Akcja "Zanim umrę" zawitała właśnie do stolicy.
Akcja "Zanim umrę" zawitała właśnie do stolicy. Fot. naTemat

Ty też masz listę rzeczy wiecznie odkładanych na później? Ta niepozorna tablica przypomni ci o tym, co obiecałeś zrobić przed śmiercią. W tej zabawie brali już udział ludzie z całego świata. "Dobrze się zabawię", "Zakocham się", "Wydam w końcu książkę" – każdy wpis kończący zdanie "zanim umrę ..." to osobna historia. Wszystkie łączy jedno - w codziennym zabieganiu zazwyczaj o nich zapominamy.

REKLAMA
Pobudka! Jesteśmy tu na chwilę
Parę lat temu Candy Chang, amerykańska artystka ustawiła w Nowym Orleanie czarne tablice, na których widniał jedynie napis "Before I die". Obok tablic stały pojemniczki z kolorowymi kredami. Przechodnie szybko zaczęli chwytać za kredy i dopisywać zakończenie zdania, a tablice szybko zaczęły zapełniać się kolejnymi zdaniami. Chang wpadła na ten pomysł po śmierci swojej matki. Wówczas uderzyło ją to, o czym niby przecież wszyscy wiemy - kruchość i ulotność ludzkiego życia.
Tablice "Zanim umrę" pojawiają się w różnych zakątkach świata. Tutaj w San Diego.
Tablice "Zanim umrę" pojawiają się w różnych zakątkach świata. Tutaj w San Diego. Facebook.com/BeforeIDie
Jej skromny artystyczny pomysł cieszył się ogromnym zainteresowaniem, a kolejne edycje performance'u pokazywały uniwersalność zagadnienia. Akcja "Zanim umrę" gościła już we Francji, w Kanadzie, Niemczech, na Łotwie, w Malezji. Teraz przyszła pora na Polskę. W Warszawie właśnie stanęły cztery czarne tablice o wymiarach 2, 5 m na 1, 25 m. Na polski grunt akcję przeniósł Konrad Pawlak, student Politechniki Warszawskiej.
"Zanim umrę" - myślmy o tym!
O tym, że istnieje taka akcja dowiedział się przypadkiem pod koniec sierpnia. Od tego czasu po głowie zaczął mu chodzić pomysł, żeby podobną rzecz zrobić w Polsce. – W ten nieoczekiwany sposób zmusza się ludzi do tego, żeby na chwilę przystanęli i zastanowili się, co tak naprawdę jest dla nich w życiu ważne. Taka konfrontacja z tablicą "Zanim umrę" to szansa na głębszą zadumę i refleksję nad tym, o czym często nie pamiętamy w codziennym pędzie. Co mi przyniesie szczęście, czego chcę, gdzie zmierzam - powinniśmy sobie zadawać te pytania, a to jest dobra okazja – opowiada naTemat Pawlak.
Konrad Pawlak jest przekonany, że jego tablice dadzą niektórym do myślenia.
Konrad Pawlak jest przekonany, że jego tablice dadzą niektórym do myślenia. Fot. naTemat
Przy czterech czarnych tablicach, które wcześnie rano stanęły przed Wydziałem Elektroniki i Technik Informacyjnych przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie powoli zaczyna brakować miejsca. Pierwsza osoba, która chciała podzielić się tym, co zamierza zrobić przed śmiercią, mimo porannego mrozu, pojawiła się na miejscu już o godz. 6. – To było niezwykłe. Czekała tak długo tylko, żeby napisać, że zanim umrze "chce napisać listy do całej rodziny i powiedzieć im, że ich kocha" – uśmiecha się Pawlak pokazując miejsc na czarnej powierzchni tablicy, w którym powstał pierwszy wpis.
Pierwszy wpis powstał wczesnym porankiem. Dziewczyna napisała o listach rozsyłanych do rodziny (trzeci od góry).
Pierwszy wpis powstał wczesnym porankiem. Dziewczyna napisała o listach rozsyłanych do rodziny (trzeci od góry). Fot. naTemat
"Chcę być bogaty", "chcę zwiedzać świat"
Okazuje się, że dokończenie zdania "zanim umrę" nie jest takie proste, a wiele osób stawało przed tablicą, załamywało ręce i odwracało się szybko na pięcie. Do tych, którzy mieli twardy orzech do zgryzienia należy Beata Ignot. Obok tablicy przechodziła dzisiaj dwa razy. I choć nie chwyciła za kolorową kredę i nie napisała nic na tablicy, to zdążyła się zastanowić nad sensem zdania.
– Kiedy zobaczyłam tablicę po raz pierwszy, bardzo się zdziwiłam. No bo jak tu odpowiedzieć pytanie o to, co się zrobi przed śmiercią? Przyznaję, że zostałam jednak zmuszona, żeby o tym pomyśleć. Wyszło na to, że chcę po prostu być szczęśliwa, żeby zdążyć spełnić swoje zachcianki i mieć głowę wolną od zmartwień. To świetna akcja, myślę, że wiele osób miało dzisiaj podobnie jak ja. Przystanęło i pomyślało, a to przecież takie rzadkie – mówi.
Jakie napisy na razie można zobaczyć na tablicach? Bywa pragmatycznie i praktycznie: "Będę bogaty", "zdobędę inżyniera", "wyśpię się porządnie", "chcę zrozumieć kobiety". Innym razem można się wzruszyć: "Spełnię marzenia swoje i osób, które kocham", a jeszcze inne wpisy pokazują, że w Polakach drzemie smykałka do podróżowania z prawdziwego zdarzenia, a wielka podróż dookoła świata to jedno z najpopularniejszych marzeń i celów.
Fot. naTemat
Niektórzy przed tablicą próbują żartować. Jak Piotr i jego kolega, którzy na początku przystają z ciekawości i trochę podśmiewają się z tablicy. Najpierw żartują jak na studentów przystało. – Zanim umrę, może w końcu zdobędę magistra – śmieją się między sobą. Kiedy jednak proszę o odpowiedź bardziej serio, błyskawicznie porzucają pozę dowcipnisiów.
– Chciałbym pewnego dnia wyjechać i zwiedzić cały świat. To byłoby naprawdę coś – mówi jeden. Piotr, student czwartego roku warszawskiej Politechniki zaskakuje. – Ja to bym założył rodzinę – mówi poważnie. Po czym bierze zieloną kredą i dużymi drukowanymi literami pisze na tablicy o tym, że chce mieć w przyszłości rodzinę.
Piotr chce założyć rodzinę.
Piotr chce założyć rodzinę. Fot. naTemat
Nie wiadomo, czy podobne tablice będą stawać w innych miastach. – Zanim umrę, chciałbym nauczyć się pilotować samolot, to będzie na pewno większe wyzwanie niż postawienie tych tablic tutaj – mówi organizator akcji. Kiedy wypowiada te słowa kolejne osoby dziwią się na widok tablic. A może właśnie sobie uświadomili, że przecież oni też chcieli spakować plecak i zwiedzić cały świat.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl