NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

  • Premier Beata Szydło w Radomiu. W 2016 roku mówiła o normalności w służbie zdrowia.
    Ależ mądre i potrzebne słowa Beaty Szydło. Tyle że padły rok temu w Radomiu, gdy służba zdrowia nie strajkowała

    To było w styczniu 2016 roku. Premier przyjechała do Radomia wraz z ministrem zdrowia, oboje odwiedzili jedną z przychodni, po czym stanęli przed budynkiem i udzielili wypowiedzi mediom. Beata Szydło suchej nitki nie zostawiła wtedy na poprzednikach za to, że swego czasu nie potrafili dogadać się z protestującymi lekarzami. – Dziś sytuacja jest inna. Polega na normalności – mówiła. Radom miał się wtedy jawić niczym przykład dobrej zmiany w służbie zdrowia. Jak miasto ocenia ją dziś? Gdy sama z protestującymi rezydentami nie potrafi się dogadać?

  • "Wiedział na co się pisze" – miał powiedzieć Donald Trump do wdowy po amerykańskim żołnierzu".
    "Wiedział, na co się się pisze". Burza w USA po słowach Trumpa, które miała usłyszeć wdowa po amerykańskim żołnierzu

    Prezydent USA zarzeka się, że tego nie powiedział. Ale demokratyczna kongresmenka oraz matka żołnierza, który zginął w Afryce, są przekonane, że tak. Obie były wtedy w samochodzie razem z wdową Myeshią Johnson, gdy zadzwonił Donald Trump. Obie słyszały rozmowę, która odbyła się w trybie głośnomówiącym. I właśnie tedy miały paść słowa, które oburzyły Amerykę: "Wiedział na co się pisze".

  • Minister Mariusz Błaszczak otworzył we wrześniu posterunek policji w Rokietnicy w Wielkopolsce.
    Mariusz Błaszczak wie, jak "wygrać Polskę B". Przywraca posterunki policji i punktuje u wyborców

    Rząd PiS obiecał to niemal dokładnie tak samo jak 500+ i trzeba przyznać, że tak samo konsekwentnie tę obietnicę realizuje. W czasie swoich rządów w całej Polsce reaktywował już blisko 60 posterunków policji, które zamknięto za czasów PO. Robi to z wielką pompą i rozmachem, nie raz z osobistym udziałem ministra Błaszczaka i nie tylko. Jak można sobie wyobrazić – mieszkańcy małych miasteczek zachwyceni. I nic, że gdzieniegdzie policjanci nie mają za wiele do roboty. Ważne, że są. A władza w ich oczach punktuje coraz bardziej.

  • Para prezydencka w przedszkolu w Michałówce, powiat garwoliński.
    "Gdy lata helikopter, to się śmiejemy, że prezydent przyleciał". Dlaczego Duda z żoną tak często bywają pod Garwolinem

    W Warszawie jej nie widać, ale tu tak. Od początku września to już trzecia oficjalna wizyta Pierwszej Damy w powiecie garwolińskim. Agata Duda była tu zaledwie kilka dni temu, a wczoraj znów gościła w samym Garwolinie. Przypadek? Niekoniecznie. Gdy Andrzej Duda pojawił się tu w kampanii wyborczej, mówił, że wraca do Garwolina "z łezką w oku". Dziś wyraźnie widać, że para prezydencka lubi tu bywać, i to nawet bardzo. I mają swoje powody.

  • Siostry zakonne w Sandomierzu wycięły 34 kasztanowce. Muszą zapłacić ponad 90 tys. zł kary.
    Siostry zakonne miały zapłacić 3 mln zł za nielegalną wycinkę drzew. Dostały wręcz niewiarygodną zniżkę

    Sandomierz, miasto Ojca Mateusza. Siedziba biskupa, centrum diecezji sandomierskiej. Właśnie tu szkoła prowadzona przez Zgromadzenie Sióstr Służek Najświętszej Marii Panny Niepokalanej, postanowiła skorzystać z Lex Szyszko. Nie przewidziała tylko kłopotów, które mogą potem nastąpić. Jeszcze niedawno siostrom groziło – uwaga – ponad 3 mln zł kary, taką wycenę miało już przygotować miasto. Sytuacja jednak diametralnie się zmieniła. Siostry zostały ukarane, ale kwota jest dużo, dużo niższa.

  • Ukraińcy pracujący legalnie w Polsce mogą starać się o polskie emerytury na takich samych zasadach jak Polacy.
    "Polacy zapłacą za emerytury Ukraińców". W kraju burza, ale ZUS problemu nie widzi

    Prawicowy portal Kresy.pl roztoczył przed Polakami czarną wizję. I nie chodzi o to, że Ukraińcy mieliby otrzymać świadczenia za czas przepracowany w Polsce. Chodzi o czas ich pracy na Ukrainie. Domyślacie się reakcji? "Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę" – piszą internauci. Paweł Kukiz zaraz zapowiedział, że będzie interweniował w tej sprawie.

  • Rząd znalazł powód do dumy. Minister Elżbieta Rafalska: – Według Eurostatu jesteśmy liderem walki z ubóstwem.
    Jesteśmy najlepsi w UE, wiemy jak walczyć z ubóstwem. Rząd znalazł powód do dumy, a internauci: "Wy manipulanci"

    Przeskoczyliśmy inne kraje i mamy sobie równych. Tak można wnioskować z najnowszych danych Eurostatu, które opublikowano z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Ubóstwem. Wynika z nich, że w ostatnich latach to właśnie Polska najlepiej walczyła z biedą spośród wszystkich państw UE. Efekt 500+? I tak, i nie. Ale na pewno nie dajmy sobie wmówić, że tylko. Ten spadek ciągnie się już od 2008 roku. I choć faktycznie jest coraz lepiej, nie jest to tylko zasługa obecnego rządu.

  • Piekarnia "Grzybki" zdecydowała się podnieść ceny pieczywa i wyrobów cukierniczych.
    "Gdybym mógł, to bym tych cen nie podniósł". Wszyscy tylko o maśle, a ostatnio drożeje też pieczywo

    Zaczęło się od tego, że zrobiło się głośno o jednej z warszawskich piekarni, która od poniedziałku, 16 października, postanowiła podnieść ceny. Jeden z portali napisał wręcz, że aż o 20 procent, co ostatecznie okazało się bzdurą. Ale pieczywo faktycznie zdrożało o kilka procent, i to nie tylko w tej jednej piekarni. – To prawda, pieczywo u nas też jest droższe. Ceny podnieśliśmy w ostatnim tygodniu – słyszę w innej. Kolejna: – Oczywiście, że zdrożało. Przecież wszystko drożeje.

  • Kościół potępia Halloween. Coraz częściej sam organizuje Bale Wszystkich Świętych.
    Kościół znalazł sposób na znienawidzone Halloween. "Bale wszystkich świętych" podbijają polskie szkoły

    Wiadomo, co Kościół myśli o Halloween, w niejednej szkole dzieci z tego powodu były straszone przez katechetki, które – osobiście znam taki przykład – z powodu tej zabawy były w stanie wysłać maluchy na mszę egzorcystyczną. Tym bardziej ciekawe wydaje się zjawisko, które w ostatnim czasie zaczęło przybierać na sile. To kontratak wobec znienawidzonego przez Kościół, a uwielbianego przez wiele dzieciaków zbierania cukierków 31 października. Bale Wszystkich Świętych.

  • "Niech jadą" – te słowa posłanki PiS oburzyły wielu. Za granicą pracuje już bardzo wielu polskich lekarzy.
    "Niech wyjeżdżają. Też bym im tak powiedział". Polscy lekarze za granicą łapią się za głowy, oni żyją w innym świecie

    Lekarz X, nie chce podać nazwiska. Pracuje w Szwecji, dokąd wyjechał po protestach lekarzy w Polsce pod koniec lat 90. – Wtedy było dokładnie tak samo. To samo przeżywałem w Polsce, co dziś lekarze rezydenci. Ale wolałem wyjechać i zmienić swoje życie niż brać udział w strajku głodowym – mówi. Jest tu już kilkanaście lat. I najbardziej, oprócz finansów, podoba mu się, że pracuje spokojnie, bez wariactwa, i nigdzie nie musi pędzić.

O sobie

Najpierw było zapomniane już dziś "Życie" z kropką, potem krótka przygoda z "Wprost" i ponad 10 lat w "Rzeczpospolitej". Zawsze sprawy zagraniczne, najchętniej Europa, zwłaszcza ta bliższa naszych granic. Obsługa zagranicznych wizyt polityków, szczyty NATO, wywiady z prezydentami czy królami to był żywioł. Gdy przyszły na świat moje dzieci, cały świat wywrócił się do góry nogami. Ale stał się też zdecydowanie większy i bardziej różnorodny. Dlatego w naTemat chcę pisać o wielu sprawach, nie tylko politycznych.

Napisz do autorki: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl