Chcesz uchodzić za osobę dobrze wykształconą i obytą? Tych błędów nie możesz popełniać

„Komu język posłuszny, ten często milczy” - pisał Lec 123rf zdjęcie seryjne / Tatsiana Pilipenka
Język polski trudna język. Trzy rodzaje, siedem przypadków, pięć typów imiesłowów. Słowem – nietrudno się w jego meandrach zagubić. Odłóżmy na bok pisownię łączną i rozłączną, interpunkcję i wielkie litery. I w zwykłej rozmowie jest sporo pułapek, w które może wpaść nawet magister nauk humanistyczny zawyżający statystyki czytelnicze.

Rozczytywanie

„Nie mogę cię rozczytać” z powodzeniem mogłoby być wersem młodego i romantycznego poety, który zdradza tymi metaforycznymi słowami niemożność emocjonalnego zaangażowania się. Bowiem „rozczytać” to nic innego, jak zatracić się w lekturze (lub, jak w przytoczonym przykładzie, w osobie). Tymczasem czasownika „rozczytać” najczęściej używamy niepoprawnie w znaczeniu „rozszyfrowywać charakter pisma”. Głowiąc się nad hieroglifami naszego lekarza rodzinnego, powinniśmy raczej użyć czasownika „odczytać”.

Wziąć, do kroćset!

„Kiedy pytają mnie, czy można to wziąść, odpowiadam, że braść można wszystko” – mówi stary językoznawczy dowcip. Mimo że forma „wziąść” jest tyle regularnie, co powszechnie obśmiewana, wciąż znajdują się miłośnicy szybkiego zwarcia syczącego „ś” z krótkim, a wymownym „ć”. Jeśli chodzi o częstotliwość rozpoznawania błędów przez ogół użytkowników języka, „wziąść” jest na podium obok nieśmiertelnego „wyłanczać”, zajmującego miejsce poprawnego „wyłączać”, czy błędu kolegów z podstawówki – „poszłem” używanego zamiast „poszedłem”. Co ciekawe, niepoprawna forma czasownika „pójść” zdaje się częściej wymykać z ust kobiet niż mężczyzn. Być może dlatego, że nikt nie poprawiał ich przez lata obowiązkowej edukacji z żądzą mordu w oczach. Usłyszenia pytania „To jak kochanie, doszłeś już?” można życzyć najgorszemu wrogowi.

Orzech roku

„To był naprawdę ciężki orzech do zgryzienia”. Wierzę, że niełatwy, pewnie trudno taki orzech podnieść, a co dopiero z wbijaniem weń zębów!



Poprawna forma to oczywiście „TWARDY orzech do zgryzienia”, na co wskazywałaby choćby stara, dobra logika. Trudno jednak na niej polegać, kiedy mamy zakodowane określone brzmienie w głowie i wypowiadamy je automatycznie. Co do przymiotnika „ciężki” to jest on nagminnie używany jako synonim słowa „trudny”. W efekcie powstają takie wyrażenia jak „ciężka decyzja”, zamiast decyzji trudnej. Według profesora Jerzego Bralczyka jednym z powodów występowania takiej tendencji może być fakt, że przymiotnik „trudny” jest abstrakcyjny, stąd zastąpienia konkretniejszym „ciężkim”.

Jeśli już koniecznie trzeba by było wskazać winnego, moglibyśmy cisnąć kamyczek w z pozoru niewinne słowo „ciężkostrawny”. Tutaj logika, na której można było wesprzeć się w przypadku orzecha, zawodzi. Bo co ma trawienie do ciężaru?

Dwa razy pod rząd napisała z wielkiej litery (robiąc dwa błędy)

Nie dość, że często zdarza się nam nie wiedzieć, kogo i co obdarzyć wyróżnieniem majsukuły, nie wiemy nawet jak poprawnie powiedzieć, żeby zapisać coś wielką literą. Poprawnym określeniem jest zapisać coś OD wielkiej litery lub po prostu „wielką literą”, używana najczęściej forma „z wielkiej litery” to rusycyzm. Drugie często mylone połączenie z powyższego śródtytułu, czyli „pod rząd” również jest niepoprawne. Według słownika jedyna dopuszczalna forma to „z rzędu”, jednak językoznawcy nie wypowiadają się jednoznacznie o dopuszczalnych połączeniach.

Profesor Mirosław Bańko, językoznawca i leksykograf, uważa, że obie formy są na tyle często używane, że to predestynuje je do miana poprawnych. Ale jeśli pragniecie ekskluzywności, a na Lamborghini póki co nie starcza, możecie polansować się, używając poprawnej formy „z rzędu” zarezerwowanej dla wybranych.

Noc spędził leżąc w rowiu

Wiele osób wie, że należy uważać na odmianę słowa „cudzysłów”. Gorzej z pamiętaniem, która forma była poprawna - „w cudzysłowie” czy też może „w cudzysłowiu”. Jest jeden niezawodny (choć nieco wulgarny) sposób, żeby wasi znajomi przyswoili sobie raz na zawsze poprawną formę. Kiedy następnym razem usłyszycie tyle drażniące, co niepoprawne „Ale w cudzysłowiu?” nie wahajcie się wykrzyknąć „W dupiuuu!”. Cel jest zbożny.

Liczba arabska

Coś tam nam dzwoni, że cyfra, to nie to samo, co liczba, ale nie do końca wiadomo w którym kościele. Cyfry, to nic innego jak zapis liczb. Można by je luźno porównać do alfabetu, który, tak jak cyfry, jest zbiorem znaków graficznych.

Możemy pisać cyframi rzymskimi czy arabskimi, ale już posiadać szczęśliwą cyfrę trudno (no chyba, że chodzi np. o kartkę na której zapisaliśmy liczbę 5, cyfrą 5 i którą zawsze nosimy w kieszeni). Wielu osobom wydaje się ponadto, że małe liczby (od 0 do 9) to cyfry, a taka dwunastka, to już liczba. Tymczasem 2 i 3 to także liczby. 1991 to liczba zapisana czterema cyframi.

Wodne akweny, krótka wzmianka

Czyli pleonazmy, określane potocznie i obrazowo jako „masło maślane”. To zbitki słów o tym samym znaczeniu. Jakkolwiek wpadki z rodzaju „fakt autentyczny” należą do rzadkości, zdarza nam się używać bezmyślnie form takich, jak „krótka wzmianka” (wzmianka, czyli raczej nie na 4 tysięcy znaków), „numer NIP” (numer numer identyfikacji podatkowej), „akwen wodny” (zbiornik wodny wodny) czy „artykuły AGD” (artykuły artykuły gospodarstwa domowego)

Dawno widziana znajoma

Przykład zaczerpnięty z jednego z filmików Pauliny Mikuły, prowadzącej kanał Mówiąc Inaczej poświęcony poprawności językowej. Otóż przysłówek „dawno” wymaga wedle normy poprawnościowej przeczenia, a zatem „już dawno tego nie robiłam”, ale nie „dawno to zrobiłam”.

Taka jest bynajmniej moja opinia

Niepoprawnie użyte bynajmniej, to jeden z bardziej kuriozalnych błędów. Być może dlatego, że zazwyczaj jest wplatane do wypowiedzi mających uchodzić za eleganckie (według słowników jest zresztą wyrażeniem „książkowym”) lub podkreślać opinię mówiącego. „Bynajmniej” bywa najczęściej używane niepoprawnie w znaczeniu „przynajmniej”, jak w zdaniu „Pracowałem do późna, co bynajmniej zaprocentowało”. Poprawnie używamy go, jako podkreślenie przeczenia, jak w zdaniu - „Nie udało się, bynajmniej nie dlatego, że nie próbował”. Bynajmniej może też zastępować przeczenie w odpowiedziach na pytania twierdzące „- Skończyłaś się już uczyć? - Bynajmniej, robię sobie tylko przerwę na kawę” (czyli "w żadnym razie, robię sobie tylko przerwę na kawę").

Komunikowanie się z drugim człowiekiem jest od wieków jedną z największych rozrywek. Nic więc dziwnego, że gdy tylko pojawiły się techniczne możliwości utrzymywania niemal nieprzerwanego kontaktu ze znajomymi, ochoczo zaczęliśmy je wykorzystywać. W czasach sieciowych komunikatorów piszemy coraz więcej, a czytamy coraz mniej. I nawet jeśli nie chcemy nic w takim porządku rzeczy zmieniać, warto żebyśmy porozumiewali się jak najefektywniej. Wtedy to po prostu najprzyjemniejsze. Dawanie sobie i innym przyzwolenia na kaleczenie polszczyzny pod tyle wygodną, co bezsensowną wymówką, że „liczy się sens, a nie forma” to droga donikąd. Bez znajomych Grammar Nazi wyśmiewających nasze błędy i surowych podstawówkowych polonistek być może wiele osób mówiłoby już trudno rozszyfrowywalnym dla postronnych narzeczem.


Napisz do autorki: helena.lygas@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...