Tadzio Smith chce poznać prawdę o swoim ojcu - żołnierzu AK i uczestniku Powstania Warszawskiego.
Tadzio Smith chce poznać prawdę o swoim ojcu - żołnierzu AK i uczestniku Powstania Warszawskiego. Facebook.com/humansofnewyork

Historia tego nowojorczyka poruszyła już wiele osób. Tadzio Smith dał ogłoszenie, w którym poprosił o pomoc w uzyskaniu informacji na temat swojego ojca - polskiego żołnierza AK i uczestnika Powstania Warszawskiego. Odzew, z jakim spotkał się mężczyzna musiał go zaskoczyć. Chociaż kiedy pozna się losy jego rodziny, szybko staje się jasne, dlaczego stały się sensacją.

REKLAMA
To w końcu gotowy materiał na scenariusz filmowy. W tle tej opowieści jest szalejąca wojna, szaleńcza miłość i bolesne pożegnanie. Czy nowojorczykowi uda się zrekonstruować rodzinną historię? Kibicują mu Polacy i Amerykanie. Ale od początku.
Miłość od pierwszego wejrzenia
Ta historia zaczęła się dawno temu. Matka nowojorczyka, który dzisiaj stara się odtworzyć elementy rodzinnej układanki z przeszłości, wypatrzyła w kościele w Kanadzie przystojnego mężczyznę. Od razu jej się spodobał, mimo tego, że już na pierwszy rzut oka było widać, że jest od niej dużo starszy. "Byłam w kościele, kiedy zobaczyłam zmierzającego w moją stronę mężczyznę. Jego widok był przejmujący. Miał najpiękniejsze białe włosy. Wyglądał jak polski oficer kawalerii. Trzy tygodnie później byłam w ciąży" – w ten sposób matka Tadzia opisuje początki znajomości ze swoim przyszłym mężem.
logo
Tadzio Smith z mamą chce poznać prawdę o przeszłości swojego ojca - żołnierza AK. Facebook.com/humansofnewyork
Kobieta opowiada, że to była klasyczna miłość od pierwszego wejrzenia, a ona niemal od razu szaleńczo zakochała się w Polaku. Pierwsze zauroczenie szybko jednak przeminęło - niemal zaraz po tym, jak para się w sobie szaleńczo zakochała, okazało się, że mężczyzna ma nowotwór mózgu. Choroba zaatakowała ten obszar mózgu, który odpowiada za pamięć. Postępująca choroba sprawiła, że mężczyzna przestał odróżniać teraźniejszość od przeszłości. Tutaj kończy się relacja kobiety i zaczyna się opowieść Tadzia.
W poszukiwaniu prawdy
Tadzio Smith

Mój ojciec zmarł, kiedy miałem 6 lat. Cała jego rodzina zginęła podczas wojny, więc wszystko co wiedziałem na jego temat pochodziło z jego relacji. [...]Wszystko co opowiadał działo się w czasie, kiedy jego pamięć była atakowana przez nowotwór mózgu. Mojemu dorastaniu towarzyszyła więc ciągła niepewność, co tak naprawdę było prawdą.

To fragment ogłoszenia, które nowojorczyk zamieścił na popularnym profilu Humans of New York na Facebooku - śledzi go 16 mln ludzi. To właśnie za sprawą tego wpisu historia nowojorczyka zaczęła błyskawicznie nieść się po sieci, a wiele osób postanowiło, nawet jeśli nie pomóc, to zmotywować mężczyznę do dalszego poszukiwania prawdy o swojej rodzinie. Setki tysięcy osób polubiło jego ogłoszenie, drugie tyle udostępniło informację na swoich profilach.
To nie była pierwsza taka próba mężczyzny - już wcześniej starał się zweryfikować prawdziwość relacji ojca. Klaudiusz Jamiołkowski - bo tak nazywał się ojciec Tadzia, miał zaledwie 7 lat, kiedy Polskę najechali naziści. Z relacji ojca Tadzia wynikało, że jego babcia została wówczas dźgnięta nożem i wypchnięta z okna. Jego ojciec podczas wojny miał być wielokrotnie ranny od kul. Jednym z widocznych dowodów tego, że nie miał lekkiego dzieciństwa było jego zdeformowane ucho, które częściowo stracił. Z opowieści Polaka często wyłaniała się mroczna wizja dawnych czasów.
Zgubiony trop
Tadzio wspomina, jak ojciec opowiadał mu o szturmie Niemców na jego dom. Mały wówczas Klaudiusz został w domu sam i czekał na posiłki. W międzyczasie podchodził kolejno do okien i oddawał po jednym strzale w stronę żołnierzy, żeby ci uwierzyli, że dom nie jest opustoszały i broni go uzbrojona gromada. Innym razem zwierzał się synowi z tego, że jako chłopak przemycał broń w szkolnym plecaku zręcznie omijając niemieckie punkty kontrolne. Wszystko to miało się dziać w czasie, kiedy Jamiołowski był jeszcze bardzo młody. Twierdził, że przeżył to wszystko nim skończył 12 lat.
Zanim Tadzio Smith postanowił dać ogłoszenie, próbował bardziej klasycznych metod poszukiwania informacji. W tym celu odwiedził nawet Polskę, gdzie przeczesywał archiwa. Zatrudnił również profesjonalnego researchera, dał ogłoszenie w prasie. Żadne z jego starań nie przyniosły jednak spodziewanego efektu, a mężczyzna nadal nie wiedział, ile prawdy jest w tym, co opowiadał mu jego ojciec. W trakcie podróży do Polski udało mu się za to poznać dalekich krewnych swojego ojca.
Przełom
Traf chciał, że jego nowi krewni zadzwonili do niego pewnego dnia z sensacyjną informacją. Podczas oglądania telewizji przypadkiem usłyszeli jak dowódca Armii Krajowej wspomniał jego ojca. To był przełom, a mężczyzna znowu wsiadł do samolotu do Warszawy w nadziei na to, że tym razem pozna więcej szczegółów z tajemniczej przeszłości ojca. Po spotkaniu z generałem, nowojorczyk wiedział już znacznie więcej.
Okazało się, że nie dość, że dowódca AK pamięta Klaudiusza Jamiołkowskiego, to jeszcze pamięta jak ten zawyżył swój wiek, żeby zaciągnąć się do służby. W ten sposób stał się najmłodszym żołnierzem w szeregach AK. Wyszło również na jaw, że choroba mężczyzny nie zniekształciła zapamiętanych przez niego wydarzeń, a jego opowieści nie były zmyślone. Historie, które opowiadał zdarzyły się naprawdę.
Chce wiedzieć wszystko
Spotkanie nie zaspokoiło jednak ciekawości syna Polaka. Dlatego postanowił umieścić prośbę o pomoc na jednym z najpopularniejszych stron na Facebooku. Opłaciło się - jego ogłoszenie trafiło m.in. do Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie. Pracownicy właśnie postanowili pomóc mężczyźnie.
– Chcemy podzielić się naszymi informacjami dotyczącymi jego ojca. Co o nim wiemy? Urodził się 21 marca 1932 roku w Warszawie. W Powstaniu Warszawskim był 12-letnim łącznikiem o pseudonimie Cezar. Służył na Śródmieściu Północnym w III plutonie 8. Kompanii batalionu „Kiliński”. Zmarł w Kanadzie 19 października 1981 roku – czytamy na stronie muzeum.
Pracownicy muzeum już skontaktowali się z Tadziem i przekazali mu zebrane przez siebie informacje. Zapowiadają też, że na tym nie koniec, a syn najmłodszego żołnierza AK może się jeszcze solidnie zdziwić. Nie wiadomo, jaki finał będzie miała ta historia, ale zarówno determinacja syna w docieraniu do prawdy, jak i bohaterstwo jego ojca, robią piorunujące wrażenie. A w nas ciągle żywy jest głód takich opowieści.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl