Tak wygląda "test smoleński" Macierewicza. Szokujące praktyki nowego szefa MON

Antoni Macierewicz zwolnił oficera, bo ten był na misji w Afganistanie, a nie w Smoleńsku.
Antoni Macierewicz zwolnił oficera, bo ten był na misji w Afganistanie, a nie w Smoleńsku. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Opinii publicznej Antoni Macierewicz kojarzy się z lustracją i katastrofą smoleńską. Widać to w jego działaniu. – Dlaczego nie zapobiegł pan katastrofie smoleńskiej? – miał spytać jednego z oficerów kontrwywiadu. Gdy ten wyjaśnił, że był wtedy w Afganistanie, Macierewicz odpowiedział: "no właśnie, a dlaczego nie w Smoleńsku?", po czym zwolnił żołnierza.

Antoni Macierewicz prowadzi rewolucję kadrową według dwóch kluczy. Pierwszy to działalność w poprzednim systemie. To ona była przyczyną zwolnienia gen. Bogusława Packa z funkcji rektora-komendanta Akademii Obrony Narodowej. Drugi to stosunek do sprawy Smoleńska.



Szef MON uważa, że za śmierć prezydenckiej delegacji współodpowiedzialna jest Służba Kontrwywiadu Wojskowego, która zgodziła się na remont tupolewa w zakładach w Samarze. Zarzuca też, że nie sprawdzono samolotu pod kątem obecności podsłuchów, choć SKW zapewnia, że zrobiono to trzykrotnie – przypomina Wojciech Czuchnowski w "Gazecie Wyborczej".

O tym, jaki jest stosunek Macierewicza dotej sprawyu świadczy chyba najlepiej sposób zwolnienia jednego z oficerów. Chodzi o pułkownika Damiana Steca, dyrektora Zarządu Operacyjnego SKW. Do MON miał on zostać przywieziony przez Żandarmerię Wojskową.

Macierewicz miał zapytać oficera, "czemu nie zapobiegł katastrofie smoleńskiej". Stec odpowiedział: "Byłem wtedy w Afganistanie". "No właśnie, a czemu nie w Smoleńsku?" - miał odpowiedzieć Macierewicz (...). Czytaj więcej

Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...