Grupa naTemat

Medialni zaginieni, dlaczego wszyscy szukali Ewy Tylman, a nikt nie szukał ich?

Chociaż sprawa nagłośnienia Ewy Tylman jest bardzo dobrym zjawiskiem, takich spraw są setki.
Chociaż sprawa nagłośnienia Ewy Tylman jest bardzo dobrym zjawiskiem, takich spraw są setki. Fot. Screen/Fundacja Itaka
Sprawą Ewy Tylman żyła cała Polska. Zdjęcia tej urodziwej kobiety obiegły cały kraj, a media na bieżąco donosiły o kolejnych postępach w poszukiwaniach. Takich spraw są setki każdego miesiąca, ale o nich się nie mówi. Nie mają tyle szczęścia, albo tak medialnej historii.

Jak już pisał w naTemat Krzysztof Majak, sprawa Ewy Tylman to najgłośniejsze zaginięcie od lipca 2010 roku, czyli od sprawy Iwony Wieczorek. Dziennikarz zapytał detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, dlaczego ta sprawa jest tak wyjątkowa. Ten, z charakterystyczną skromnością, odpowiedział, że to dzięki niemu. – Z przykrością muszę to powiedzieć, ale w momencie, kiedy wchodzimy do akcji jako biuro, nagłaśniamy sprawę medialnie, to policja dopiero bierze się wtedy za robotę - stwierdził detektyw.

Selfies Ewy Tylman, atrakcyjnej poznanianki, obiegły całą Polskę w ekspresowym tempie. Jej twarz trafiła na strony najpoczytniejszych dzienników i głównych wydań wiadomości. Rodzina kobiety mogła podeprzeć te tragiczne chwile zmasowaną akcją medialną, która znacznie zwiększa szanse na zakończenie poszukiwań sukcesem. A nie wszyscy mają tyle szczęścia. – Zastanawialiśmy się nad tym, dlaczego akurat takie przypadki są nagłaśniane. Przejrzeliśmy profile kobiet zaginionych z naszej bazy pomiędzy 25-30 rokiem życia i jest aż ich 21. Przy czym to statystyki fundacji, które stanowią jedynie 10 proc. wszystkich spraw, jakimi zajmuje się policja – mówi w rozmowie z naTemat Irena Musiałkiewicz z Fundacji Itaka.

Nie wszyscy są medialni
Pani Małgorzata, mama Agaty, 27-latki, której zaginięcie zgłoszono prawie rok temu nie miała tyle szczęścia, jeśli chodzi o zainteresowanie mediów. I chociaż córka odnalazła się cała (cierpiała na depresję), to takie sprawy w mediach przypominają przebyty horror.
Pani Małgorzata
matka zaginionej Agaty

Aż mnie ciarki przechodzą. Wiem co czują jej rodzice. My szukaliśmy Agaty przez prawie 2 tygodnie. Wszystko działo się dużo wolniej niż w przypadku Ewy. Policja dość długo zwlekała ze sprawdzeniem monitoringu. Bardzo pomocna była Fundacja Itaka, która wysłała sprawę do mediów. Duży odzew mieliśmy z portalu WawaLove, gdzie ludzie młodzi, w wieku mojej córki, dawali poszlaki, które nas na nią naprowadziły. Nie miała telefonu, komputera, wszystko zostawiła tak jak znikła. Dzięki temu, że ludzie sobie udostępniali jej zdjęcie na Facebooku, udało się ją odnaleźć. Ktoś ją rozpoznał na ulicy.

Według ubiegłorocznych statystyk, w Polsce zaginęło ponad 20 tys. ludzi, z czego ponad 8 tys. to osoby poniżej 18 roku życia. I choć większość zaginionych zostaje odnaleziona w ciągu pierwszych 14 dni po zaginięciu, to pozostali znikają bez śladu. Bez względu na wiek, płeć i status społeczny. Czy oni nie zasługiwali na medialny serial detektywistyczny, na bieżąco aktualizowany o dodatkowe elementy sprawy?
Dlaczego akurat Ewa Tylman zrobiła "medialną karierę"? Lub Iwona Wieczorek? Dlaczego milczy się o innych przypadkach zaginięcia, którym bardzo by pomogło nagłośnienie sprawy? Zdaniem Musiałkiewicz, powód jest taki, że z młodą kobieta, o której dowiedzieliśmy się, gdzie pracuje i z kim się spotyka, zaczęliśmy się identyfikować. – My wiemy na jej temat dużo rzeczy. Gdzie pracowała, gdzie i z kim była. Łatwiej nam się z nią utożsamiać. To mogła być jedna z nas, lub żona, córka czy siostra– mówi Musiałkiewicz.

Prawdziwy serial kryminalny
Specjalistka dodaje również, że media doszukują się w sprawie wątków sensacyjnych, pełnych zwrotów akcji, gdzie pojawiają się nowe dowody i poszlaki – to wszystko staje się ciekawe jak serial, który dyktuje samo życie. I nie znamy zakończenia, a informacje mamy dawkowane w odcinkach na czerwonym pasku.

– Trudno powiedzieć, dlaczego jedni mają tyle szczęścia. a inni nie. My wysyłamy zawsze informacje do mediów, za każdym razem jak ktoś zaginie, ale nie zawsze zaskoczy. To jest splot różnych czynników, często przypadkowych, które uruchamiają medialną lawinę. Kolejnym jest też aktywność samej rodziny zaginionej, która włącza się w akcję poszukiwawczą – dodaje.
Pani Małgorzata
Matka zaginionej Agaty

Miałam szczęście, że Agata się znalazła. Ale przez te dwa tygodnie jak zaginęła, trudno było liczyć na takie spektakularne postępy w poszukiwaniach jak u pani Ewy. Chociaż wiele osób starało się pomóc, nie mieliśmy, pomimo wielu prób, takiego odzewu w mediach. Był on dużo mniejszy, ale gdyby nie chociaż ten mały skrawek w prasie, to może sprawa by się inaczej skończyła.

Rodzina osoby zaginionej, angażując media, portale społecznościowe i wszelkie możliwe kanały przepływu informacji zwiększa szansę na to, że o sprawie się zacznie mówić. Medialność rodziny i publiczne wypowiadanie się sprzyja efektywnym poszukiwaniom. I chociaż wybiórczość promowania takich spraw jest niesprawiedliwa, to każde nagłośnienie sprawy można uznać za sukces, ponieważ społeczeństwo uwrażliwia się na temat zaginięcia.

Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
MediaSpołeczeństwoPolicja
Skomentuj