Kancelaria Premiera ma pretensje do "Vivy!" o sesję Ewy Kopacz. Poszło o ubrania

Kancelaria Premiera jest niezadowolona z tego, że przy zdjęciach Ewy Kopacz pojawiły się nazwy ubrań,  w których pozowała
Kancelaria Premiera jest niezadowolona z tego, że przy zdjęciach Ewy Kopacz pojawiły się nazwy ubrań, w których pozowała Fot. Fragment okładki magazynu "Viva!"
Z okładki najnowszego numeru magazynu „Viva” spogląda na czytelników elegancko ubrana premier Ewa Kopacz. Świąteczny wywiad dla „Vivy!” miał pomóc szefowej rządu w budowaniu ciepłego wizerunku. Premier nie została jednak uprzedzona, że redakcja skrupulatnie wyliczy przy zdjęciach, w jakich ubraniach pozowała do zdjęć. W związku z tym Kancelaria Premiera wysłała do "Vivy!" pismo protestacyjne.

Radio ZET ustaliło, że urzędników z Kancelarii Premiera dotknęło to, że redakcja „Vivy!” wykorzystała wizerunek Ewy Kopacz do lokowania produktów, czyli ubrań, w jakich premier pozowała do zdjęć.
Radio ZET

Urzędnicy mają pretensję, że redakcja nie uprzedziła Kancelarii Premiera o tym, że w sesji fotograficznej stroje, w których wystąpiła premier Kopacz, zostaną dokładnie podpisane - wiadomo, z jakich firm i sklepów pochodzą.

Reakcja urzędników może nieco dziwić, ponieważ podawanie nazw widocznych na zdjęciach ubrań jest częstą praktyką w „Vivie!” i podobnych jej magazynach. Część komentatorów, w tym mecenas Roman Giertych, uważa jednak reakcję Kancelarii Premiera za zasadną.


– To nie jest wina Ewy Kopacz, tylko jej otoczenia, które przygotowało taki wywiad. Przecież premier nie dba o to, co się znajduje w treści tego typu wywiadu. Myślę, że w tej sytuacji pani premier powinna wyciągnąć konsekwencje wobec osób, które są odpowiedzialne za taką sytuację – powiedział Giertych na antenie Radia ZET.

Przy zdjęciach przedstawiających premier Kopacz znajdują się podpisy, w których podano nazwy producentów poszczególnych elementów garderoby oraz adresy sklepów, z jakich je wypożyczono.
Radca prawny Tomasz Ejtminowicz wyjaśnił portalowi Gazeta.pl, że to nie była kryptoreklama.

– Z kryptoreklamą mamy do czynienia wyłącznie, jeśli dana marka zapłaciłaby wydawnictwu za taką sesję. Jeśli nie zapłaciła, oznaczanie producenta, sklepu, ceny itd. jest wyłącznie informacją dziennikarską – podkreślił Ejtminowicz.

źródło: Radio ZET

Trwa ładowanie komentarzy...