Grupa naTemat

Usłyszała, że żyje "w mroku", bo jej syn nie chodzi na religię. "Na mój widok w szkole wciskają mi obrazki z Jezusem"

Usłyszała, że żyje "w mroku", bo jej syn nie chodzi na religię. "Na mój widok w szkole wciskają mi nawracające broszury"
Usłyszała, że żyje "w mroku", bo jej syn nie chodzi na religię. "Na mój widok w szkole wciskają mi nawracające broszury" Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Zawsze trudno jest wychodzić przed szereg. Zwłaszcza, gdy sprawa dotyczy religii, a żyje się w takim kraju, jak Polska. Agnieszka jest jedną z tych matek, które zdecydowały się dać wybór własnemu dziecku odnośnie religii. Efekt? Wystarczy, że pojawi się w szkole i niemal natychmiast staje się obiektem katolickiej indoktrynacji.

Wrzuciłaś na Facebooka obrazek z Jezusem. Powiedz, od kogo go dostałaś?


Agnieszka: Poszłam do szkoły odebrać syna i spotkałam panią ze świetlicy, która już kilka razy namawiała mnie, aby syn chodził na religię. Zapytała co słychać, po czym stwierdziła, że ma coś dla mnie. Po chwili przyniosła mi karteczkę z Jezusem i powiedziała, że On na mnie czeka, żebym zaprosiła go do swojego serca i nie odtrącała go.

Była napastliwa, czy raczej życzliwa?

Wydaje mi się, że ona bardzo chce pomóc - nawrócić mnie i mojego syna. Nie jest tak, że jest dla mnie jakaś nieprzyjemna. Zawsze weźmie mnie za rękę, potrzyma za ramię. Widzę, że jej naprawdę zależy, abym wkroczyła na tą "drogę Jezusa", o której wciąż mówi. Ona wierzy, że to jest jedyne zbawienie dla mojej duszy.
To w czym problem?

W tym, że wielokrotnie mówiłam jej, że idę swoją drogą i nie jestem zainteresowana. Do niej to nie przemawia, bo nie zgadza się z jej wizją świata. Życiową misją jest dla niej nawracanie ludzi. Rozumiem, że ewentualnie można raz zapytać, dlaczego czyjeś dziecko nie chodzi na religię. Ale tak naprawdę w ogóle nie powinna poruszać tego tematu. To po prostu niekulturalne zachowanie.

Robi to za każdym razem, gdy zobaczy Cię w szkole?

Nie, raz nawet przyjechała do mojego domu i też namawiała mnie, aby syn zaczął chodzić na religię. Chciała, abym to ja przyszła do szkoły, ale akurat nie mogłam. Jak już przyjechała, to wpuściłam ją do domu by porozmawiać. Początkowo nie wiedziałam, że chodzi o religię, tylko o jakiś inny "problem" z moim dzieckiem. Obejrzała cały dom, zobaczyła że nie ma nigdzie krzyża. A jak dostrzegła figurkę smoka, usłyszałam, że mam szatańskie symbole w domu. Uznała też, że moje rockowe i alternatywne płyty to muzyka zbyt ciężka.

Za ciężka na co?

Oceniła, że jesteśmy w "mroku" i że mój syn potrzebuje Jezusa. Stwierdziła, że to on ją pyta o różne rzeczy i dlatego czasem z nim rozmawia. Jej zdaniem, obecna sytuacja bardzo źle na niego wpływa. Powiedziała, że on boi się szatana i poniekąd to prawda. Tyle tylko, że to ona do tego doprowadziła.

W jaki sposób?

Opowiadała mojemu synowi na świetlicy o diable, Bogu, aniołach itd. Moim zdaniem mieszała mu w głowie, choć on i tak nie chciał i nie chce chodzić na religię.

Skąd to wiesz, rozwiałaś z nim na ten temat? Może jego zdanie jest inne?

Oczywiście, że rozmawiałam. Kazałam mu nawet iść na religię, aby sam się przekonał, czy chce uczestniczyć w tych lekcjach. Był na nich kilka razy, ale stwierdził, że mu się nie podoba i czuje się na nich źle. Jedyne, co przypadło mu do gustu, to wizja pierwszej komunii świętej, ale do niej nie poszedł.

I co?

Był bardzo sfrustrowany. Dzieciaki otrzymały mnóstwo pieniędzy i prezentów. Chwaliły się nimi w szkole, a on czuł się poszkodowany, bo nic nie dostał. Stwierdził nawet, że może jednak chodziłby na tą religię, bo dostałby jakiś prezent. Odpowiedziałam mu, że i tak by nie dostał.

Mówiłaś o tej sytuacji komuś z dyrekcji, albo innym rodzicom?

Raczej nie spotykam się z innymi mamami, ale rozmawiałam na ten temat z wychowawczynią. Starała się usprawiedliwiać panią ze świetlicy, bo jest bardzo wierzącą osobą i chce pomagać. Ale gdy po raz kolejny dostałam od niej karteczkę z Jezusem i znów usłyszałam, że mam się otworzyć na Boga, zrobiło mi się po prostu słabo i bardzo się zdenerwowałam.

Dlaczego?

W szkole mojego syna nie ma etyki, bo jest za mało dzieci i nie opłaca się zorganizować zajęć. Efekt jest taki, że na religię chodzą nawet te dzieci, których rodzice tak naprawdę tego nie chcą. Boją się, żeby nie były odrzucone. Mój tata też bez przerwy doradza mi, abym jednak zapisała syna na religię, bo dzieci w klasie dokuczają mu z tego powodu. Ja nie zamierzam go do niczego zmuszać.

Gdy mieszkałam za granicą, w ogóle nie było takich problemów. W kraju, w którym mieszkałam nie ma religii w szkole. Tam mój syn nigdy nie usłyszał, że pójdzie do piekła, a to zdarzyło się w Polsce.

Od księdza?

Nie, od innych dzieci. Takie już są - bywają bezpośrednie i złośliwe. I to mnie najbardziej boli, że tę nierówność odczuwa moje dziecko. Czuje się winne, jest outsiderem, a nie wyznaje też innej religii. Nie może powiedzieć, że czuje się muzułmaninem czy Świadkiem Jehowy. Czuje się trochę poszkodowany, że czegoś nie dostał.

A Ty nie czujesz, że rzeczywiście czegoś od Ciebie nie dostał?

Po to posłałam go na religię, aby zobaczy czy mu to pasuje. Powiedziałam mu, co ja uważam na ten temat. Czytałam mu o powstaniu świata, historię Adama i Ewy z zaznaczeniem, że może w to wierzyć, albo nie. Zależy mi, aby poznał Biblię, ale nie traktował jej jako prawdy objawionej. Ważne jest dla mnie także to, żeby znał inne religie i filozofie.

A co dokładnie powiedział twój syn, po kilku lekcjach religii?

Że tam kłamią. Po prostu nie wierzy, że jak nie pójdzie do spowiedzi, to trafi do piekła. Twierdzi, że nie zrobił nic złego. Sama miałam podobne doświadczenia, a chodziłam na religię. Bałam się Boga, szatana itd. Przestałam chodzić na religię przed bierzmowaniem, a w liceum miałam już etykę.

Religia jest na początku lub na końcu zajęć?

Nie, zawsze jest w środku dnia, ale mój syn chodzi w tym czasie na zajęcia reedukacyjne. Gdyby nie one, siedziałby pewnie na korytarzu, co jest nie w porządku. Dzieci powinny chodzić na takie zajęcia do kościoła. Chcę, aby mój syn miał możliwość poznania różnych kultur, różnych religii i sam wybrał, która będzie mu najbliższa.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
KościółReligiaEdukacja
Skomentuj