Grupa naTemat

Młodzi głosują na prawicę, bo tak ich nauczono. "Gdyby PO lepiej płaciła, siedziałabym cicho" - mówią nauczyciele

Uczniowie liceów o bezkompromisowych, prawicowych poglądach podobnych do słynnej już Marysi Sokołowskiej to w dużej mierze ludzie uformowani tak przez swoich nauczycieli.
Uczniowie liceów o bezkompromisowych, prawicowych poglądach podobnych do słynnej już Marysi Sokołowskiej to w dużej mierze ludzie uformowani tak przez swoich nauczycieli. Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
To, że najmłodsi wyborcy nagle odwrócili się do centrowych i lewicowych ofert na rzecz prawicy, bo dość mają wmawiana im, że "ciepła woda w kranie" jest ważniejsza od perspektyw jest tylko częścią prawdy o tym, dlaczego głosy młodzieży tak bardzo zmieniają oblicze polskiej polityki. Równie ważny jest fakt, iż rządzący przez lata nie dostrzegali, przez kogo wychowywani są najmłodsi obywatele. Dziś płacą za to, że na lekcjach historii, WOS-u, polskiego, a nawet WF-u i biologii nie są obiektywnie uczeni świata, a często indoktrynowani przez osoby sfrustrowane obecnym porządkiem w państwie.

W minionych wyborach prezydenckich kandydat Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Duda zdobył aż 60-proc. poparcie w grupie wyborców w wieku od 18 do 29 lat. W pierwszej turze ci sami ludzie masowo poparli Pawła Kukiza, który swojej szansy szuka po prawej stronie polskiej sceny politycznej. Przez lata przywykliśmy, że młodzież wybiera ofertę polityczną przesyconą wolnościowymi i liberalnymi światopoglądowo hasłami, a tymczasem nagle najmłodsi wyborcy zdecydowanie stanęli po stronie, po której kiedyś roiło się od tzw. "moherów".


Takie Rzeczypospolite, jakie młodzieży chowanie
Większość komentatorów wskazuje dziś, iż w ten sposób młodzi mszczą się na mniej radykalnych ugrupowaniach za lata serwowania im oferty, która sprowadzała się do mało porywającej polityki dbania o ciepłą wodę w kranie i sukcesywne doganianie poziomu życia na Zachodzie. We wszystkich tych komentarzach umyka inny niezwykle silnie wpływający na przetasowania w polskiej polityce czynnik. Fakt, iż od lat polska młodzież jest wychowywana przez wielu nauczycieli do tego, by głosować na prawicę.
Krzysztof
uczeń drugiej klasy w jednym z gdańskich ogólniaków

W moim liceum o tym, jaką tragedią był Okrągły Stół i że przodkowie PO zwalczali Żołnierzy Wyklętych uczę się prawie na każdej lekcji historii i WOS-u. Uczy ta sama nauczycielka, która nawet od czasów antycznych potrafi płynnie przejść do swoich wspomnień, jak to w PRL-u pracowała przy powielaczu. Jej ulubiona śpiewka jest o tym, że harowała więcej od Borusewicza, a ten ją potem zdradził. Generalnie ją i jej przyjaciół to wszyscy zdradzili. Od wspomnianego Borusewicza po dyrektora, którego syn jest działaczem PO.

Jak podkreśla mój rozmówca, on polityką interesował się już od wczesnego gimnazjum i ma dość wyrobione poglądy, ale wielu jego kolegów ciągle krytykującą dorobek III RP nauczycielkę wręcz ubóstwia. – Szczególnie ci, którzy zalewają Facebooka tysiącami bzdurnych memów z jakimiś dramatycznymi danymi czy cytatami z popularnych polityków, które nie mają nic wspólnego z prawdą. Cieszę się, że jeszcze tylko kilka tygodni do rozdania świadectw, bo atmosfery w wyborach nie dało się znieść. Non-stop gadanie o Kukizie, Korwinie i Dudzie jako o bohaterach – dodaje licealista. I zwraca uwagę, że podobnie wygląda sytuacja także w innych szkołach, do których chodzą jego koledzy.

Nowy rok w nowej Polsce
Anna
matka nastolatka z Wrocławia

Długo nawet nie przyszło mi do głowy sprawdzać, jak politycznie formowane są dzieci, ale zaczęłam się niepokoić, gdy mój 14-letni syn zaczął nosić ciuchy, które dotąd kojarzyłam z marszami nacjonalistów. Jak się okazało, kieszonkowe na t-shirty z napisem "Better dead than red" i inne takie souveniry "patriotyczne" wydał okazjonalnie, bo po zniżce za hurtowe ilości kupił je prawie całej klasie pan od WF-u.

– Każdy miał jakieś skrajne ciągoty w tym wieku. Zwłaszcza my tuż po upadku PRL-u i w czasie gwałtownych przemian ustrojowych, gdy nauczyciele z opozycyjną przeszłością to byli idole, ale żaden z nich nie indoktrynował dzieciaków chyba tak perfidnie – stwierdza Anna.

Z podobnym zastrzeżeniem pani Anna jakiś czas temu udała się do wychowawczyni swojego syna, ale rozmowa nie należała do najprzyjemniejszych. Jak wspomina matka, nauczycielka najpierw zapytała, na kogo głosuje się w domu, później stwierdziła, że ona na lekcjach języka polskiego również zwraca uwagę na to, "kto zhańbił i nadal hańbi Rzeczpospolitą", a wszystko to podsumowała stwierdzeniem, że "w nowym roku szkolnym nikt już takich żalów nie będzie miał".

– Minęło kilka tygodni, ale do dziś jestem zdruzgotana. Staramy się syna odciąć od kolegów, którzy stali się wyznawcami tych spiskowych teorii i podjudzani przez nauczycieli są wręcz żądni krwi, ale to rodzi tylko ciągłe kłótnie, w których 14-latek odnosi się do rodziców słowami, którymi kłócą się politycy w Sejmie czy telewizji. Chcemy go przenieść do innej szkoły, ale pewna mogłoby być tylko prywatna placówka, a to przecież spore koszty – żali się Anna.

A mogli lepiej zapłacić...
Utrzymywanie się od lat "opozycyjnych" nastrojów wśród polskiego nauczycielstwa potwierdzają także przedstawiciele tej wbrew wszelkim pozorom niezwykle wpływowej wśród młodych ludzi grupy.
Aleksandra
nauczycielka j. angielskiego z ponad 20-letnim stażem.

Politykierzy są chyba w każdej szkole. Są tacy koledzy, którzy politykowali na lekcjach od wielu lat, ale dopiero teraz trafili na podany grunt. Z "naturalnych przyczyn" łatwiej też sympatykom prawicy niż lewicy, bo oni zawsze mają coś w kontrze do świata. Nauczycielka biologii z mojej szkoły zaciekle uczy więc, że nie tylko aborcja to zabójstwo, ale i używanie prezerwatyw. Jeszcze 5-10 lat temu była głównym obiektem kpin z tego powodu. Teraz ma sporą grupkę zapatrzonych uczniów, którzy organizują z nią antyaborcyjne wystawy, czuwania. Ostatnio zalali szkołę ulotkami wyborczymi Dudy robionymi na wzór "bibuły" z PRL-owskiej opozycji.

Nauczycielka podkreśla jednak, że w wszystkich czterech placówkach, w których miała okazję pracować w swojej karierze tradycyjnie najbardziej zaangażowani w działalność propagandową wśród młodzieży byli koledzy uczący najsilniej związanych z polityką przedmiotów. – Historycy, nauczyciele WOS-u i poloniści to taka typowa grupa, wśród której pewnie w każdej szkole znajdzie się ktoś, kto zechce swoje polityczne frustracje przełożyć na uczenie młodzieży, iż żyje ona w kraju "zhańbionym", "zniewolonym", czy "oszukanym".

Dlaczego nie zostawiają oni swoich poglądów dla siebie? – Jakiś czas temu zapytałam o to moją koleżankę uczącą historii, która bardzo zaangażowała swoją klasę w kampanię Pawła Kukiza. Ona cały czas mówi, że tylko Kukiz odwróci okrągłostołową zdradę i ukaże winnych, więc bardzo mocno się dziwiłam, gdy odpowiedziała mi, że "jakby za PO lepiej nauczycielom płacili, to siedziałaby cicho" – stwierdza Aleksandra.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

Dane rozmówców do wiadomości redakcji.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PrawicaSzkoły
Skomentuj