Grupa naTemat

Nie chodzi o urażoną dumę Dudy. Rządy PiS będą nas kosztować miliardy stracone na amerykańskich inwestycjach

Brak spotkania Obama-Duda to zły znak nie tylko dla polskiej polityki, ale i polskiej gospodarki.
Brak spotkania Obama-Duda to zły znak nie tylko dla polskiej polityki, ale i polskiej gospodarki. Fot. facebook.com/andrzejduda
Nasze stosunki ze Stanami Zjednoczonymi nie są jeszcze w ruinie, ale rządzący konsekwentnie do tego zmierzają. I oczywiście stracimy na tym politycznie (bye bye zniesienie wiz), ale znacznie bardziej odczujemy skutki gospodarcze. Bo inwestorom zależy nie tylko na tym, żeby było tanio, lecz także, żeby było bezpiecznie.

Prawo i Sprawiedliwość obiecywało, że dzięki Stanom Zjednoczonym "Polska wstanie z kolan" i w ogóle, że będziemy potęgą w Europie. Dzisiaj wygląda na to, że politycy partii Jarosława Kaczyńskiego zapomnieli spytać Amerykanów, czy piszą się na taki scenariusz.
Przy stole z Obamą
Dowiedzieliśmy się o tym dopiero niedawno, bo na początku urzędowania Andrzeja Dudy wszystko zdawało się iść po myśli PiS. Wszak polski prezydent na Zgromadzeniu Ogólnym w Nowym Jorku nie tylko uścisnął dłoń Baracka Obamy i zrobił sobie z nim zdjęcie, lecz także siedział z nim przy jednym stole podczas przyjęcia.

Po wizycie Andrzeja Dudy w USA zostanie dużo więcej niż wspólne zdjęcie z Barackiem Obamą. Mamy przywódcę, który jasno...

Opublikowany przez W Sieci na 3 październik 2015
Oczywiście nie miało to żadnych realnych skutków politycznych, bo to nie miejsce na takie dyskusje. Nie przeszkodziło to jednak prawicy na odtrąbienie gigantycznego sukcesu. I teraz pada tego ofiarą, bo wspomnienie tych zdjęć tylko powiększa skalę klęski polityki zagranicznej PiS. No bo jak to? Obama spotkał się z polskim prezydentem, kiedy rządziła nieudolna Platforma, a teraz nie spotka się z nim, choć rządzi PiS, który "daje radę"?

Nie tylko polityka
Brak spotkania Baracka Obamy z Andrzejem Dudą pokazuje, że Amerykanie wcale nie kochają nowej władzy tak bardzo, jak ona oczekiwała. To szczególnie zły sygnał na trzy miesiące przed szczytem NATO, którego Andrzej Duda będzie gospodarzem. Więcej o politycznym wymiarze tego wydarzenia pisaliśmy tutaj.

Ale poza wymiarem politycznym jest też drugi, może nawet ważniejszy – gospodarczy. Stany Zjednoczone to wciąż najpotężniejsza gospodarka świata i znaczący inwestor na naszym rynku. Firmy zza Oceanu zainwestowały u nas 91 miliardów złotych – wynika z raportu "Wspólny sukces! 25 lat polsko-amerykańskich relacji gospodarczych". Dają zatrudnienie 200 tysiącom ludzi, w ciągu roku wypłacają im równowartość 4,5 miliarda dolarów.
"Inwestor to płochliwe zwierze"
Z punktu widzenia dużych inwestorów (szczególnie z przemysłu) Polska nie wyróżnia się na tle innych gospodarek regionu. Boleśnie przekonaliśmy się o tym, kiedy straciliśmy na rzecz Słowaków fabrykę Jaguara. – Bo inwestor to jest płochliwe zwierze – ostrzega w rozmowie z naTemat Roman Rewald z Rady Dyrektorów Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce.

Dla biznesmenów liczą się nie tylko koszty pracy czy dobra infrastruktura, lecz także stabilność prawa i poszanowanie przez władze jego podstawowych zasad. A robiąc zamach na Trybunał Konstytucyjny (ale też na Służbę Cywilną czy media) Prawo i Sprawiedliwość daje sygnał, że nie ma żadnych świętości. Niepokojące mogą być też powracające co jakiś czas obietnice renacjonalizacji (od banków, przez media po kolejkę na Kasprowy).

Tyle kosztuje nas PiS
Coraz więcej firm dba także o komfort pracy swoich pracowników. Google od lat wspiera organizacje walczące o prawa osób LGBT, które przez przedstawicieli nowej władzy są traktowane jako obywatele drugiej kategorii. Firma IBM ostrzegała pracowników swojej wrocławskiej filii przed możliwymi atakami podczas zeszłorocznego Marszu Niepodległości. Dzisiaj organizator marszów Marian Kowalski jest częstym gościem rządzonej przez PiS TVP.

Strach inwestorów już widać na giełdzie, która nadal jest ponad 6 procent poniżej stanu z 26 października (poniedziałek po wyborach). Więcej musimy też płacić za pożyczanie pieniędzy.
Biznes się wycofuje?
Jednak to wszystko kwestia tzw. rynków, czyli inwestorów giełdowych, którzy często ulegają emocjom i nadmiernie reagują na sytuację. Wszak mogą zainwestować lub wycofać środki jednym kliknięciem. Prawdziwym problemem będzie wycofywanie się (czy ograniczenie aktywności) tzw. realnego biznesu, czyli przedsiębiorców. O takim niebezpieczeństwie pisze Jędrzej Bielecki w "Rzeczpospolitej".

Ale problem zaczyna obejmować też stosunki gospodarcze. – Czołowe amerykańskie firmy wstrzymują nowe inwestycje, panuje nastrój niepewności, jak daleko może zajść ten polityczny kryzys – mówią „Rz" źródła dyplomatyczne w Waszyngtonie. Czytaj więcej

Źródło: "Rzeczpospolita"
Za wcześnie na efekty
– Na razie nic nie wskazuje na to, by nasze stosunki się pogorszyły – ocenia Roman Rewald. – Ewentualny wpływ zmian dokonywanych przez PiS na nasze stosunki gospodarcze może być widoczny dopiero za kilka miesięcy czy lat – dodaje. Na razie nie ma informacji o wycofywaniu się amerykańskich inwestorów z Polskich. – Otwarte pozostaje pytanie, czy będą swoje obecne zaangażowanie powiększać – dodaje Rewald.

Bo przecież możliwe jest dalsze pogorszenie wizerunku Polski za Oceanem. – Wszystko zależy od tego, w jakim kierunku pójdą dalej zmiany. Ale na pewno pozostawienie pytań senatorów bez odpowiedzi czy krytyczne artykuły w bardzo poważnej prasie mogą mieć wpływ na naszą pozycję – ostrzega partner w korporacji prawniczej Weil.

Dlatego dobrze, że rząd zaczął szukać zagranicznej agencji PR, która podreperuje nasz wizerunek. Ale to nadal za mało. Bo jeśli Prawo i Sprawiedliwość nie zmieni podejścia do prawa, zachodnie media będą je za to krytykowały. I spowodują, że środki na public relations będą pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Bo nawet najlepszy PR nie przykryje faktów. A te coraz mocniej odstraszają inwestorów.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
pieniądzeGospodarkaAndrzej DudaInwestycje
Skomentuj