Rodzice zrobią PiS-owi miesięcznicę. Tak protestują przeciwko likwidacji gimnazjów przez rząd

W proteście przeciwko likwidacji gimnazjów rodzice sięgają po wynalazek PiS-u - miesięcznice (na zdjęciu minister edukacji Anna Zalewska i poseł Jarosław Kaczyński).
W proteście przeciwko likwidacji gimnazjów rodzice sięgają po wynalazek PiS-u - miesięcznice (na zdjęciu minister edukacji Anna Zalewska i poseł Jarosław Kaczyński). fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Miesięcznice kojarzyły się dotąd z nową tradycją ustanowioną przez PiS, który 10-tego każdego miesiąca organizuje wiec partyjny pod Pałacem Prezydenckim, byłym miejscem pracy Lecha Kaczyńskiego, prezydenta RP który wraz z 95 innymi osobami stracił życie w wypadku lotniczym w Smoleńsku. Teraz wynalazek miesięcznic zamierzają wykorzystać niezadowoleni rodzice z Gdańska.

Stolica województwa pomorskiego nie jest pierwszą miejscowością, w której rodzice sprzeciwiają się likwidacji gimnazjów forsowanej przez PiS. Wcześniej zastrajkowała m.in. Zielona Góra, w której opiekunowie umówili się, by wybranego dnia nie posłać dzieci do szkoły.



Rodzice z Gdańska zaprotestują podobnie, ale wprowadzają istotną modyfikację protestu – nie będą posyłać dzieci do szkoły każdego 10-tego dnia miesiąca. Piotr Kowalczuk, wiceprezydent Gdańska podkreśla, że tego dnia zajęcia w szkole odbędą się normalnie, ale opiekunowie nie zamierzają odstąpić od swojego planu. Miesięcznica rodziców przeciwko polityce edukacyjnej PiS zbiega się z miesięcznicą katastrofy smoleńskiej, która wydarzyła się 10 kwietnia 2010 r. Czy zaistnieje medialnie tak samo jak wiece PiS pod Pałacem Prezydenckim? Czas pokaże. Najbliższa miesięcznica rodziców odbędzie się w piątek 10 lutego.
W połowie stycznia naTemat pisał o podstawie programowej przygotowywanej przez minister Annę Zalewską. "Po podpisie Andrzeja Dudy reforma edukacji staje się faktem. Teraz trwają prace nad podstawami programowymi, według których od 1 września mają być uczone dzieci. Ministerstwo Edukacji ignoruje jednak uwagi, i to zarówno te zgłoszone przez ekspertów, jak i te autorstwa koleżanek i kolegów z rządu. W sumie nie ma się co dziwić, bo niektóre są miażdżące" – pisał Kamil Sikora.

źródło: PolskaTimes.pl

Napisz do autorki: anna.dryjanska@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...