“Górnicy - darmozjady”? Tak myśli Warszawa. Społeczeństwo ich broni i chce utrzymywać za wszelką cenę

Polacy murem stoją za górnikami i popierają ich w konflikcie z rządem Ewy Kopacz
Polacy murem stoją za górnikami i popierają ich w konflikcie z rządem Ewy Kopacz Fot. Adam Stępień / AG
Zarabiają za dużo, są roszczeniowi, cieszą się przywilejami, a do ich pracy trzeba dokładać – taki obraz pracowników górnictwa można stworzyć na podstawie medialnych i internetowych komentarzy. Problem w tym, że mija się z tym, co o górnikach sądzi większość Polaków. Prawie 3/4 popiera ich protesty, a 50 proc. uważa, że państwo powinno gwarantować im pracę i szanować bardziej niż inne zawody. Bo Śląsk wciąż jest dla nich "perłą w polskiej koronie".

Murem za kopalniami
Górnictwo nie ma dobrej prasy i - niezależnie od tego, słusznie czy nie – można byłoby się spodziewać, że nastroje społeczne pasują do głównego tonu komentarzy. Tych, które mówią, że przywileje górnicze są nie do utrzymania, że związki zawodowe w kopalniach to jedna wielka patologia, że (najważniejsze!) obrona nierentownych kopalń to przegrana sprawa.

A jednak. Wczorajszy sondaż dla TVN 24 i "Faktów" TVN przyniósł zaskakujące wyniki. Aż 68 proc. ankietowanych opowiedziało się po stronie górników w sporze z rządem dotyczącym restrukturyzacji Kompanii Węglowej. Tylko 15 proc. stwierdziło, że rację ma premier Ewa Kopacz, która zapowiedziała likwidację czterech kopalń.
W tym kontekście dziwnie wyglądają komentarze niektórych publicystów, którzy jeszcze wczoraj oceniali, że Kopacz na sporze z górnikami może tylko zyskać. Łukasz Mężyk z serwisu 300polityka.pl pisał np., że dla premier to sytuacja "win-win", bo dzięki konfliktowi buduje swoją tożsamość, ewentualny strajk górników nie "fali narodowego współczucia", a ostra retoryka związkowców tylko zniechęci społeczeństwo.
Janusz K.

Zarobki dużo wyższe od lekarzy, wytwarzają produkt którego już nikt nie chce (zagraniczny tańszy, lepszy i łatwo dostępny), a i tak rząd przed nimi na kolanach. W tym kraju jedyne co się liczy to pójść osobiście, trzasnąć w pysk i wziąć swoje. Tak też zrobią górnicy.A my możemy zdychać pod płotem, bo minister zlikwidował kolejki i wygrał z rakiem - jak to co chwila pokazują w telewizyjnych reklamach.

Bartosz S.

A w czym górnicy są lepsi od innych ludzi żeby Państwo traktowało ich inaczej niż każdego innego obywatela? 24 m odprawy ? A może po prostu uczciwie z każdym z pracowników wywiązać się z umowy którą podpisał, czy w tych umowach były zapisy o 2 letnich odprawach?

I mimo że to na razie tylko jeden sondaż, to dobrze pokazuje, jak tego typu analizy są oderwane od społecznej rzeczywistości.

Głos ludu
– Ludzie patrzą na konflikt górnicy-rząd w szerszym kontekście. To nie jest tak, jak pisze się w mediach – że dominuje rachunek ekonomiczny, a najbardziej liczy się to, czy kopalnie są rentowne czy nie. W grę wchodzą też inne kwestie. Polacy widzą, że za górnikami stoją rodziny i reforma przyniesie negatywne skutki społeczne. Tutaj widzę główną przyczyną takich sondażowych wyników – komentuje w rozmowie z naTemat dr Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego.
Dr Tomasz Słupik

Jest też problem komunikacji Kopacz. Sposób, w jaki ta reforma została przedstawiona, może budzić wątpliwości. Dochodzi też nieudolność rządowych negocjatorów, którzy przy okazji obrażają stronę związkową.

Senator Kazimierz Kutz mówił mi ostatnio, że za górnikami formuje się "szersze zaplecze społeczne". Protesty górników w oczach przeciętnego Polaka nie mają twarzy zachłannego związkowca czy pracownika administracji kopalni. Wciąż dominuje raczej wizerunek pracującego ciężko i w niebezpiecznych warunkach górnika. Za którym w dodatku stoją niewinne żony i dzieci, co sami zainteresowani przy okazji konfliktu o KW starają się propagandowo wykorzystywać.


– Przy tej sprawie widać wyraźnie, jak perspektywa centralna, warszawska, rozmija się z nastrojem "ludu". Oczywiście jest wielu Polaków, którzy postrzegają górników jako wyjątkowo roszczeniową grupę, ale wciąż przeważają ci, którzy mają do nich pozytywny stosunek. Dlatego premier Kopacz wizerunkowo straci – ocenia dr Słupik.

Z szacunku dla "serca gospodarki"
Straci tak, jak stracili ci, którzy 15 lat temu zlikwidowali ponad 20 kopalni. Z badań przeprowadzonych w 2003 roku, po reformie górnictwa autorstwa rządu Jerzego Buzka, wyszło, że 73 proc. Polaków popierało protesty górników. Spore znaczenie miał wówczas ogólny społeczny stosunek do Śląska. W sondażach ponad 70 proc. ankietowanych mówiło, że uważa, iż węgiel to nasze bogactwo narodowe, a Śląsk "serce polskiej gospodarki".

Dziś raczej ten wątek się pomija, a przecież przeprowadzone w 2009 badania potwierdziły, że przekonanie na temat szczególnego znaczenia górnictwa i Śląska wciąż jest w społeczeństwie silne.

88 proc. – tyle osób pytanych przez OBOP zgodziło się z hasłem, że "węgiel to nasze bogactwo narodowe".

82 proc. - tyle stwierdziło, że zawód górnika zasługuje na większy szacunek niż inne.

"Można więc powiedzieć, że wysokie i wyjątkowe miejsce górnika w wyobraźni społecznej w Polsce jest niezagrożone (...) Zyskało ono status faktu społecznego, wyobrażenia zbiorowego, czegoś co istnieje w kolektywnej świadomości społecznej, a jednostki tylko je przyjmują, tak jak wiele innych przekonań i stereotypów o świecie i społeczeństwie" – komentowali przedstawiciele ośrodka sondażowego.

W sytuacji sporu o Kompanię Węglową nawet bardziej uderzające są inne statystyki. Jeszcze parę lat temu prawie połowa Polaków uważała, że gdyby zamknięto kopalnie (wówczas chodziło o te najbardziej niebezpieczne dla pracowników), to państwo powinno zagwarantować górnikom inną pracę. Z kolei w 2003 roku prawie wszyscy (85 proc.) uważali, że państwo ma obowiązki wobec górników zwalnianych z kopalni przynoszących straty.

– Zawód wysokiego ryzyka, ciężka praca. Trzeba doceniać i szanować. Takie skojarzenia dominują także teraz – stwierdza politolog. Darmozjady? Powiedzcie to Polakom.
Trwa ładowanie komentarzy...