Polska lekarka idzie na wojnę z Norwegią. Chce rozpętać burzę, bo zwolniono ją za odmawianie dostępu do antykoncepcji

Polska lekarka oskarża norweskie państwo po tym, gdy nie pozwolono jej stosować klauzuli sumienia i odmawiać Norweżkom prawa do antykoncepcji.
Polska lekarka oskarża norweskie państwo po tym, gdy nie pozwolono jej stosować klauzuli sumienia i odmawiać Norweżkom prawa do antykoncepcji. Fot. Shutterstock.com
Personel medyczny z Polski chętnie emigruje do Norwegii, gdzie dotąd z otwartymi ramionami czekali na takie świetnie wykwalifikowane kadry dla służby zdrowia. Teraz Norwegowie mogą jednak zacząć zastanawiać się, czy na pewno warto inwestować w pomoc polskim imigrantom. Pewna lekarka z Polski właśnie rozpętuje bowiem burzę o to, że wyrzucono ją z pracy po tym, gdy chciała stosować klauzulę sumienia i odmawiać Norweżkom prawa do antykoncepcji.

W Polsce kłopoty kobiet z uzyskaniem swobodnego dostępu do antykoncepcji nikogo nie dziwią. Na klauzulę sumienia chętnie powołuje się wielu lekarzy i odsyła pacjentki z kwitkiem. Sytuacje, gdy lekarz swoje wyznanie stawia wyżej niż obowiązujące go prawo, na norweskim społeczeństwie robi jednak znacznie większe wrażenie.



Tak było też z pacjentkami z Sauherad, którymi miała opiekować się Katarzyna Jachimowicz. Do jej pracy nikt nie miałby najmniejszych zastrzeżeń, gdyby polska emigrantka nie odmawiała Norweżkom dostępu do najpopularniejszej wśród nich metody antykoncepcji, jaką jest założenie spirali domacicznej. Pod koniec ubiegłego roku norweskie szefostwo uznało, że nie może na to przyzwalać i rozwiązało umowę z Polką.

W odpowiedzi na tę decyzję Katarzyna Jachimowicz próbuje teraz rozniecić w Norwegii światopoglądową burzę. Ze wsparciem biskupa Oslo Bernta Eidsviga idzie na sądową wojnę z państwem norweskim. Polka już zakłada jednak, że być może konieczne będzie doprowadzenie do postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.

Główny zarzut kierowany przeciwko Norwegii to rzekome pogwałcenie art. 9 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Według którego, każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania, a prawo to obejmuje "wolność uzewnętrzniania indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swego wyznania lub przekonań przez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i czynności rytualne".

Obronienie tej tezy może jednak utrudnić dalsze brzmienie tego przepisu. Stanowi on bowiem, że wolność uzewnętrzniania wyznania lub przekonań może podlegać ograniczeniom przewidzianym przez prawo, które są "konieczne w społeczeństwie demokratycznym z uwagi na interesy bezpieczeństwa publicznego, ochronę porządku publicznego, zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób".

Zwalniając Polkę jej pracodawca uznała tymczasem, że pogwałciła ona nie tylko ustalenia z zawartej z nią umowy, ale i działała wbrew przepisom regulującym funkcjonowanie norweskiej służby zdrowia.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

źródło: NRK

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...