Grupa naTemat

Muzułmanie nękają uchodźców z ośrodka pod Warszawą? Film trafił do sieci, urząd odpowiada: “nie wyolbrzymiajmy”

Czeczeńcy wszczęli kłótnię w ośrodku dla uchodźców w Lininie w gminie Góra Kalwaria
Czeczeńcy wszczęli kłótnię w ośrodku dla uchodźców w Lininie w gminie Góra Kalwaria Fot. liveleak.com
Do internetu trafił film, na którym widać, jak Czeczeńcy z ośrodka dla uchodźców w Górze Kalwarii grożą Ukraińcom i Gruzinom, którzy nie chcą ubierać się zgodnie z zasadami islamu. "Tu jest państwo islamskie" – mówią. – Przeprowadziliśmy już rozmowy z tymi ludźmi. Nie wyolbrzymiajmy tego zajścia. W specyficznej sytuacji tych ludzi łatwiej o konflikty. A Czeczeni lubią dyskutować – komentuje dla naTemat Ewa Piechota z Urzędu ds. Cudzoziemców.

"Krótkie spodenki? Dla naszych kobiet jest nagi"
Film z kłótni lokatorów ośrodka dla cudzoziemców w Lininie w gminie Góra Kalwaria szybko rozchodzi się po sieci. Towarzyszą mu komentarze, że to kolejne ostrzeżenie przed przyjmowaniem w Polsce muzułmańskich uchodźców, a często padają też postulaty, by bohaterów zajścia odesłać z kraju.

O co chodzi? Nagranie zarejestrowane na terenie ośrodka pokazuje ożywioną dyskusję Czeczeńców (stanowią większość mieszkańców placówki) z Gruzinami i Ukraińcami. Czeczeńscy muzułmanie są oburzeni, że syn jednej z Ukrainek nosi krótkie spodenki. Tak pojawia się ogólny temat ubioru w ośrodku. Czeczeni próbują zmusić pozostałych uchodźców, by ubierali się zgodnie z muzułmańskimi zasadami. Mężczyźni mają zrezygnować z krótkich spodenek, a kobiety muszą porzucić bluzki i spódnice.

Dyskutuje z nimi ukraińska kobieta, która próbuje tłumaczyć, że znajdują się na terenie Unii Europejskiej i tutaj nie można narzucać takich zasad. W reakcji padają wyzwiska i groźby, a w pewnym momencie także stwierdzenie, że "tutaj jest państwo islamskie, bo tutaj żyją muzułmanie". Na nic wyjaśnienia kobiety, że ona jest prawosławna i nie musi stosować się do islamskich obyczajów. "Tak mieszkać się nie da" – mówi pod koniec filmiku lokatorka ośrodka.

Fragment rozmowy

Czeczeniec: Miejcie szacunek do nas. Walczyliśmy z Rosją 300 lat i teraz nasi bracia walczą po waszej stronie na Ukrainie.
Ukrainka: Nie mamy innych spodenek. Ma w dżinsach chodzić?
Czeczeniec: Tylko nie mów potem, że nie uprzedzaliśmy. Było tu już wielu młodych Ukraińców, szanowali nas.
Ukrainka:Dlaczego mamy wyznawać wartości waszej kultury?
Czeczeniec: Ten koleś w krótkich spodenkach dla nas i naszych kobiet jest nagi. Nasze dzieci to oglądają.
Ukrainka: Nie układa mi się to w głowie. Znajduję się na terytorium UE, a nie w państwie islamskim. A teraz będą mi dyktować, jak mam się ubierać.
Czeczeniec: Tak, można powiedzieć, że tu państwo islamskie. Dlatego, że taka jest nasza mentalność. Tak tu żyjemy.
Ukrainka: Tak się nie da żyć. Jestem w wolnym kraju. Przeszkadzają im krótkie spodenki, a za chwilę będzie im chodzić o palenie, wieprzowinę i mojego psa, by się do nich nie zbliżał.

Na nagraniu słychać też jednego ze strażników placówki. "To nie jest pierwszy raz. Inni byli też i oni zwracali uwagę, że za krótkie [spodenki - red.]. Nie to, że do was. Do wszystkich" – mówi mężczyzna i obiecuje kobiecie rozmowę z dyrekcją.

"Islamska agresja"
Zajście z ośrodka przez wielu komentatorów oceniane jest jednoznacznie. To argument w dyskusji o przyjmowaniu uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu. Prawicowy publicysta Łukasz Warzecha wskazał je jako dowód na tezę, że "agresywny islam" zagraża Polsce. "Pokazani na filmie z ośrodka w Lininie Czeczeni nie są zapewne członkami al-Kaidy ani bojownikami Państwa Islamskiego, ale ich sposób rozumowania jest tym bardziej wstrząsający (...). Tam, gdzie mieszkają muzułmanie, ma być po muzułmańsku. Zasada dostosowania się do reguł gospodarza jest w ich kręgu kulturowym obca" – napisał

Inni idą jeszcze dalej. Na jednym z portali, który udostępnił film, autor tekstu o incydencie pisze, że to powinna być przestroga, bo "nadmierna tolerancja, pobłażliwość i humanitarne zrozumienie, okazywane odmiennym kulturowo grupom imigrantów, procentuje teraz w postaci coraz bardziej agresywnego domagania się przemian społecznych w jedynie słusznym dla muzułmanów kierunku".
Blastingnews.com

Postawa islamistów pokazuje jeszcze jedną możliwość - wyjazd w celu podboju innego kraju. W celu zagarnięcia jego terytorium i zniewolenia społeczeństwa. Kto się nie podda ten wróg. Rdzenni mieszkańcy dostrzegając zagrożenie, manifestują oraz zrzeszają się pod antymuzułmańskimi hasłami. Unia Europejska, głucha i ślepa próbuje nakazać krajom członkowskim przyjęcie kolejnej porcji wątpliwych chrześcijan - z pobudek rzekomo humanitarnych.

Komentarzy internautów nawet nie warto przytaczać. Większość z tych, którzy wypowiadają się na temat filmu, w najlepszym razie wzywa do usunięcia muzułmanów z kraju, w najgorszym – do rozprawienia się z nimi przemocą.

"Podjęliśmy kroki, to była tylko kłótnia"
Czy cała sprawa miała ciąg dalszy? Dziś nie udało nam się skontaktować z dyrektorem ośrodka. Jak się jednak dowiedzieliśmy, temat jest znany Urzędowi ds. Cudzoziemców, któremu placówka podlega. – Kroki zostały podjęte. Po pierwsze, przeprowadziliśmy rozmowy. Po drugie, autorka filmu, ta pani, zażyczyła sobie przeniesienie do innego ośrodka i to zrobiliśmy. Po trzecie, cudzoziemcy zostali poinformowani, że może zostać wezwana policja – mówi naTemat Ewa Piechota, rzeczniczka Urzędu.

Równocześnie zwraca uwagę, że doniesienie na policję może dotyczyć innego wątku. – Na nagraniu został upubliczniony wizerunek. Na szczęście nie widać twarzy, ale to są jednak osoby ubiegające się o ochronę. Dla nas jest to więc sprawa szersza – dodaje.
Co do zachowania muzułmanów, Piechota przekonuje, że w ośrodku, w którym przebywa 150 osób różnych kultur i wyznań "ciężko jest uniknąć konfliktów". – Ktoś ma gorszy humor i szuka zaczepki... Poza tym to specyficzna społeczność i specyficzna sytuacja, bo te osoby czekają na rozpatrzenie wniosku o status uchodźcy. W takich warunkach łatwiej o konflikty, które normalnie nie miałyby miejsca – twierdzi.

Piechota protestuje przeciwko komentarzom, w których na podstawie jednego wydarzenia zrównuje się muzułmanów z terrorystami. – Pracuję w urzędzie ósmy rok i z taką sytuacją się wcześniej nie spotkałam. Bywają drobne spory na tle religijnym czy narodowościowym, ale to się zdarza i udaje się wszystko wyjaśnić. Mamy od tego pracowników, którzy są szkoleni w mediacjach międzykulturowych. Nie wyolbrzymiałabym tego zajścia. Pokłócili się, podyskutowali, a Czeczeni lubią dyskutować. Na tym się skończyło i sytuacja została zażegnana. Gorzej, że pojawił się ten film i wizerunek tych ludzi cierpi – zaznacza.

Niepokoić może to, że akurat w przypadku tego konkretnego ośrodka to nie pierwszy incydent z udziałem muzułmanów. W ubiegłym roku głośno było o tym, że czeczeńscy mężczyźni zarządzili, iż kobiety mogą korzystać z kafejki internetowej w placówce tylko w środy. Także powoływali się na zasady islamu.

Współpraca: Nino Dżikija

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ImigranciIslam
Skomentuj