tę sieć (...). Z tego wynika, że doszło do naprawdę drobnej usterki technicznej w obszarze, który nie ma żadnego wpływu na bezpieczeństwo pracy reaktora. Czytaj więcej

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PoznańUkraina
Skomentuj