Ryszard Petru o in vitro, swoim kredycie we frankach i współpracy z Dudą. "Jestem zmianą pokoleniową"

Ryszard Petru o in vitro,  swoim kredycie we frankach i współpracy z Dudą. "Jestem zmianą pokoleniową"
Ryszard Petru o in vitro, swoim kredycie we frankach i współpracy z Dudą. "Jestem zmianą pokoleniową" Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
– Liczę na 20 proc. poparcia – mówi w "Bez autoryzacji" Ryszard Petru, lider nowej partii NowoczesnaPL. Ekonomista zapewnia, że nie dostrzega żadnej wspólnoty między jego ugrupowaniem a PO. – Odrzucamy skrajności - Palikota i ojca Rydzyka. In vitro powinno być dawno załatwione, jestem za rozdziałem Kościoła od Państwa, ale trzeba to robić w dialogu, a nie w atmosferze ataku. Jestem za związkami partnerskimi – mówi Petru.

W jaki sposób zamierza Pan uciąć zarzuty, że tworzy Pan Platformę bis?


Ryszard Petru: Moją wiarygodność buduje to, że mówię to, co uważam i to, co wiem od 20 lat – zanim powstała PO. Od jakiegoś czasu powtarzam, że Polska powinna być małymi Niemcami Europy Środkowo-Wschodniej. Krajem, w którym jest silny przemysł, wokół którego powstają usługi. Który ma przemysł wspierany przez polskich naukowców i gdzie przedsiębiorcy nie są blokowani przepisami, a dzięki temu pracodawcy zabiegają o pracownika. Wtedy nie ma takiej ilości umów śmieciowych lub prawie w ogóle ich nie ma. Wynagrodzenia są wyższe. To nie bajka, ale kierunek w którym chcę zmierzać.

Nie godzę się na zgniłe kompromisy i to odróżnia mnie od starych partii, które opierają swoje pomysły wyłącznie na tym, czy będą popularne czy nie. W tych partiach nie ma twórczego fermentu, myślenia o wizji i dyskusji o przyszłości. Nie będzie to Platforma bis, bo NowoczesnaPL nie jest tratwą ratunkową dla PO.

Chce Pan ograniczać umowy śmieciowe. A Pan nie zatrudnia nikogo na śmieciówkach?

Większość ludzi, która dla nas pracuje wystawia faktury.

Czyli mają firmy.

Większość tak. Moja asystentka jest akurat zatrudniona na umowę o pracę. Ale jeśli chodzi o studentów, to zatrudniam ich najczęściej na umowę zlecenie, bo student nie potrzebuje umowy o pracę. Wszystkie osoby, które zatrudniałem do tej pory, miały umowy o pracę. Ale nie dajmy się zwariować, jeśli ktoś pomaga mi tworzyć jakiś raport i pisze go dwa miesiące, to nie ma sensu dawać mu innej umowy niż zlecenie. Czym innym jest podtrzymywanie stałego kontraktu przez dłuższy czas.

Kim jest dziś dla Pana Donald Tusk i jak Pan postrzega Platformę Obywatelską?

Nie chcę tego komentować.

Pytam, bo ludzie twierdzą, że Pan jest blisko z tym środowiskiem, przynajmniej merytorycznie.

To niech zobaczą, co mówiłem o przedsiębiorczości i o OFE. Nie głosowałem na Platformę przez dłuższy czas, oddawałem skreśloną kartkę. Nie widzę z nią żadnej wspólnoty, wręcz odwrotnie. Pokazuję, że chcę czegoś zupełnie innego. Rozumiem, że będą mi wciskać, że jestem Platformą i że tworzę ugrupowanie dużych korporacji. Ale ja nie będę nic udawał, ani szedł z kimkolwiek na kompromis.

Niektórzy mówią także, że reprezentuje Pan środowisko bankierów i finansistów, którzy wpędzili ludzi w kredyty we frankach.

Sam wziąłem kredyt we frankach.

A ma Pan pomysł, jak pomóc tym ludziom?

Tak. Uważam, że rząd powinien spotkać się z bankami, ale nie w świetle kamer. Powiedzieć tak: jeśli frank będzie kosztował 5 złotych, to kredyty przestaną być spłacane, co znacznie zwiększa wasze ryzyko. Rozwiążmy wspólnie ten problem. Niech banki wyłożą pieniądze na spłacenie części kredytu po droższym kursie. Niech policzą sobie potencjalne straty, skorygujmy je o stopę procentową. Dajmy ludziom możliwość spłacenia kredytów po lepszym kursie, chociaż pewnie nie tak dobrym, jak kiedyś. Takie rozwiązanie powinno być efektem negocjacji rządu z bankami i wspólnego poszukiwania rozwiązania. Tak się robi na całym świecie.

O którą grupę wyborców przede wszystkim będzie Pan walczył? Trzydziestolatków w górę, czy również tych młodych - wyborców Andrzeja Dudy i Pawła Kukiza?

Mam 43 lata, ale to, co proponuję, nie jest ofertą tylko dla mojego pokolenia. NowoczesnaPL to wybór dla każdego, kto podziela nasze wartości - i młodszych, i starszych. Potrzebujemy dziś w polityce wielkiej rewolucji pokoleniowej, masowego wejścia młodych ludzi do działalności publicznej. Liczę na to, że młode osoby dostrzegą w naszych propozycjach szanse na lepsze perspektywy i włączą się w nasz ruch. Każda partia ich do tej pory lekceważyła, a dobry start w pracę i dorosłość młodych ludzi jest kluczowy dla naszej przyszłości. Ale swoją ofertę adresuję również do osób starszych od siebie, którzy dostrzegają, że jakość usług publicznych może być znacznie lepsza. Do osób, które mają dzieci czy wnuki, o których przyszłości poważnie i z troską myślą. To oferta dla tych, którzy chcą zmiany, ale na lepsze, a nie jakiejkolwiek.

Będzie Pan "zmianą", ale nie tak radykalną, jak Paweł Kukiz?

Dokładnie tak. Jestem zmianą pokoleniową, a nie antysystemową.

W tych zmianach skupia się Pan na sprawach gospodarczych, a co ze światopoglądem? Co z aborcją? In vitro?

Mam swój światopogląd, ale nie chcę go nikomu narzucać. NowoczesnaPL może i powinna łączyć osoby o różnych światopoglądach. Tak rozumiemy nowoczesność. Możemy mieć różne poglądy, ale możemy szanować się i szukać rozwiązań, które są dziś najbardziej odpowiednie dla obywateli. Na kongresie założycielskim gościliśmy zarówno osoby głęboko wierzące, jak i takie, które chcą usunąć religię ze szkół. Odrzucamy skrajności - Palikota i ojca Rydzyka. In vitro powinno być dawno załatwione, jestem za rozdziałem Kościoła od Państwa, ale trzeba to robić w dialogu, a nie w atmosferze ataku. Jestem za związkami partnerskimi, ale od razu pytają mnie, czy związki gejowskie mogłyby adoptować dzieci.

A mogłyby?

To dyskusyjne. Ale uważam, że zamiast lansowania swoich poglądów powinniśmy najpierw uważnie wysłuchać opinii obywateli.

A jak zachowałby się Pan na miejscu Ewy Kopacz? Czy również by się Pan przed nimi ugiął?

Kopalnie trzeba było dawno temu sprywatyzować, dziś górnicy mieliby pracę. A tak, pewnego dnia Unia Europejska nie zgodzi się na kolejną transzę pomocy. Chowanie głowy w piasek zwykle oznacza początek kłopotów. Ja wolałbym sprywatyzować kopalnie, dzięki czemu ich pracownicy mieliby większe szanse na zachowanie pracy.

Na jaki wynik wyborczy Pan liczy? Dziesięć? Dwadzieścia procent?

20 procent. Chcemy mieć wpływ, a nie być przystawką.

A myślał Pan, z kim budować ewentualną koalicję?

Za wcześnie się nad tym zastanawiać. Gdybyśmy rozmawiali dwa miesiące temu, nazwiska Duda czy Kukiz w ogóle by nie padły. Mamy dziś w Polsce rewolucję polityczną porównywalną z upadkiem AWS i Unii Wolności. Na razie skupiamy się na tym, by ruch NowoczesnaPL stał się dostatecznie silny.

Dogada się pan z prezydentem Dudą?

Zacząłbym rozmowę z Andrzejem Dudą od tego, że mamy tyle samo lat. Mamy sporo wspólnych wspomnień. Na pewno zaczęlibyśmy rozmowę od tego, co nas łączy, nie dzieli.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaIn vitroKredytZwiązki partnerskie
Skomentuj