Łapówki i bieda, czyli Bułgaria, jakiej nie znacie. Prezydent Duda wzmacnia stosunki z Sofią

Oficjalne powitanie prezydenta Dudy w Sofii.
Oficjalne powitanie prezydenta Dudy w Sofii. Fot. Screen/TVP Info
Wakacje? Owszem, niejeden turysta wyjeżdża stąd zachwycony. Ale z plaży nad Morzem Czarnym nie widać tego, z czym ten kraj boryka się od lat. I nie może sobie poradzić. Dla Brukseli to jeden z najbardziej kłopotliwych, skorumpowanych krajów UE. Dla Polski partner, z którym Andrzej Duda właśnie zacieśnia współpracę. Przyjmowany tu z wielkimi honorami. O jego wizycie rozpisują się największe bułgarskie media.

Andrzej Duda jest pierwszym od 13 lat polskim prezydentem, który odwiedza Bułgarię. Śmiało można powiedzieć, że przed nim był tu Aleksander Kwaśniewski, a potem długo, długo nikt. Bułgaria była wtedy zupełnie innym krajem, nie należała jeszcze ani do UE, ani do NATO. Dziś jest członkiem obu, ale pod wieloma względami wcale nie zmieniła się na lepsze. I być może dlatego ta wizyta wzbudza takie, a nie inne reakcje.
Choć jest ważna, gdyż zbliża się szczyt NATO w Warszawie, trzeba się do niego dobrze przygotować. A Bułgaria to wschodnia flanka Sojuszu i prezydenci mówili o jej wzmocnieniu. Dlatego, według ekspertów, współpraca na linii Warszawa-Sofia nabiera ostatnio tempa. Zwłaszcza w kwestii bezpieczeństwa. Bo w biznesie – jak pisaliśmy tutaj – polsko-bułgarska przyjaźń kwitnie i coraz więcej Polaków chętnie robi interesy z Bułgarią.

Najbiedniejszy kraj UE
Ale politycznie Bułgaria jest w zupełnie innym miejscu. Przez wiele krajów wciąż uważana za zakałę UE, choć należy do niej od 2007 roku i naprawdę mogłaby w tym czasie zrobić niejedno, by z takim wizerunkiem raz na zawsze zerwać. W kraju kwitnie gigantyczna korupcja na skalę nieporównywalną w innym państwie UE. Co chwila wybucha jakiś skandal, premier grozi palcem, ostatnio zapowiedział, że będzie wyrzucał każdego ze swojej partii, kto zostanie przyłapany na braniu łapówek. I nic. Nic się nie zmienia.

– W walce z korupcją Bułgaria jest daleko w tyle, szczególnie na tle sąsiedniej Rumunii, gdzie postępy są widoczne od wielu lat. Tu proces ten cały czas drepcze w miejscu. Tak naprawdę Bułgaria to antyprzykład w walce z korupcją – mówi jeden ze znawców Bułgarii, który zawodowo zajmuje się tym krajem. Przyznaje, że nie ma woli politycznej. Nie ma silnego ugrupowania, które mogłoby mocniej zawalczyć, a partia rządząca, która coś próbuje robić, nie ma większości w parlamencie.


– Właściwie każda partia w Bułgarii ma coś za uszami, łącznie z rządzącą. Tak naprawdę nikomu nie opłaca się polityczna walka z korupcją – kwituje ekspert. Narzekamy na 2,3 partie w Polsce? Tam jest osiem, w dodatku każda jeszcze wewnętrznie podzielona. I ludzie też zaczynają się burzyć – na większą skalę niż w Polsce.

Mafia bohaterem książek
Trzy lata temu wybuchł wielki bunt społeczny przeciwko wszystkim siłom politycznym w kraju – najpierw przeciwko podwyżce cen gazu i prądu, potem korupcji i oligarchizacji. Na ulice wyszły setki tysiące ludzi, a media pisały o mafii politycznej, o samospaleniach, bójkach z policją, wreszcie o dymisji rządu, a potem o dwukrotnie przyspieszonych wyborach.

Buntowali się też studenci na uczelniach wyższych. Odmówili udziału w zajęciach protestując przeciwko swoim profesorom biorącym łapówki. – To jest państwo mafijne. Tam nawet jest literatura mafijna. Leży w kioskach, jak u nas kiedyś harlequiny. Mafia jest bohaterem, a książki biją rekordy popularności – mówi koleżanka redakcyjna, która dobrze zna Bułgarię. Kiedyś była świadkiem porwania dziecka. Tłoczna ulica, mnóstwo ludzi. Nagle rozlega się krzyk: „Dziecko! Dziecko! Gdzie jest moje dziecko?” Kobieta biega, rozpacza. Dziecko ma roczek, było w wózku, ona na chwilę się odwróciła. Ktoś mówi: „Nie znajdziesz. Uprowadzili”.

Najbiedniejszy kraj UE
W innych europejskich rankingach Bułgaria wciąż plasuje się gdzieś na szarym końcu. Prześcigając Rumunię, która wcześniej kojarzyła się z większą biedą. – Największym problemem Bułgarii jest dziś słaby rozwój gospodarczy. Jest ona najbiedniejszym krajem UE. W Rumunii gospodarka rozwija się bardzo dynamicznie i będzie to teraz drugi najszybciej rozwijający się kraj w UE. Bułgaria została mocno w tyle – mówi ekspert.

W kwietniowym raporcie Freedom House – w skali o 1 do 7 – bułgarska demokracja została oceniona na 3,29 pkt – to wzrost od ubiegłego roku o 0,04 pkt. Komisja Europejska też naciska i chyba nie ma już siły. Kilka dni temu opublikowała dane, z których wynika, że w Bułgarii jest najniższe w UE zaufanie do sądów – a właściwie do ich niezawisłości. Źle postrzega je 35 procent narodu. – W Bułgarii wiele jest jeszcze do zrobienia – stwierdzono.
Brutalnie wobec uchodźców
Ale ostro Bułgaria wzięła się za uchodźców. Do zachodnich mediów przedostają się relacje o pogryzieniach przez policyjne psy, biciu przez policję, przymusowym odsyłaniu do Turcji, grabieżach. Tu nikt ich nie chce, dlatego do akcji wkroczyły też tzw. cywilne patrole zwane bojówkami, które każdego dnia patrolują granicę i wychwytują imigrantów – poniżając ich, traktując brutalnie i oddając w ręce policji. Jedna z takich grup dostała nawet nagrodę za schwytanie 23 osób.
Ostatnio wstrząsająca była relacja o świńskich ogonach, którymi powiązano ręce trzem mężczyznom. Cała Bułgaria żyje tymi skandalami. – Te bojówki mają 50 proc. poparcia społecznego – ocenia ekspert. Nawet premier mówił, że Bułgaria nie potrzebuje NATO do obrony swoich granic. Sama sobie poradzi.

Turyści dopisują
Ale jednocześnie Bułgaria zaciera ręce z powodu zagranicznych turystów. Tu szansa stoi przed nią ogromna, to mówią wszyscy, bo widać, że wraz z nią w Bułgarii coś się zmienia. Mówi się, że pod względem turystyki ten rok będzie rekordowy, bo wielu turystów wybiera Bułgarię zamiast Turcji czy Egiptu.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...