Józef Kuraś "Ogień" - legendarny partyzant Podhala.
Józef Kuraś "Ogień" - legendarny partyzant Podhala. Fot. IPN

Rozpatrywanie życiorysu Józefa Kurasia, legendarnego partyzanta na Podhalu, żołnierza Konfederacji Tatrzańskiej, antykomunisty, który miał swój epizod w UB, nastręcza wiele trudności. Niewątpliwie walczył o Polskę, choć nie zawsze w odpowiedni sposób. Jednoznaczna ocena jest chyba niemożliwa, a nawet gdyby, i tak wzbudzałaby dyskusję. "Ogień", jak go nazywano, przyszedł na świat 100 lat temu, 23 października 1915 roku.

REKLAMA

Kiedy w 1944 roku na ziemiach polskich komuniści zaczęli instalować nową, komunistyczną władzę, Kuraś miał już za sobą długotrwałą walkę, a być może nawet wyrok śmierci (kwestia dyskusyjna) z ramienia Armii Krajowej (Wojskowego Sądu Specjalnego). Niezależnie od tego, był obwiniany za brak odpowiedzialności, w następstwie której nastąpiła śmierć dwóch kompanów w czasie niemieckiej zasadzki.

Kiedy Kuraś wszedł w konflikt z innymi lokalnymi dowódcami AK, jego podhalańska legenda była już faktem. Najpierw żołnierz "Konfederacji Tatrzańskiej", później współtwórca pierwszego lokalnych oddziałów AK. Nawet miejsce urodzenia konspiratora - wieś Waksmund - miało w przypadku walki z okupantem znaczenie. To właśnie na nią spadały szczególnie silne represje, a w czasie jednej z pacyfikacji w 1943 roku zginęli najbliżsi "Ognia" (ojciec, żona i 2,5-letni syn).

Rodzinna tragedia nie przekreśliła dalszej walki Kurasia, jak chcieliby tego Niemcy. Niedługo później, w 1944 roku, stanął na czele Ludowej Straży Bezpieczeństwa (ze Stronnictwem Ludowym był związany już od lat 30.). Kierował też oddziałem egzekucyjnym Powiatowej Delegatury Rządu RP w Nowym Targu. Innymi słowy: odpowiadał za likwidację konfidentów, skazanych uprzednio przez podziemne sądy cywilne.

Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjra „Ognia” (zaznaczony „×”).
Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjra „Ognia” (zaznaczony „×”). Fot. IPN / wystawa "...o Orła w koronie"

Później przyszedł też czas na współpracę z Armią Ludową, a także wsparcie zbrojne dla działań Armii Czerwonej w walce z wycofującymi się na zachód Niemcami. Wojska sowieckie zajęły Nowy targ w styczniu 1945 roku. Oddział Kurasia, korzystającego z wcześniejszych kontaktów z ludowcami i usiłującego przejąć władzę "w terenie", współtworzył przez pewien czas lokalną milicję. Następnie dowódca uzyskał nominację na szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

Zgodnie z wcześniejszymi planami bezpośrednio po przetoczeniu się frontu rosyjsko-niemieckiego na zachód wielu ludowców zaangażowało się w tworzenie posterunków milicji i bezpieczeństwa. Okazało się, że zgodnie z oczekiwaniami braki kadrowe i organizacyjne resortu Bezpieczeństwa Publicznego otwierały duże możliwości przenikania członków konspiracji niepodległościowej do służb tworzonych przez komunistów. Niejednokrotnie zasilali nie tylko kadry szeregowych członków, lecz także obejmowali stanowiska oficerskie i dowódcze. Działo się tak niezależnie od faktu, że formalnie ich macierzyste organizacji („Roch”, BCh, LSB) w dalszym ciàgu tkwiły w podziemiu. Maciej Korkuć, "Za Wolność i Niepodległość. Zgrupowanie partyzanckie Józefa Kurasia „Ognia” w latach 1945-1947", Zakopane 2006.

Niespodziewany awans szybko wzbudził podejrzenia ideowych komunistów, pominiętych przy tym wyborze. Pojawiły się pierwsze donosy na "Ognia", jako kandydata "antysowieckiego"; prawdopodobnie planowano też jego aresztowanie. Minęły zaledwie trzy tygodnie, a Kuraś... powrócił do konspiracji. Wsparli go dawni koledzy, którzy na jakiś czas przeniknęli do struktur UB. Zaczęło działać Zgrupowanie "Błyskawica".

Oddział Partyzancki "Błyskawica" walczy o Wolną, Niepodległą i prawdziwie demokratyczną Polskę. Walczyć będziemy tak o granice wschodnie jak i zachodnie. Nie uznajemy ingerencji ZSRR w sprawy wewn ́trzne polityki paƒstwa polskiego. Komunizm, który pragnie opanować Polskę musi zostać zniszczony.

List "Ognia" do Bolesława Bieruta, 14 XI 1946

Tak rozpoczął się kolejny etap walki - tym razem wrogiem nr 1 byli komuniści. Nie minął tydzień, a grupa Kurasia rozbiła areszt UB w gmachu urzędu, w którym wcześniej partyzant pracował. Byli zabici, wśród nich jeden konfident. Przypadków likwidacji zdrajców, a także ataków na posterunki milicji, funkcjonariuszy UB i NKWD, było jeszcze sporo. Mijały miesiące, a kolejne obławy urządzane przez komunistów nie dawały efektów.

Egzemplarz wyroku śmierci, pozostawionego przy zwłokach Edmunda Czarneckiego ps. „Murzyn”, zwerbowanego i skierowanego do oddziału „Ognia” przez krakowskie UB.
Egzemplarz wyroku śmierci, pozostawionego przy zwłokach Edmunda Czarneckiego ps. „Murzyn”, zwerbowanego i skierowanego do oddziału „Ognia” przez krakowskie UB. Fot. IPN / wystawa "...o Orła w koronie"

Ludzie Kurasia jawnie informowali o tym, że nie będą mieli litości dla konfidentów UB, zapowiadali zemstę w ulotkach, które sami rozklejali. Jak tłumaczono, śmiercią karano sam fakt zdrady - niezależnie od narodowości czy przynależności etnicznej.

Fakt ten nie oznacza, że do zbrodni na Żydach nie dochodziło. Nie tylko na komunistach, którzy mieli żydowskie korzenie, ale także na cywilach niezaangażowanych w system. Jeden z mordów dokonanych przez żołnierzy Kurasia miał miejsce w okolicy Krościenka nad Dunajcem 2 maja 1946 roku. Rozstrzelano wówczas grupę Żydów (najprawdopodobniej 11 osób, reszta uciekła). Komuniści fabrykowali "dowody", mające poświadczać antysemityzm Kurasia. Faktem jest jednak, że dowódca Zgrupowania, który być może o egzekucji w Krościenku nie wiedział, miał plan wysiedlenia ludności żydowskiej z Podhala.

Dzisiaj jest to szokujące, ale wówczas był to postulat dokonania po prostu tego, co w tym samym czasie zostało usankcjonowane przez społeczność międzynarodową jako metoda postępowania w odniesieniu do Niemców ze Śląska, Pomorza i Sudetów, Polaków z Kresów Wschodnich, czy Ukraińców i Białorusinów z zachodniej strony „linii Curzona”. To zadanie wiązało się z powszechnym wówczas (co nie znaczy, że w pełni uzasadnionym) w społeczeństwie poglądem utożsamiającym Żydów z nowym reżimem. Wpływał na to ich stosunkowo liczny, rzucający się w oczy udział w kierowniczych strukturach komunistycznej władzy (w kadrach kierowniczych MBP stanowili aż 37 proc. funkcjonariuszy czyli niewiele mniej niż Polacy - 49 proc.). Maciej Korkuć, "Za Wolność i Niepodległość. Zgrupowanie partyzanckie Józefa Kurasia „Ognia” w latach 1945-1947", Zakopane 2006.

Oddziałom "Ognia" zarzuca się też rekwizycje żywności i mienia oraz strzelanie do polskiej ludności, a także słowackich cywilów na Spiszu i Orawie. Kuraś z pewnością pamiętał wrzesień 1939 roku, kiedy - w składzie 1 Pułku Strzelców Podhalańskich - walczył z oddziałami słowackimi, napadającymi na Polskę u boku Wehrmachtu.

Pomnik Józefa Kurasia "Ognia" w Zakopanem.
Pomnik Józefa Kurasia "Ognia" w Zakopanem. Fot. Bismarck, na lic. Creative Commons Uznanie autorstwa–na tych samych warunkach 3.0

Zwalczanie komunizmu siłą rzeczy musiało być skazane na niepowodzenie. Ale Kuraś za wszelką cenę nie chciał wpaść w ręce wrogów żywy, choć udało mu się to tylko połowicznie. Zmarł 22 lutego 1947 roku w nowotarskim szpitalu wskutek ran, jakie sam sobie zadał dzień wcześniej, w trakcie obławy przeprowadzonej przez UB i KBW. Jego pomnik stoi w Zakopanem. I także budzi kontrowersje.

Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl