Policja najchętniej korzysta ze swobodnego dostępu do danych telekomunikacyjnych.
Policja najchętniej korzysta ze swobodnego dostępu do danych telekomunikacyjnych. Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta

Ponad dwa miliony razy, bardzo swobodnie i bez większego nadzoru w minionym roku polskie służby sięgały po dane obywateli znajdujące się w posiadaniu firm telekomunikacyjnych. Co ciekawe, z najnowszych ustaleń Fundacji Panoptykon wynika, że inne dane na ten temat przedstawia Urząd Komunikacji Elektronicznej, a inne - mówiące o większej niż UKE skali - same służby.

REKLAMA
Podsumowanie najnowszego raportu Fundacji Panoptykon w tej sprawie publikuje czwartkowa "Rzeczpospolita". Na łamach której działacze organizacji zajmującej się monitorowaniem działań państwa w sferze nowych technologii alarmują, iż odpowiedniej kontroli procesu pozyskiwania danych telekomunikacyjnych przez służby i policję nie zapewniono pomimo krytycznej oceny dotychczasowego stanu rzeczy ze strony Najwyższej Izby Kontroli i Trybunału Konstytucyjnego.
Panoptykon zwraca też uwagę, że najczęściej po pomoc firm telekomunikacyjnych w prowadzonych postępowaniach zwraca się policja, z której pochodziło aż ok. 1,7 mln wniosków o udostępnienie danych. Najczęściej tych zawartych w billingach, danych na temat imienia i nazwiska, adresu i innych informacji podanych przez klienta w umowie z operatorem telekomunikacyjnym, oraz zlokalizowanie położenia danego urządzenia.
Oprócz policji z danych telekomunikacyjnych chętnie korzystają również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Straż Graniczna, ale także instytucje kontroli skarbowej. Najnowsze ustalenia potwierdzają, że ogółem takich zapytań z roku na rok przybywa.
Bezpieczeństwo czy inwigilacja?
W czym problem, skoro dostęp do danych telekomunikacyjnych może organom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo znacząco ułatwić pracę? Największe kontrowersje i obawy budzi fakt, iż w Polsce organy te nie muszą właściwie w żaden sposób swoich żądań w tym zakresie uzasadniać. Nie wiadomo więc, czy wnioski do operatorów telekomunikacyjnych są kierowane tylko w sprawach najwyższej wagi, czy też służby zdobywają je na przykład "prewencyjnie".
"Jesteśmy najbardziej inwigilowanym narodem w Unii Europejskiej. Od kilku lat nie jest to już tajemnicą" - komentował na swoim blogu w naTemat już jakiś czas temu poseł Łukasz Gibała. "Nie ma żadnego organu kontrolującego, czy służby we właściwy sposób korzystają z tego uprawnienia – czyli czy go, mówiąc wprost, nie nadużywają" - podkreślał polityk.

Możemy więc nigdy się nie dowiedzieć, że na półkach którejś ze służb specjalnych mamy własną teczkę z informacjami, do kogo, kiedy i z jakiego telefonu dzwoniliśmy, gdzie wtedy byliśmy czy jakichkolwiek innych danych, które nasza firma telekomunikacyjna ma prawny obowiązek przechowywać i w określonych sytuacjach przekazywać służbom. Czytaj więcej

Obecną swobodę w sprawie pozyskiwania danych telekomunikacyjnych, brak konieczności uzasadniania wniosków w tej sprawie i brak zamkniętego katalogu okoliczności, w których o dane różne organy mogą o dane takie wystąpić Trybunał Konstytucyjny uznał za sytuację niezgodną z konstytucją już w lipcu 2014 roku. I dał ustawodawcom półtora roku na zmianę przepisów, nad którą w MSW dopiero trwają odpowiednie prace.
Źródło: "Rzeczpospolita"