
Wygląda na to, że wymiar sprawiedliwości pękł wreszcie pod zmasowanym naciskiem środowiska kibiców, internautów skupionych wokół akcji #UwolnićMaćka, a także wspomagającego ich w ostatnich tygodniach samego prezydenta Andrzeja Dudę. Po ponad trzech latach z aresztu wypuszczono Macieja Dobrowolskiego podejrzewanego o przemyt z Holandii do Polski kilkuset kilogramów marihuany.
REKLAMA
Sprawa Macieja Dobrowolskiego należy do jednych z najbardziej kontrowersyjnych nie ze względu na czyny, o które jest podejrzewany, a fakt, iż w areszcie śledczym spędził on nie trzy miesiące, a ponad trzy lata. Niespełna pół roku temu w rozmowie z naTemat sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak z prowadzącego to postępowanie Sądu Okręgowego w Warszawie przekonywała jednak, iż sprawa Dobrowolskiego jest skomplikowana i wymiar sprawiedliwości był zmuszony do wielokrotnego przedłużania aresztu tymczasowego.
– Mamy do czynienia ze zorganizowaną grupą przestępczą. Z czynami o charakterze zbrodni i przestępstw narkotykowych. Pan Maciej Dobrowolski jest numerem 1 w tej grupie – tłumaczył również sędzia Jerzy Leder, przewodniczący wydziału karnego Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
Maciej Dobrowolski nigdy nie był jednak zwyczajnym podejrzanym. Od pierwszych chwil po jego zatrzymaniu zaczęła organizować się grupa jego przyjaciół, którzy nie tylko rozpoczęli w sieci akcję #UwolnićMaćka,lecz także zabiegali o wsparcie dla znanego z wypełnionej najbardziej krewkimi kibicami Legii Warszawa trybuny zwanej "Żyletą" u bardzo wpływowych osób. Poręczenie dali za niego m.in. Zbigniew Boniek, Bogusław Leśnodorski, Cezary Kucharski, Andrzej Rozenek, Hirek Wrona, Marek Sierocki, oraz Kazik Staszewski. Przyjaciołom aresztowanego udało się też znaleźć wsparcie holenderskich środowisk chuliganów stadionowych.
Pod koniec sierpnia w sprawę postanowił włączyć się także sam prezydent Andrzej Duda. Głowa państwa zapowiedziała, że będzie domagać się informacji w sprawie popularnego kibica od ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. – To jest na pewno sytuacja, która wzbudza wątpliwości od razu – stwierdził prezydent Duda na antenie Radia Szczecin.
Sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak nie prowadziła tego postępowania a w rozmowie z "naTemat" wypowiadała się jako Rzecznik Prasowy.
