"Stoimy na krawędzi wielkiego kryzysu". Tak PiS zamierza tłumaczyć niemożność spełnienia wyborczych obietnic?

Janusz Szewczak ostrzega, że czeka nas kryzys gospodarczy.
Janusz Szewczak ostrzega, że czeka nas kryzys gospodarczy. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta .
– Stoimy na krawędzi wielkiego kryzysu. (...) 2008 rok to był dopiero drobny deszczyk w porównaniu z ulewą, jaka może nadejść – powiedział w jednym z najnowszych wywiadów poseł PiS Janusz Szewczak. Czyżby rządząca formacja chciała w ten sposób przygotować Polaków na ucieczkę od odpowiedzialności za obietnice wyborcze?

Szewczak jest politykiem, który powinien wiedzieć, co w tej sprawie mówi. Jeszcze jakiś czas temu był głównym ekonomistą Kasy Krajowej SKOK i na finansach zna się świetnie. Kiedy ma nas czekać wielki kryzys? – Wielka fala tsunami może przyjść już na przełomie 2016 i 2017 roku – twierdzi członek partii Jarosława Kaczyńskiego.



Jako głównego winowajcę, który może nas wciągnąć w poważne kłopoty gospodarcze wskazuje on banki. – Wielkie banki naprodukowały tyle toksycznych produktów bankowych, że już nad tym światem nie panują. (...) Te wszystkie instrumenty pochodne są już tak skomplikowane, że nawet nobliści ich nie rozumieją. Dziś rządy i politycy na świecie są zbyt słabi albo zbyt skorumpowani, żeby to zatrzymać – ocenia Szewczak. Czyżby to znaczyło, że również obecny rząd jest zbyt słaby?

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl

źródło: Money.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...