
Woody Allen udzielił wywiadu, w którym w niezwykle gorzkich słowach opowiedział o swoim życiu. Zdeklarowany ateista uważa, że brak wiary pozbawił go celu i sensu istnienia.
– Wszystko, co robimy za naszego życia, jest w ostateczności iluzją. Nie będzie już nic z istnienia. Zupełnie nic. Chciałbym się mylić, ale zdrowy rozsądek się temu sprzeciwia. Słońce zgaśnie. Czy nam się to podoba, czy nie – powiedział Woody Allen w rozmowie z „Süddeutsche Zeitung”.
Reżyser twierdzi, że robi filmy aby zapomnieć o rzeczywistości i są one częścią jego walki o przeżycie. – Praca filmowca jest odskocznią pozwalającą ustrzec się od strasznych myśli – mówi.
Woody Allen
Zdaniem reżysera, droga którą wybrał, czyli ścisły ateizm sprawiła, że jego życie jest smutne, bezsensowne, pozbawione treści i celu.
Źródło: Fronda.pl
