
Historia tego nowojorczyka poruszyła już wiele osób. Tadzio Smith dał ogłoszenie, w którym poprosił o pomoc w uzyskaniu informacji na temat swojego ojca - polskiego żołnierza AK i uczestnika Powstania Warszawskiego. Odzew, z jakim spotkał się mężczyzna musiał go zaskoczyć. Chociaż kiedy pozna się losy jego rodziny, szybko staje się jasne, dlaczego stały się sensacją.
Ta historia zaczęła się dawno temu. Matka nowojorczyka, który dzisiaj stara się odtworzyć elementy rodzinnej układanki z przeszłości, wypatrzyła w kościele w Kanadzie przystojnego mężczyznę. Od razu jej się spodobał, mimo tego, że już na pierwszy rzut oka było widać, że jest od niej dużo starszy. "Byłam w kościele, kiedy zobaczyłam zmierzającego w moją stronę mężczyznę. Jego widok był przejmujący. Miał najpiękniejsze białe włosy. Wyglądał jak polski oficer kawalerii. Trzy tygodnie później byłam w ciąży" – w ten sposób matka Tadzia opisuje początki znajomości ze swoim przyszłym mężem.
Mój ojciec zmarł, kiedy miałem 6 lat. Cała jego rodzina zginęła podczas wojny, więc wszystko co wiedziałem na jego temat pochodziło z jego relacji. [...]Wszystko co opowiadał działo się w czasie, kiedy jego pamięć była atakowana przez nowotwór mózgu. Mojemu dorastaniu towarzyszyła więc ciągła niepewność, co tak naprawdę było prawdą.
Tadzio wspomina, jak ojciec opowiadał mu o szturmie Niemców na jego dom. Mały wówczas Klaudiusz został w domu sam i czekał na posiłki. W międzyczasie podchodził kolejno do okien i oddawał po jednym strzale w stronę żołnierzy, żeby ci uwierzyli, że dom nie jest opustoszały i broni go uzbrojona gromada. Innym razem zwierzał się synowi z tego, że jako chłopak przemycał broń w szkolnym plecaku zręcznie omijając niemieckie punkty kontrolne. Wszystko to miało się dziać w czasie, kiedy Jamiołowski był jeszcze bardzo młody. Twierdził, że przeżył to wszystko nim skończył 12 lat.
Traf chciał, że jego nowi krewni zadzwonili do niego pewnego dnia z sensacyjną informacją. Podczas oglądania telewizji przypadkiem usłyszeli jak dowódca Armii Krajowej wspomniał jego ojca. To był przełom, a mężczyzna znowu wsiadł do samolotu do Warszawy w nadziei na to, że tym razem pozna więcej szczegółów z tajemniczej przeszłości ojca. Po spotkaniu z generałem, nowojorczyk wiedział już znacznie więcej.
Spotkanie nie zaspokoiło jednak ciekawości syna Polaka. Dlatego postanowił umieścić prośbę o pomoc na jednym z najpopularniejszych stron na Facebooku. Opłaciło się - jego ogłoszenie trafiło m.in. do Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie. Pracownicy właśnie postanowili pomóc mężczyźnie.
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
