W Berlinie mają problem z bezdomnymi. Co drugi z nich to... Polak

Co drugi bezdomny w Berlinie to Polak.
Co drugi bezdomny w Berlinie to Polak. Prawo autorskie: cylonphoto / 123RF Zdjęcie Seryjne
Berlin to jedna z najpotężniejszych i najpiękniejszych stolic świata. Dla wielu uchodzi też za symbol szansy na lepsze życie. Jednocześnie niemiecka metropolia boryka się z coraz poważniejszymi problemami społecznymi, w tym z wysokim wskaźnikiem bezdomności. I jak się okazuje – jest to kłopot – którym powinniśmy przejmować się szczególnie ... w Polsce. Bowiem, co drugi bezdomny, którego można spotkać na berlińskich ulicach to Polak.

Dla każdego, kto nieco lepiej zna Berlin nie powinno to być wielkie zaskoczenie. Polszczyznę często można usłyszeć mijając koczowiska bezdomnych pod rurami ciepłowniczymi, czy od osób żebrzących. Teraz skalę bezdomności w Berlinie dokładnie podsumował jednak dziennik "Der Tagesspiegel". I okazało się, że pośród około pięciu tysięcy berlińskich bezdomnych, co drugi to obywatel Polski.



Media alarmują
Dziennikarz Hannes Heine nie poprzestał jednak tylko na zdobyciu danych na ten temat. Wszedł też w świat polskich bezdomnych. Dzięki temu z jego materiału dla "Der Tagesspiegel" wyłania się obraz Polaków jako jednej z najtrudniejszych grup bezdomnych. Są niechętni gdy oferuje się im prawdziwą pomoc, mającą na celu wyjście z problemów i znalezienie dachu nad głową. Polacy w Berlinie to często ci bezdomni, którzy za wszelką cenę wolą żyć na ulicy i odrzucają miejsca w noclegowniach. Nie chcą pomocy Czerwonego Krzyża, organizacji charytatywnych, ani Kościoła.

Nie chcą pomocy
Bezdomni Polacy są zadowoleni z tego w jakim miejscu się znajdują. – Nigdzie nie spędza się dnia tak dobrze, jak w Berlinie – usłyszał niemiecki dziennikarz od 36-letniej Polki, matki dwójki dzieci, która od trzech lat żyje na ulicy. – Lubię Berlin, nie mam zamiaru wracać! – wtórował jej 22-latek spod Łodzi, przedstawiający się jako student.

Przypomnijmy, iż o ciemnej stronie znanego z kosmopolitycznego i otwartego charakteru Berlina pisaliśmy niedawno także w naTemat. To legendarne miasto ma coraz większe problemy z biedą, bezrobociem i właśnie bezdomnością. – Ktoś mógłby pomyśleć, że to wszytko efekt najazdu emigrantów. W jak wielkim byłby błędzie... – mówił nam politolog Tarik Richter.

W czasach zalewu imigrantów
I zwracał wówczas uwagę, iż o charakterze problemu z bezdomnością można przekonać się świetnie, gdy odważymy się przejść przez najpopularniejsze w Berlinie okolice wśród osób bezdomnych. Nawet w czasach zalewu uchodźców i imigrantów w takich zaułkach trudno było usłyszeć arabski i inne języki islamskiego świata. – Dla przybyszów z Bliskiego Wschodu udało się przygotować kwatery i programy socjalne. O wykluczonych berlińczyków tak się nie dba i nigdy od dawna nie dbało – ubolewał Richter.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

źródło: "Der Tagesspiegel"
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...