
Prawicowe media relacjonując spotkania premier Kopacz z obywatelami co rusz piszą, że szefowa rządu została wygwizdana albo “przegoniona” przez mieszkańców. Jednak, jak pisze “Gazeta Wyborcza”, prawda jest nieco inna. Np. głośny medialnie protest we Wrocławiu zorganizowała grupka trzech osób, którą zwołała na Facebooku sympatyczka Zbigniewa Stonogi.
REKLAMA
Kopacz w stolicy Dolnego Śląska spotkała się m.in. z prezydentem miasta Rafałem Dutkiewiczem i przedstawicielami lokalnego środowiska artystycznego. O jej wizycie we Wrocławiu zrobiło się głośno, bo przed budynkiem, w którym zorganizowano spotkanie, odbyła się pikieta kilkudziesięciu Romów i sympatyzujących z nimi mieszkańców. To tam padły hasła o “przekopywaniu ziemi w Smoleńsku” i okrzyk “kłamczucho!” – wszystko uwiecznione na nagraniach, które zaczęły krążyć po sieci.
Teraz “GW” opisuje, kto stał za tym efektownym protestem. Okazuje się, że do protestujących Romów przyłączyli się “zawodowcy z megafonem, bywalcy wszelkich demonstracji”. To m.in. Jarosław Bogusławski, działacz stowarzyszenia Solidarność Walcząca. Na zamieszczonym w sieci filmiku widać, że prosi Kopacz o rozmowę, po czym mówi, że nie poda jej ręki, bo się wstydzi.
“Towarzyszy mu kolega plus kilka starszych pań. Pod Capitol nie przyjechali spontanicznie. Na zadymę na Facebooku wzywała bowiem jedna z pań - Emilia Cenacewicz ze związanego niegdyś z Kukizem Ruchu Oburzonych, dziś sympatyzująca ze sławetnym Stonogą” – pisze “GW”.
Dziennik zwraca uwagę, że ci sami awanturnicy pojawiają się na różnych manifestacjach. Nie ważne, czy organizuje je NOP, ONR, Kukiz czy Solidarni 2010. A więc to zawodowi demonstranci pełną gębą. I dlatego należałoby podchodzić do ich wyskoków z dystansem, zamiast ogłaszać, że premier pada ofiarą autentycznie wzburzonych obywateli.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
