Od poprzednich rozpraw trochę się zmienił.
Od poprzednich rozpraw trochę się zmienił. Fot. Screen/youtu.be/zb9_BHshhpQ

Andres Breivik, najbardziej okrutny morderca w historii tego kraju, zamachowiec, który z zimną krwią zamordował 77 osób, nie ma żadnych skrupułów. Z mocnym podkreśleniem słowa żadnych. Cała Norwegia żyje właśnie jego procesem, w którym to on jest oskarżycielem, a winnym państwo, które łamie jego prawa człowieka. Jest tak pewny siebie, że zamierza iść nawet do Strasburga, byle tylko dowieść, jak bardzo norweski rząd nieludzko go traktuje. I bezczelnie śmieje się Norwegom w twarz. Nikt nie reaguje nawet wtedy, gdy w obecności stróżów prawa wykonuje nazistowski gest. Taki kraj.

REKLAMA
To scena, którą w wielu krajach raczej trudno sobie dziś wyobrazić (choć, owszem zdarzyło się to nawet naszemu rodakowi w PE, o czym pisaliśmy tutaj). Ale wobec wymiaru sprawiedliwości? Scena rozgrywa się w sali gimnastycznej więzienia Skien, gdzie Breivik odbywa karę. To najsurowsze więzienie w Norwegii, i tu, z powodów bezpieczeństwa, właśnie ruszyły przesłuchania w jego sprawie.
Breivik wchodzi na salę, wita się z prawnikami, są uściski dłoni. Strażnik zdejmuje mu kajdanki, on odwraca się w stronę dziennikarzy i wita ich nazistowskim gestem. Chwila trwa. Jeden z prawników popija w tym czasie wodę, drugi przekłada papiery, a strażnik czeka. Patrzy na zegarek, potem w sufit. Za nim, jak słupy, stoi czterech kolejnych. Żadnej reakcji. Całkowite przyzwolenie.
Po co o nim piszecie?
Zainteresowanie świata za to bezcenne. O Breiviku piszą dziś wszyscy. Prof. Roman Wieruszewski, były członek Komisji Praw Człowieka ONZ, zupełnie nie może tego zrozumieć. – Po co? Po co o tym piszecie? To skandal. Jestem zbulwersowany tym, że media tak bardzo nagłaśniają tę sprawę. Jemu tylko o to chodzi. Nagle pół Europy zastanawia się, czy Breivik ma w celi dostęp do światła słonecznego. Co mnie to obchodzi? – oburza się w rozmowie z naTemat.
Ale przecież trudno zrozumieć tego człowieka – a tym bardziej łączyć się z nim w bólu z powodu trudnych, nieludzkich warunków w więzieniu, na jakie się skarży. Tym bardziej w Norwegii. I tym bardziej, gdy tylu niewinnych ludzi ma na sumieniu i ani razu nie okazał choćby cienia skruchy.
Ale, jak słyszę, właśnie w Norwegii pewne zrozumienie jednak jest. – Wielu Norwegów chciałoby, żeby poświęcano mu jak najmniej uwagi. Ale jednocześnie uważają, że podstawowe prawa człowieka musi mieć zapewnione. Dlatego myślę, że sprawa może trafić do Sądu Najwyższego, a nawet może zakończyć się w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu – mówi Andreas Bakke Foss, dziennikarz największej gazety "Aftenposten", który właśnie pisze o Breiviku.
Wszyscy wokół niego skaczą
Mniej więcej pół roku temu pisaliśmy o tym, jak najsłynniejszy norweski skazaniec terroryzuje całe więzienie. Że robi, to co chce i wszystko kręci się wokół niego, wszyscy wokół niego skaczą. Najwyraźniej jeszcze za mało, skoro postanowił zaskarżyć norweski rząd.
Nie podobają mu się warunki, w jakich spędza karę 21 lat więzienia. Izolacja, całkowite odosobnienie, brak kontaktów z innymi więźniami, ograniczone widzenia z gośćmi z zewnątrz, co ma naruszać Europejską Konwencję Praw Człowieka. Nie podoba mu się też kontrola – to, że strażnicy sprawdzają jego maile i listy, że jest zakuwany w kajdanki, że jego rzeczy są przeszukiwane. W dodatku jest tak zestresowany takim traktowaniem, że – to słowa jego prawnika – taka kara jest gorsza niż wyrok śmierci. Wśród zarzutów pojawia się m.in. fakt, że jego kawa była za zimna, a on sam nie miał wystarczająco masła do chleba.
A celę ma taką, że polscy więźniowie tylko mogą śnić po nocach. Trzy pomieszczenia. Jedno do nauki, drugie do ćwiczeń, trzecie służy jako sypialnia. Na wyposażeniu Playstation, komputer, Breivik może nawet sam przyrządzać sobie posiłki.
Podobne warunki miał zresztą w poprzednim więzieniu. Tam również się skarżył, m.in. na widok z okna, czy brak dekoracji na ścianach, domagał się lepszych gier wideo, sofy, groził nawet strajkiem głodowym. Można powiedzieć, wodził wielu za nos. I widać, że dalej świetnie potrafi z tego korzystać.
On przebywa na wczasach
– Efekt tej skargi jest dla państwa norweskiego kompromitujący. Wszyscy wiemy, że Norwegia jest jednym z najbardziej liberalnych państw. Norweskie więzienia to sanatoria. Bardzo wygodne hotele. Troska o wygodne funkcjonowanie więźniów w zamkniętych zakładach jest legendarna – komentuje poseł PiS Stanisław Pięta.
Dodaje, że Norwegia po prostu się ośmiesza. – To drwina z państwa i brak szacunku dla ofiar i dla rodzin zamordowanych. Ten człowiek dopuścił się potwornej zbrodni, która w żaden sposób nie może być usprawiedliwiona. A teraz przebywa na wczasach, na których służba hotelowa nie do końca spełnia jego oczekiwania. Przecież można się w głowę stuknąć – mówi. Pytam go o komentarz, gdyż to on mówił niedawno, że prawa człowieka nie istnieją.
Stanisław Pięta o prawach człowieka

Są ludzie, do których ja siebie zaliczam, którzy uważają, że prawa człowieka nie istnieją. Istnieją obowiązki człowieka i lepiej definiować człowieka poprzez jego obowiązki. Wtedy te rzekome prawa nigdy nie będą naruszane". Czytaj więcej

Jak to się ma w jego odczuciu do łamania praw człowieka Breivka? Można w tym przypadku o takich prawach mówić? – Nie sądzę. Więzienia norweskie to komfortowy hotel ze służbą. Za to płaci norweski podatnik. To zaprzeczenie penalizacji – mówi.
Każdy więzień ma prawo
Breivik jest sprytny, zna procedury, wie jak i z czego może skorzystać. Jego prawnik też powtarza, że w Norwegii nie ma tradycji takiego izolowania więźniów. – On przebywa w więzieniu o zaostrzonym rygorze, który stosowany jest wobec bardzo ograniczonej liczby osadzonych. Przez 4-5 lat był całkowicie izolowany. Dostęp do niego mieli tylko pracownicy więzienia, strażnicy, personel medyczny – mówi Andreas Bakke Foss.
Czy może starać się o odszkodowanie? – Oczywiście, że tak. Były takie sprawy. Czy pani wie, ile było skarg w Polsce, że ktoś nie miał na przykład wody w misce? Każdy więzień, który uważa, że mu się źle dzieje, ma prawo dochodzić swoich praw w sądzie – mówi prof. Wieruszewski. I po raz kolejny podkreśla, że nie powinniśmy się tym interesować: – Taka osoba, jak Breivik, specjalnie bulwersuje, żeby wokół niego był pisk, polemika, nawet wzburzenie. Dla niego byłaby to tragedia osobista, gdyby nagle zniknął z radarów opinii publicznej. A powinien. Nie powinno go tu być.
Tylko, jak przejść obojętnie, skoro ten morderca wciąż tak bardzo bulwersuje?

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl