6 śniadań mistrzów, które sprawiają, że niedziela to najpiękniejszy dzień tygodnia

Zacznij weekend pysznym akcentem Prawo autorskie: bhofack2 / 123RF Zdjęcie Seryjne
Większość z nas autentycznie delektuje się każdym dniem tygodnia, pod warunkiem, że nie są to poniedziałek, wtorek, środa, czwartek lub piątek przed godz. 17:00. Chcesz jeść - musisz pracować, chcesz pracować - musisz nauczyć się łykać poranne zrywy bez mrugnięcia okiem. Z jakiegoś magicznego względu każde 3 poranne minuty trwają tylko 30 sekund, więc szczęśliwi ci, którym uda się chociaż wlać w siebie kawę przed sprintem w stronę fabryki. Wszystko po to, żeby wyhamować z nadejściem upragnionej soboty, a wraz z nią rytuału, od którego zaczynamy rekompensowanie sobie pięcioboju w trybie fast forward - leniwego, upojnego śniadania.

To dowód na to, że do szczęścia potrzeba czasami naprawdę nie wiele - ot, byle nie musieć w amoku gonić własnego ogona, zamiast służbowej poczty odpalić stronę ulubionego weekendowego magazynu i móc w spokoju przygotować sobie poranną ucztę. Pora utopić cały stres w niespiesznie celebrowanej szklance soku i przypomnieć sobie, że nie samym Panem Kanapką z zakładu pracy człowiek żyje. Może w lodówce masz pół katalogu z supermarketu, może tylko mleko skondensowane i cebulę. W takim wypadku narzuć coś na siebie i wyskocz po kilka produktów do osiedlowego sklepiku, bo przygotowanie sobie w domu sobotniego śniadania to przyjemność, której szkoda się pozbawiać.

Nieważne czy jesteś zdeklarowanym mięsożercą, czy lojalną córką Matki Natury i nie sięgniesz po nic, co kiedyś miało duszę oraz zdolność wprawiania się w ruch. Nie ma znaczenia czy w twoich żyłach płynie gorąca czekolada, czy ze słodyczy najchętniej wybierasz śledzia. Nieważne czy chcesz wykorzystać sobotnie przedpołudnie na co nieco kuchennej gimnastyki czy wolisz oddać hołd urokowi prostoty. Wśród naszych propozycji na sobotnie śniadania dla każdego znajdzie się coś miłego.

Na słono

Jeśli w piątkowy wieczór wiele było grane i to raczej nie w filharmonii, istnieje spore prawdopodobieństwo, że różne braki w organizmie postawią cię na nogi skuteczniej niż znienawidzony budzik. Uzupełnienie poziomu płynów pójdzie pewnie na pierwszy ogień, a potem szybko poczujesz jeszcze wewnętrzną pustkę domagającą się zapełnienia. Postaw na solidną porcję treściwych produktów, które od razu doleją ci paliwa do baku. Śniadaniowa arcyklasyka spod prawie każdej szerokości geograficznej - jajka - będzie twoim zastrzykiem sił witalnych, a przy tym kojącym seansem aromaterapeutycznym. Jeśli przy tym wykorzystasz trwający jeszcze sezon na kurki, które jak wiadomo kochają się z jajkami miłością bezwarunkową, jesteś na prostej drodze powrotnej do żywych.

Czego potrzebujesz:

- 2 jajka,
- garść oczyszczonych i pokrojonych kurek,
- połowa cebuli,
- masło (najlepiej klarowane),
- przyprawy do smaku,
- dobry razowy chleb, plaster lub kilka kostek sera feta,
- pomidor

Podobno jajecznica mści się za każdą formę pośpiechu, więc działaj w zwolnionym tempie. Na patelnię z rozgrzanym masłem wrzuć posiekaną cebulę i pozwól jej się zeszklić. Następnie dodaj jeszcze odrobinę masła i wrzuć pokrojone i oczyszczone kurki. Nie trzymaj ich za długo, bo staną się twarde i gumowate. Następnie wlej masę jajeczną i na małym ogniu delikatnie mieszaj aż do stopnia ścięcia, który odpowiada ci najbardziej. Smak jajecznicy z kurkami zawsze podkręca świeże, najlepiej razowe pieczywo, na które możesz nałożyć słoną fetę, która doda śniadaniu śródziemnomorskiego posmaku i całość spałaszować z soczystym pomidorem.

Na słodko

Jako dzieci sięgaliśmy po solidnie dosładzane płatki śniadaniowe, prosiliśmy o dodatkową kanapkę z Nutellą, a jeśli nawet nasze mamy nalegały na ogórki kiszone i bułkę z serem, to potem i tak w nagrodę dostawaliśmy ciastko do zagryzienia. Niektórzy wyrastają z apetytu na słodkie, a inni nie widzą powodu, dla którego w dorosłym życiu mieliby się pozbawiać takiej przyjemności. Dietetycy kręcą nosem na podsypane cukrem śniadania, ale przecież nie jada się tak codziennie. Weekend to przecież czas, aby poczuć się jak nieobarczone żadnymi troskami dziecko i zwyczajnie sprawić sobie radość, na którą tak ciężko się pracuje. To okazja do zaproszenia do stołu klasyki dzieciństwa - francuskich tostów. Maczane w masie jajeczno-mlecznej kawałki pieczywa, zrumienione na patelni i polane gęstym syropem owocowym to dzban czystych endorfin dla duszy i ciała. Po takim śniadaniu aż chce się wskoczyć na hulajnogę i z impetem ruszyć na podbój soboty.

Czego potrzebujesz:

- chałka lub bułka paryska,
- 2 jajka,
- pół szklanki mleka,
- cukier,
- cynamon,
- masło,
- owoce sezonowe

W miseczce rozbij jajko, wymieszaj je z mlekiem i odrobiną cukru, a następnie zamocz w masie kawałki pokrojonej chałki lub bułki paryskiej. Na rozgrzanym, powoli skwierczącym maśle zacznij układać plastry bułki i smaż po ok. 2 minuty z każdej strony. Wspaniale smakują polane syropem ze świeżych owoców sezonowych, które możesz przygotować wcześniej. Wystarczy wsypać parę garści do garnuszka, dodać cukier i odrobinę soku z cytryny, a następnie doprowadzić do wrzenia i gotować ok. 8 minut.

Konkretnie

Przyjęło się myślenie, że to typ śniadania dla barczystego chłopa, który cały dzień przerzuca wagony węgla, ale nie brakuje też i kobiet, które chętniej niż po bezę wyciągają rękę po tatara. Bardziej niż z płcią ma to związek z grupą krwi. Z grupą 0 masz w sobie silnie zakorzenione dziedzictwo człowieka pierwotnego, który jadał to, co upolował. Pewnie wynalazki typu quinoa z jarmużem kwitujesz co najwyżej pobłażliwym milczeniem, a z panią z mięsnego wysyłacie sobie kartki na święta. Ktoś taki potrzebuje solidnej porcji białka, żeby mieć siły ruszyć się poza jaskinię. Dobra wędlina to podstawa. Przypieczone na ruszcie frankfurterki czy apetycznie skwierczący boczek są poza konkurencją. Sycą i satysfakcjonują każdego, kto lubi poczuć, że coś pojadł.

Czego potrzebujesz:

- opakowanie dobrych frankfurterek,
- kilka plastrów boczku,
- oliwa,
- musztarda Dijon,
- kiszone ogórki,
- pieczywo tostowe,
- ser Gouda lub Edamski

Każdą frankfurterkę delikatnie nakłuć, a następnie owinąć dookoła plastrami boczku. Najlepiej przygotować je na posmarowanej oliwą patelni grillowej albo na ruszcie w piekarniku. W obu przypadkach trwa to tylko parę minut, aż do zarumienienia. Najlepiej smakują z dobrą musztardą Dijon i w towarzystwie innego klasyka śniadaniowego – tostów z bajecznie ciągnącym się serem. Do tego wyraziste w smaku ogórki kiszone, które zrównoważą lekko mdły smak sera. Jeśli przymknąć oczy, można się w trakcie śniadania poczuć jak na majowym grillu.

Lekko

Tak jak dzielimy się na skowronki i sowy, tak w różnych porach dnia odczuwamy największą potrzebę naładowania akumulatorów. Filozofia śniadania jak dla króla, a kolacji jak dla żebraka nie każdemu trybowi życia jest w smak. Okazja do weekendowego rytuału o poranku nie musi oznaczać wyścigu kalorii z ośrodkiem sytości w mózgu. Wyznawcy religii "less is more" z radością zadowolą się czymś lekkim i przyjemnym, może nawet wegetariańskim lub wręcz wegańskim. Loża mięsnych szyderców niesłusznie ma wtedy używanie z takimi określeniami jak trawożercy albo miłośnicy trocin. Tymczasem właśnie lekkie, wegetariańskie śniadanie może dostarczyć palety kolorów, tekstur i doznań, która znajduje się poza zasięgiem kubków smakowych wielbicieli parówek. Warzywa i hummus? Para, która wspólnymi siłami przenosi do nieba.

Czego potrzebujesz:

- hummus (może być ze sklepu),
- mieszanka sałat z rukolą,
- cukinia,
- papryka,
- kasza jaglana,
- suszone pomidory,
- pestki słonecznika,
- oliwa

Jeśli jego skład to nie tablica Mendelejewa, kupny hummus może być tak samo pyszny, jak ten domowej roboty. Sprawdza się tak samo dobrze jako pasta do kanapek, co jako składnik sałatki z mieszanki warzyw świeżych i grillowanych. Wystarczy wymieszać w misce sałaty, pomidora, i przygotowane wcześniej na patelni grillowej plasterki cukinii i papryki. Na wierzch położyć hummus, posypać pestkami słonecznika, skropić oliwą i jeść mieszając składniki. Aby było jeszcze zdrowiej i treściwiej, można śniadanie uzupełnić o porcję kaszy jaglanej, która genialnie się łączy z suszonymi pomidorami w oliwie.

Prosto

Dla niektórych w sobotni poranek blat kuchenny nie jest godną alternatywą dla łóżka, klubu fitness czy centrum handlowego. Miło wreszcie nie musieć się spieszyć, co nie znaczy, że zaoszczędzony czas trzeba przekuwać w jakiś wielki kulinarny wysiłek. W końcu wystarczy kilka świeżych, dobrej jakości produktów, żeby i żołądek był syty i napięty plan dnia cały. Póki owoców nie musimy szukać w dziale mrożonek, warto wybrać kilka ulubionych i zrobić z nich multiwitaminową koronę na daniu równie pysznym i efektownym, co banalnie prostym.

Czego potrzebujesz:

- jogurt naturalny,
- garść płatków owsianych, orkiszowych lub żytnich,
- kilka orzechów włoskich,
- łyżka płatków migdałowych (można skorzystać z gotowej mieszanki, byle nie zawierała dodatku cukru),
- odrobina miodu,
- ulubione owoce

Proste nie znaczy nieefektowne. Jeśli chcesz, aby śniadanie było ładnie podane, sięgnij po wysoką szklankę z grubego szkła. Najpierw wsyp musli, które zdąży odrobinę zmięknąć pod naporem jogurtu. Potem to już kwestia wyboru ulubionych owoców albo wypadkowa tego, co akurat masz pod ręką. Do kwaskowego jogurtu świetnie pasują brzoskwinie i nektarynki, które teraz mają swoje 5 minut. Jeśli masz tylko jabłko, to poświęć dodatkowe 5 minut i uduś je z cynamonem i rodzynkami – w takiej postaci też będzie smakować wybornie. Dla zdrowia i smaku możesz dodać trochę miodu – i gotowe.


Wykwintnie

Fenomenalna popularność programów kulinarnych pokazuje, że łakniemy wiedzy sięgającej dalej niż czubek salcesonu na chlebie. Chętnie chłoniemy apetyczne instruktaże i uczymy się, jak zrobić przepiórkę w płatkach róży, a znajomym zaimponować wiedzą na temat składu sosu mole poblano. Gotowanie potrafi być bardzo relaksujące, nawet jeśli wymaga od nas czasu i odrobiny wprawy. Jeśli przyjemność znajdujesz właśnie w przełamywaniu rutyny za pomocą szczypty wykwintności, prawdopodobnie nie przestraszy cię przygotowanie jajek po benedyktyńsku z wędzonym łososiem.

Czego potrzebujesz:

- jajko,
- kilka plastrów wędzonego łososia,
- garść świeżego szpinaku,
- angielski muffin lub po prostu bułka,
- ocet winny,
- sól,
- składniki do sosu holenderskiego (2 żółtka, 2 łyżki soku z cytryny, kostka masła, sól i pieprz)

W tym przepisie tkwią 2 pułapki - w przygotowaniu sosu holenderskiego i ugotowaniu idealnego jajka w koszulce. Faktycznie w przypadku sosu trzeba jedną ręką rozpuszczać masło, drugą podgrzewać sok z cytryny i ocet, a trzecią rozbijać żółtka. Potem czujnie i powoli łączyć je w całość cały czas mieszając. Z kolei jajko w koszulce może niechcący zmienić się w gotowaną jajecznicę, ale dodatek octu do gotującej się wody powinien pomóc szczęściu. Reszta idzie już z górki – wystarczy zrumienić bułkę na patelni z rozgrzaną oliwą, ułożyć kolejno szpinak, łososia, jajko i na koniec polać sosem holenderskim.

Weekend można zaczynać.

napisz do autorki: karolina.ciesinska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...