Dwa lata żył na modnej diecie pudełkowej. Ubyło kilogramów, ale niebywale schudł mu także portfel – koszt 36 tys. zł

Dieta pudełkowa odchudza ciało i portfel.
Dieta pudełkowa odchudza ciało i portfel. fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta
To może być rekord Polski w odchudzaniu. I nie chodzi tylko o zrzuconą masę ciała -35 kilogramów, lecz także wynik odchudzenia portfela liczony w dziesiątkach tysięcy złotych. W przeliczeniu każdy zrzucony kilogram kosztował "byłego grubasa" tysiąc złotych. Tak działa "dieta pudełkowa".

– Biedronka czy Lidl? Już nie pamiętam co oni tam sprzedają. W domowej kuchni gotowałem tylko wodę na herbatę – mówi Adam przedsiębiorca z Olsztyna. Jeszcze nie dawno ważąc średnio ponad 115 kg testował na sobie wszystkie diety cud. Wyliczając tylko te bardziej ekstremalne: przeszedł hipnozę, nakłuwanie igłami, seryjną lewatywę, oczyszczanie organizmu za pomocą soku z buraka i oleju. Wyrzeczenia i bolesne eksperymenty na nic. Właściciel hurtowni chemii gospodarczej, jak wielu zapracowanych znajdował usprawiedliwienie, aby zjeść szybkiego hamburgera, poczęstować się słodyczami, wypić colę albo Red Bulla.



Kiedy tusza zaczęła przeszkadzać w komfortowym prowadzeniu samochodu, a zadyszka pojawiała się po wejściu na pierwsze piętro pan Adam doszedł do wniosku, że przetestuje na sobie dietę pudełkową. Korzystają z niej gwiazdy opisywane na Pudelku, Khloe Kardashian, polscy menedżerowie pracujący dla Google.

Przez dwa lata pan Adam żywił się tylko tym to co kurier przywoził do domu i firmy. Pięć pudełek, regularnie co trzy godziny, dzień po dniu, przez 24 miesiące. Nieźle chwyciło go za żołądek. Nie biegał, nie ćwiczył, ale doszedł do wymarzonego rozmiaru. Zwykłe XL zamiast potrójnego rozmiaru. Koszty? Miesięczny catering kosztował średnio około 1500 zł. W sumie dieta pochłonęła 36 tys. złotych.

– Nie czuję, że były to zmarnowane pieniądze. Liczy się efekt, którego inaczej nie udało mi się osiągnąć. Minus 35 kg i wymiana ubrań na te do kupienia w normalnych sklepach – dodaje w rozmowie z naTemat.

Nie tędy droga
Skoro efekty mówią same za siebie, to co tu jeszcze komentować? A jednak coś nie gra i dietetycy nie uznają takiego odchudzania za wzorowe. – Nie słyszałam, aby ktokolwiek tak długo był na diecie pudełkowej. Zwykle jeden czy trzy miesiące wystarczą, aby nauczyć organizm regularności spożywania posiłków – dziwi się Katarzyna Błażejewska, dietetyczka, absolwentka dietetyki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym oraz Psychodietetyki na SWPS. 

Jej zdaniem dzięki diecie pudełkowej oszczędzamy czas i mamy zapewnioną różnorodność posiłków. Jednak po zrezygnowaniu z cateringu dietetycznego, trudno przestawić się na samodzielne racjonalne układanie menu. – Tymczasem prawdziwa zmiana trybu życia na fit wymagałaby nauki samodzielnego przygotowywania posiłków i poświęcania czasu na rozsądne zakupy – mówi dalej dietetyczka. Dodaje, że nie jest entuzjastką diety pudełkowej, bo zakłada konsumowanie posiłków odgrzewanych w mikrofali, a nie świeżych i najbardziej wartościowych.

Potwierdza to wspomniany bohater odchudzania. Żartuje że garnki, patelnie ma w domu nieużywane. Niemal zapomniał jak kroić chleb. Wielu prozaicznych czynności musi uczyć się na nowo. Przyzwyczaił się do wygody jedzenia gotowych posiłków i teraz brakuje mu czasu.
Pudełka skubią portfel
Teraz najlepsze, czy opłaca się wydać 36 tys. zł na dietę? Tu znowu eksperci kręcą głowami. Pomińmy fakt, że za taką cenę można wynająć na rok najlepszych trenerów personalnych i jeszcze starczy na zabiegi odchudzające. 360 złotych miesięcznie – tyle mniej więcej wydaje na jedzenie samotny Polak, wynika z danych GUS. Tymczasem dostawa pudełek diety do domu kosztuje minimum trzy razy więcej. A są również na rynku oferty za 1800-2000 złotych miesięcznie.

Dostawcy diet pudełkowych tłumaczą, że najważniejszą częścią kosztu jest wkład fachowej wiedzy dietetyków w przygotowanie dedykowanych klientowi posiłków oraz cena dostawy. To mit, któremu zaprzecza Sodexo, jedna z największych w Polsce sieci kantyn pracowniczych. Również dostarczają pudełka do biur.
Katarzyna Skipor, head of Food Platform, Sodexo

Wyceniając tzw. „diety pudełkowe” należy wyjść od kosztu szeroko rozumianych surowców, z których komponowane jest menu. Same składniki dań to koszt rzędu kilkunastu złotych dziennie zależny w dużej mierze od konkretnego dania i jego złożoności. Kolejnym elementem są koszty logistyki, które mogą wynieść konsumenta drugie tyle. Przy zbiorczej dostawie diet pudełkowych (dla kilku czy kilkunastu klientów) np. do biur to koszt rzędu kilkunastu złotych – podczas gdy indywidualna dostawa do domów może wynieść nas więcej.

Wynika z tego, że przyzwoita cena diety pudełkowej to około 900 złotych miesięcznie, a nie grubo ponad tysiąc. Jeden z producentów pudełek, wprawdzie anonimowo, ale jednak przyznaje, że około połowa ceny diety to haracz od osób, które odchudzając się, są skłonne zapłacić więcej za posiłki. W praktyce nie wszystkie firmy przywożące posiłki są wiarygodne. Zdarza się, że na śniadanie serwują to samo co u "Pana Kanapki", czyli polędwicę sopocką, twaróg z kwaszonym ogórkiem.

– Wraz z popularnością tej diety coraz więcej firm zajmuje się cateringiem dietetycznym. Dzięki konkurencji ceny trochę spadły. To jednak nadal bardzo zyskowny biznes, zwłaszcza w firmach, które dziennie zaopatrują kilkuset klientów. Patrząc na dane, że prawie jedna trzecia Polaków ma problemy z otyłością biznes ma świetne perspektywy – mówi naTemat przedstawiciel firmy cateringowej.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...