Beata Szydło nie umiała wytłumaczyć, dlaczego PiS wcześniej nie ostrzegał, że po reformie PiS emerytury mogą być niższe nawet o 30 procent.
Beata Szydło nie umiała wytłumaczyć, dlaczego PiS wcześniej nie ostrzegał, że po reformie PiS emerytury mogą być niższe nawet o 30 procent. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Reklama.
Cała góra obietnic, ale nie wiadomo, kto za to zapłaci. Tak wyglądała kampania wyborcza Prawa i Sprawiedliwości. Teraz powoli wyjaśnia się, kto będzie płacił za realizację programu PiS. Wyborcy. Za obniżenie wieku emerytalnego, jeden ze sztandarowych pomysłów PiS, zapłacą sami emeryci.
Ich świadczenia spadną nawet o 30 procent. – Nasze przyszłe emerytury będą niższe od 10 do 30 proc. – przyznał w Sejmie Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów i współautor programu wyborczego PiS. Zaznaczył jednak, że ta maksymalna różnica będzie występowała dopiero za kilkanaście lat.
Sama Beata Szydło jeszcze we wrześniu przekonywała, że długość okresu pracy nie ma wpływu na wysokość emerytur. – Wmawianie dzisiaj ludziom, którzy mają uwierzyć w to, że podwyższenie wieku emerytalnego wpłynie korzystnie na wysokość ich emerytur to tylko i wyłącznie zabieg PR-owski rządzących – przekonywała w czasie kampanii wyborczej obecna premier. Pytana dzisiaj na konferencji prasowej, unikała odpowiedzi wprost, mówiąc, że rząd "chce dać Polakom wybór" i że po osiągnięciu prawa do emerytury mogą nadal pracować.