
W Wielkiej Brytanii wystartowały wybory na lidera Partii Pracy. Faworytem na nowego szefa laburzystów jest Jeremy Corbyn, znany z radykalnie lewicowych pogądów, osobliwego stylu ubierania i z tego, że wolałby nie widzieć Polski w NATO.
REKLAMA
Stanowisko lidera Partii Pracy jest puste od maja. Ed Miliband, ówczesny szef lewicowego ugrupowania ustąpił po tym, jak jego partia odnotowała kiepski wynik w wyborach. Obowiązki tymczasowego szefa pełni za niego Harriet Harman, ale laburzyści już rozglądają się w poszukiwaniu jego następcy.
Wiele wskazuje na to, że zostanie nim kontrowersyjny polityk, który jednak, w przeciwieństwie do Milibanda, jest wyrazistą postacią i nie boi się niepopularnych stwierdzeń. Takich jak to, że Polska nigdy nie powinna wejść do NATO, ponieważ godzi to w rosyjską strefę wpływów. Najważniejszym postulatem tego lewicowego aktywisty jest tzw. "ludowe luzowanie ilościowe". W ramach projektu laburzysta chce dodrukować pieniądze i przeznaczyć je na pomoc socjalną.
Corbyn ma 53-procentowe poparcie wśród tych, którzy są uprawnieni do głosowania na nowego przywódcę. Oprócz niego o fotel lidera Partii Pracy powalczy jeszcze m.in. Andy Burnham i Ivette Cooper. Według najnowszego sondażu pierwszy z kandydatów cieszy się 21-procentowym poparciem, a drugi może liczyć na 18 proc. głosów. Rozstrzygniecie głosowania już 12 września.
Źródło: Gazeta Wyborcza
