Palikot: Wreszcie wiemy, gdzie jest granica i nigdy jej nie przekroczymy. Nie można kpić z wiary, z ludzi

Janusz Palikot przekonuje, że wreszcie wie, gdzie jest granica, której nie można przekraczać w walce z przywilejami kleru.
Janusz Palikot przekonuje, że wreszcie wie, gdzie jest granica, której nie można przekraczać w walce z przywilejami kleru. Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Kampania Janusza Palikota znowu oparta jest na antyklerykalnym przekazie, który polityk obiecywał porzucić. – Nie można kpić z wiary, z ludzi. Czym innym jest interwencja w sprawie patologii, jak na przykład nasza interwencja w sprawie o. Rydzyka – przekonuje w "Bez autoryzacji" lider Twojego Ruchu.

Dlaczego licytuje się pan z Andrzejem Dudą na nieodpowiedzialność?


Janusz Palikot: Nie ścigam się, nie mam takiego wrażenia.

Duda mówi, że wygrana Francuzów w przetargu na śmigłowce to cena za stanowisko dla Tuska. Pan mówi, że “węszy tam łapówkę”. Ma pan dowody?

Nie, ale jeśli ogłaszamy decyzję o wydaniu 35 mld zł na zbrojenia w dniu, w którym rano dowiedzieliśmy się, że dyrektor FBI obwinia nas za Holokaust i nikt nie ma refleksji, że to niestosowne, ktoś tak bardzo prze do rozstrzygnięcia tego, to to albo głupota, albo jest jakieś drugie dno. Poza tym doskonale wiemy, nie wiem jak pan Duda i jego kompetencje w tej dziedzinie, że liczba rakiet, które kupimy jest niewystarczająca.

Ale teraz rozmawiamy o śmigłowcach.

Tak, zaraz do tego dojdę. Montujemy w Mielcu bardzo nowoczesne amerykańskie śmigłowce, jedne z najnowocześniejszych na świecie. W Świdniku mamy włoską Agustę, która też produkuje śmigłowce. Kupujemy coś, kosztem Polski wschodniej, kosztem polskiego przemysłu. W ogóle decyzja o zakupie rakiet - i tutaj się różnię od Dudy - nie wynika z jakieś głębszej myśli.

Powinniśmy kupować - tak jak Izrael - co będzie nie tylko pomagało przemysłowi zbrojeniowemu, ale też cywilnemu. Potrzebujemy tarczy antyrakietowej, bo w tej chwili Putin może nas tak zbombardować, że nic nie zostanie. Na to powinniśmy wydawać pieniądze.

MON tłumaczy, że Świdnik i Mielec nie spełniły warunków ze względu na zbyt długi czas dostawy lub brak wersji uzbrojonej. Po drugie przetargi zbrojeniowe są po to, żeby kupować najlepszy sprzęt, a nie tworzyć miejsca pracy.

To teza całkowicie nieprawdziwa. Nie mamy żadnych szans w konfrontacji zbrojnej z Rosją. Nawet jak wydamy te 135 mld zł. Dzisiaj Rosja ma przewagę 100:1 we wszystkich rodzajach uzbrojenia, do tego ma broń atomową i wydaje na zbrojenia więcej niż my. Mówienie, że ten zakup ma tylko znaczenie militarne jest tezą całkowicie nieprawdziwą.

USA, Rosja, Izrael, które modernizowały swoje armie decydowały poprzez pryzmat przemysłu cywilnego. Szczególnie Izrael i USA. Kiedy będziemy mieli 35 mld zł do zainwestowania w naszą gospodarkę, by ją nakręcić? Naprawdę nie szybko, dla nas 35 mld to gigantyczne pieniądze. Nie mogę się na to zgodzić.

To nam nie stwarza przewagi nad Rosją, bo powinniśmy inwestować w informatykę, cybernetykę, w paraliżowanie możliwości dowodzenia. Nie ma to związku z polskim przemysłem. Argumenty MON są wyssane z palca. Jeśli widzę tak absurdalną decyzję, podejmowaną w kampanii i w niestosownych okolicznościach głupiego zachowania dyrektora FBI, to trzeba się zastanowić, czy tu nie miała wpływu łapówka, że ktoś za wszelką cenę postanowił zrobić coś tak głupiego.

Gdzie jest pana program gospodarczy? Chyba przykrywa się kurzem w jakiejś komórce.

Nie, nie jest tak.

Ostatnie dni pana kampanii to siedziba PiS, proboszcz, który wziął 3 tys. zł za pogrzeb i siedziba Radia Maryja.

No jeszcze SKOK Wołomin. Ostatni okres kampanii prowadzimy pod hasłem “Zrobię z nimi porządek” i odwiedzamy miejsca, które są najbardziej patologiczne. To efekt tego, że od stycznia, przez pierwsze trzy miesiące, miałem bardzo dużo spotkań z ludźmi i promowałem głównie program gospodarczy.

Ale też dużo rozmawialiśmy. Oni mówili “zrób pan z tym porządek”. Stąd wzięliśmy to hasło, choć wydawało nam się ono mocno prawicowe, nie z naszej bajki. Poza tym co kilka dni w czasie tych objazdów po Polsce ktoś nam mówił o takich problemach z pogrzebami. Mamy jeszcze kilkanaście takich przypadków i moglibyśmy się tym zajmować do końca kampanii.

Jak pan widział to jest dobrze przez ludzi przyjmowane, ale nie chcemy robić takiej jednostronnej kampanii. Poza tym zajmujemy się SKOK-ami, które są elementem tego systemu patologii. We Wrocławiu jest podobna sytuacja ze SKOK-ami związana. Będziemy też wracać do miejsc, które są związane z takimi bezsensownymi egzekucjami komorniczymi oraz parapożyczkami i chwilówkami.

Trzeci obszar to urzędnicy, absurdy urzędnicze. Będziemy też na dniach w szkole w Gliwicach, gdzie jest sprawa absurdalnej wizytacji biskupa. To kuriozalna sprawa. Wybieramy skrajne przypadki. Ale do końca kampanii będą jeszcze sprawy związane z gospodarką, z podatkami. Będziemy też protestować przeciw ministrowi Kapicy i bezsensownym instrukcjom dotyczącym podatków.

A może po prostu jest tak, że sprawy przedsiębiorczości i podatków słabo się przebijają i trzeba wrócić do starych metod Twojego Ruchu? Posła Ryfińskiego już nie ma, ale może jeszcze przed wyborami wyjdzie pan w biskupiej sutannie?

Nie, tego nigdy nie zrobię. Wreszcie wiemy, gdzie jest ta granica i nigdy jej nie przekroczymy. Nie można kpić z wiary, z ludzi. Czym innym jest interwencja w sprawie patologii, jak na przykład nasza interwencja w sprawie o. Rydzyka, który łamie koncesję, bo jest zaangażowany politycznie. Jest świętą krową, bo byłem w Komisji odpowiedzialności konstytucyjnej, na której powiedział, że jako katolika nie obowiązuje go polskie prawo.

Ja na pewno żadnych wygłupów w stylu Ryfińskiego, jak przebranie się za biskupa, czy nawet moich niektórych radykalnych wystąpień sprzed dwóch lat, nie powtórzę. To jest skorygowane do tego, czego chcą ludzie. A ludzie chcą zrobienia porządku, zlikwidowania patologii, a nie walczenia z wiarą.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...