Znamy daty idealne na ślub w 2017 roku. Spiesz się!

Prawo autorskie: grekov / 123RF Zdjęcie Seryjne
Raz na dwanaście lat Jowisz, planeta szczęścia i powodzenia, wchodzi w znak Wagi. Oznacza to, że rok 2017 sprzyja tworzeniu małżeństw na całe życie. Jeśli więc planujecie ślub z wieloletnim partnerem, zdecydujcie się w tym roku. Co robić, jeśli na horyzoncie nie ma panny ani kawalera? Historie naszych bohaterów udowadniają, że można powiedzieć sakramentalne „tak” nawet w kilka tygodni od pierwszego spotkania, a potem żyć długo i szczęśliwie.

Rytmy planet jednoznacznie wskazują, że rok 2017 jest idealny do wzięcia ślubu. - Jowisz, planeta szczęścia i powodzenia, znajduje się od 1 stycznia do 9 października w znaku Wagi, który tradycyjnie związany jest z łączeniem się w pary i tworzeniem udanych związków – mówi Izabela Podlaska Konkel, astrolog, który opisał terminarz z najlepszymi okresami na zawarcie małżeństwa.

Początek 2017 dla romantyków, koniec roku dla par prowadzących razem biznes

- Pary, które chcą mieć bajkowy ślub i czują, że łączy ich związek karmiczny, powinny pobrać się, kiedy Wenus będzie przebywać w znaku uczuciowych Ryb w ruchu prostym, czyli od 3 stycznia do 2 lutego oraz od 16 do 27 kwietnia. Wenus w Rybach zapewni parom silne emocjonalne więzi i poczucie, że są razem na dobre i na złe, nieważne, co się wydarzy w życiu – wyjaśnia Izabela Podlaska Konkel, astrolog.


Ci, którzy wyszaleli się we wcześniejszych związkach i chcą się ustabilizować powinni wybrać dni, kiedy Wenus przebywa w znaku Byka - od 6 czerwca do 4 lipca lub w znaku Wagi – od 15 październik a do 6 listopada. Oba te znaki są władane przez planetę Wenus, dlatego wzięcie ślubu w te dni gwarantuje korzystny i długoletni związek. Chcąc jeszcze wzmocnić relację, należy wybierać dzień o wibracji numerologicznej dwa.

Najlepsze dni na ślub w tym roku: 3.01-2.02, 16-27.04, 6.06-4.07, 26.08-19.09,15.10-6.11

- Z kolei pary, które razem pracują, prowadzą rodzinny biznes i są ciągle w ruchu, powinny wybrać dni, kiedy Wenus przebywa w znaku Koziorożca od 25 do 31 grudnia. Przy takim położeniu Wenus małżonkowie poważnie będą podchodzić do obowiązków, a związek ma szanse trwać lata bez zakłóceń. Poza tym szybko będą rosły wspólne zyski i majątek. Nie zaszkodzi, aby wybrać dzień o wibracji numerologicznej osiem – wyjaśnia astrolog.

Jeśli partnerzy mają silne osobowości i potrzebę rozwoju, powinni wybrać na ślub jeden dzień pomiędzy 26 sierpnia a 19 września, kiedy Wenus przebywa w znaku Lwa. Taka pozycja Wenus zapewni wzajemną inspirację, dyscyplinę i możliwość realizowania ambicji mimo zmiany stanu cywilnego. To jeden z najlepszych momentów w 2017 roku na udany ślub. Aby wzmocnić magnetyzm, warto wybrać dzień o wibracji numerologicznej pięć.

Cześć, wiesz, że zostaniesz moją żoną

O ile jeśli jesteś w szczęśliwym związku i możesz już rezerwować najlepszą datę na ślub, o tyle nie mając wybranka, a jednocześnie mając ochotę na zmianę stanu cywilnego w tak przełomowym roku, jest duża szansa, że zastanawiasz się właśnie, jak znaleźć kandydata na męża lub żonę i doprowadzić go jeszcze w tym roku do urzędu stanu cywilnego, lub przed ołtarz.

Myślisz, że to nierealne? Skąd. Czasem ktoś zupełnie niespodziewanie staje na naszej drodze i się oświadcza. Niemożliwe? Historie moich bohaterów dowodzą, że miłość czyha się w najmniej spodziewanych miejscach i może zaatakować w każdym momencie. Kamil oświadczył się Ewelinie po trzech tygodniach, a w kolejnym miesiącu założyli już na palce obrączki. Agnieszka wzięła ślub po trzech miesiącach od poznania Roberta, obecnego męża. Trochę dłużej – ale też w niespełna rok od poznania - małżeństwem pozostali Katarzyna i Tibor.

Jestem z moim mężem od 8 lat, a przed ślubem widzieliśmy się sześć razy. Pewnie w tym momencie zastanawiacie się, czy moi bohaterowie, na czele ze mną to szaleńcy. Otóż nie, po prostu w pewnym momencie nasze drogi skrzyżowały się z odpowiednią osobą.

Mój mąż poznał mnie w jednym tygodniu, a na końcu kolejnego powiedział ze stuprocentową pewnością w głosie, że zostanę jego żoną. Spotkaliśmy się jeszcze pięć razy. Każde z takich spotkań trwało od kilkunastu dni do kilku tygodni, bo aby się zobaczyć musieliśmy przemierzyć 3010 km z Polski do Turcji. Właściwie wszystko było jasne od pierwszego spotkania. Jak to możliwe? Nie ma na to logicznego wyjaśnienia. Jedno jest pewne, za siódmym razem spotkaliśmy się już w Polsce, gdzie mąż przyjechał do mnie na stałe.

Dziś, kiedy mamy ośmioletni staż i dziecko, opowiadam naszą historię jako pewnego rodzaju anegdotę. Gdy braliśmy ślub, otoczenie przecierało oczy ze zdumienia. Czasem znalazł się ktoś, kto jakby próbował przekonać samego siebie, że to nie takie głupie i mówił „No tak, w życiu nie ma reguł, moi znajomi znali się 10 lat, wzięli ślub i się rozwiedli po roku”.

Ślub w ukryciu, wbrew wszystkim i wszystkiemu

Amor, w nietypowych okolicznościach, dopadł też 35-letniego Kamila i 28-letnią Ewelinę. Dziewczyna od dwóch lat miała zarezerwowaną salę i zamówiony zespół, blisko rok szyła suknię, testowała makijaże ślubne i wydrukowała nawet zaproszenia, gdy nagle na pół roku przed wyczekanym ślubem w pracy poznała Kamila. – Kiedy podał mi rękę, dosłownie poczułam dreszcze. Nie mogliśmy przestać na siebie patrzeć. Moja koleżanka z pracy do dziś mówi, że miłość rodziła się na oczach całego zespołu – mówi Ewelina.

Wspomina, że Kamil po pierwszym dniu w pracy stał pod biurem. – Podeszłam do niego i bez słowa poszliśmy do pobliskiej kawiarenki. Powiedziałam, że biorę ślub, on zaczął błagać, abym go odwołała. Powiedział, żebym dała mu tydzień, że mnie przekona, poznamy się. Po trzech tygodniach poprosił mnie o rękę, w kolejnym miesiącu wzięliśmy ślub, na którym byli tylko rodzice i świadkowie – mówi.

Wielu znajomych i część rodziny, którzy znali i lubili narzeczonego Eweliny odwrócili się od niej. – Mówili, że nie mam serca. Byli załamani, że opuszczam wieloletniego partnera „dla kaprysu”. Mama podczas ślubu płakała, bo miejsce jej ulubieńca zajął jakiś nowy chłopak. Ja jednak czułam, że nie mogę postąpić inaczej. Nie zrozumie tego nikt, kto nie kochał – opowiada. Para jest ze sobą 10 lat. Były narzeczony, który wówczas miał złamane serce, dziś ma rodzinę i jest szczęśliwy.

Miał być tylko współlokatorem, został mężem

W trzy miesiące odmieniło się też życie Agnieszki i Roberta. Wszystko zaczęło się, jak zwykle, od przypadku. Agnieszka, kończyła studia pedagogiczne, wróciła z Erasmusa, na którym poznała Hiszpana. W tym przypadku, na szczęście, związek nie przetrwał odległości.

W tym czasie Robert szukał mieszkania. Znajomy powiedział mu, że ma wolny pokój. W tym mieszkaniu Robert poznał Agnieszkę. Dziś, oboje są po trzydziestce, ich staż związku ma ponad 10 lat, a para doczekała się dwóch córek.

Jak w filmach, czekał na stacji na przyszłą żonę

Katarzyna i Tibor, czekali ze ślubem w porównaniu z Agnieszką i Robertem wieki, bo blisko rok. - Męża poznałam przez znajomego, którego odwiedziłam w Bułgarii. Kolega miał mnie odebrać z pociągu, ale nie mógł więc poprosił inżyniera, który u niego pracował, by to zrobił – opowiada Katarzyna.

- Tibor nie był specjalnie zadowolony, że musi mnie "zabawiać". Ja nie lubię krępującej ciszy, za to lubię mówić, więc praktycznie cały czas coś opowiadałam, podczas gdy on siedział cicho albo odpowiadał półsłówkami. Z dworca pojechaliśmy do wypoczynkowej miejscowości, gdzie miałam hotel i gdzie później miał dojechać mój znajomy z rodziną. Choć powiedziałam Tiborowi, że może już jechać, uparł się, że zostanie. Sztywna gadka z wolna zamieniła się w fajną rozmowę. Okazało się, że Tibor poprzedniego dnia pracował do 5 rano, chciał odespać, gdy szef zadzwonił i powiedział, że ma mnie odebrać. Dlatego nie był zbyt szczęśliwy. Potem zrobiło mu się wstyd i postanowił wynagrodzić mi to, że nie był zbyt grzeczny – wspomina Katarzyna.

Para tego wieczoru rozmawiała o wszystkim od polityki po rybki akwariowe. Potem wymienili się numerami telefonów. - Okazało się, że nie wiem, jak on ma na imię. On twierdził, że nie zapytałam. Tibor moje imię miał zapisane na kartce, bo podał mu je kolega. Pośmialiśmy się z tego, chyba nawet - co do mnie nie podobne - flirtowałam z nim twierdząc, że jeśli teraz mi powie jak ma na imię to gwarantuję, że nie zapomnę (tania gadka, ale jakże pełna znaczenia w tamten wieczór). Tibor kulturalnie odprowadził mnie do hotelu i pożegnał buziakiem w policzek – opowiada Katarzyna.

Sms, w którym napisał po polsku "Dobranoc Piękna Dziewczyna" przeczytała dopiero rano. Podobno Tibor czekał na odpowiedz jak na szpilkach. - W jego kraju miałam zostać przez kolejne dwa tygodnie. W tym czasie umówiliśmy się cztery razy. Było oczywiste, że się sobie podobamy, ale oboje trzymaliśmy dystans. Po jednym - na prawdę romantycznym spotkaniu - już wsiadałam do metra, gdy krzyknął, że mnie kocha. Długo nie mógł mi wybaczyć odpowiedzi którą usłyszał, bo jedyne co przyszło mi wtedy do głowy to "Przekonamy się" – wspomina dziewczyna.

Tibor niedługo potem przyjechał do Polski na święta i wtedy usłyszał, że i Kasia go kocha. Chłopak wkrótce potem się oświadczył i para wzięła ślub. - Policzyłam dni, które spędziliśmy razem na żywo przed ślubem. Wyszły niecałe dwa miesiące – mówi Kasia i dodaje, że pewnie byliby razem, gdyby Tibor był taki, za jakiego się podawał. – Niestety poróżniło nas podejście do pieniędzy (on nie chciał o nich rozmawiać i konsultować wydatków) i sposób rozmowy (mąż, który zawsze był oazą spokoju, po ślubie okazał się agresywny). To sprawiło, że po roku się rozwiedliśmy – mówi Katarzyna, która na ten rok planuje drugi ślub z Grzegorzem. – Skoro 2017 sprzyja miłości, nie ma co zwlekać – żartuje. Z obecnym narzeczonym zna się dwa lata. – Dla wielu to mało, ale wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chce okłamać bliską osobę, to zawsze to zrobi. Wierzę w miłość – mówi.

Gdy już znajdziecie miłość, unikajcie tych dat na ślub

Kasia zamierza sobie pomóc i zaplanowała ślub na 15 kwietnia, czyli na jeden z najlepszych dni na ślub w tym roku. Jako niepoprawna romantyczka i ja wierzę, że i wielu z wam uda się spotkać przyszłych mężów i żony jeszcze w tym roku, podpowiadam powołując się na wiedzę od astrolog, jakie dni są najmniej korzystne na ślub.

- Unikajmy dni, kiedy Wenus jest w znaku Barana, czyli 28 kwietnia do 5 czerwca i kiedy jest w retrogradacji, czyli od 4 marca do 15 kwietnia, bo to może wskazywać na duże problemy finansowe i wahania partnerów co do słuszności swojej decyzji – mówi Izabela Podlaska Konkol. - Nie są też korzystne na ślub dni, kiedy Wenus przebywa w znaku Panny, czyli te od 20 września do 14 października, bo małżonkom może zabraknąć czasu i cierpliwości do rozwijania związku – dodaje.

Mniej korzystne dni na ślub:4.03-15.04, 28.04-5.06, 20.09-14.10, 7-30.11



Napisz do autorki: jolanta.korucu@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...