Grupa naTemat

Strasburg potwierdził bezprawny areszt, ale przedsiębiorca Marian Wegera siedzi dalej. Od 9 lat

W Polsce bez wyroku można spędzić w areszcie wiele lat.
W Polsce bez wyroku można spędzić w areszcie wiele lat. fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Choć Trybunał w Strasburgu wydał po skardze Mariana Wegery wyrok na polski wymiar sprawiedliwości, przedsiębiorca spędza w areszcie śledczym dziewiąty rok. Przedłużające się postępowanie zniszczyło mu firmę i rozbiło rodzinę. I wciąż nie zostało zakończone.

Rok 2003: Marian Wegera jest szefem firmy zajmującej się przemysłem drzewnym. Produkuje drewniane domy, zajmuje się obróbką drewna, ma dom i kilka samochodów. Wartość jego biznesu szacuje się na około 30 mln zł. Wegera próbuje robić interesy z warszawskimi biznesmenami. Wkrótce zaczynają się problemy: prokuratura stawia mu zarzuty, a w styczniu 2004 do domu wchodzą policjanci i przewożą go do aresztu śledczego w Lublinie.

Sprawa Mariana Wegery
opis z uzasadnienia wyroku Trybunału w Strasburgu
Rok 2012: ten sam przedsiębiorca spędza w areszcie 9 rok. W międzyczasie odeszła od niego żona, a syndyk wyprzedał majątek. I choć Trybunał w Strasburgu wydał wyrok, w którym uznał, że Marian Wegera jest przetrzymywany w areszcie zbyt długo, przedsiębiorca wciąż się w nim znajduje.

– Marian nikogo nie zabił, nie napadł, nie zgwałcił. „Winą jego”, podobnie jak wielu innych „przedsiębiorców-przestępców”, jest to, że chciał działać w kraju opanowanym przez ponadpartyjne i ponadlokalne sitwy wysoko postawionych ludzi, które zajmowały się i nadal zajmują zabieraniem przedsiębiorcom ich majątków. Kto się sprzeciwił – ginął, „popełniał samobójstwo” lub szedł do aresztu – napisał do redakcji naTemat Maciej Lisowski, dyrektor Fundacji Lex Nostra. Fundacja chce bronić przedsiębiorcy i przygotowuje o nim film dokumentalny.

Czytaj też: Urzędnicy zniszczyli im biznesy. Teraz przedsiębiorcy finansują film, który pokaże jak w Polsce zabija się firmy

Rozbita rodzina
– Marian Wegera ma odpowiadać głównie za poświadczenie nieprawdy i przywłaszczenie mienia – mówi w rozmowie z nami Maciej Lisowski i na potwierdzenie przysyła listę stawianych Wegerze zarzutów (część 1, część 2). – Prokuratura trzyma go w areszcie dłużej, niż siedziałby, gdyby zgodnie z polskim prawem dostał wyrok łączny we wszystkich sprawach, o które jest oskarżony. Wtedy spędziłby za kratkami osiem lat.

Jak to możliwe? Maciej Lisowski wyjaśnia: – Prokurator prowadził postępowanie w sprawie głównej. Później zaczął wyłączać z niej wątek po wątku i nakładał na Wegera areszt także w nich. Później skazywano go na krótsze wyroki, a następnie znów trafiał do aresztu. W taki sposób przedsiębiorcę można przetrzymywać bez wyroku niemal bezterminowo.

Lisowski dodaje, że areszt skończył się dla przedsiębiorcy nie tylko zamknięciem firmy, której majątek "za bezcen wyprzedał syndyk", ale także konsekwencjami osobistymi. – Przez 2,5 roku nie miał widzeń z żoną i małoletnimi dziećmi – powiedział. – Prokurator przekonywał jego źonę, że mąż to groźny przestępca, który posiedzi kilkanaście lat. Więc odeszła.

Czytaj także: "Wypier… nas Urząd Skarbowy". Zbigniew Stonoga: 1,9 mln zł ugrzęzło w urzędzie nawet na sto lat


Sądy i Trybunał
Wegera poskarżył się na polski wymiar sprawiedliwości do Trybunału w Strasburgu, wskazując głównie na "czas trwania aresztu tymczasowego" i to, że "został pozbawiony kontaktu ze swoją żoną i dziećmi podczas przebywania w areszcie". Ten przychylił się do jego wątpliwości, orzekając, że zastosowany areszt był zbyt długi. "Trybunał wysuwa wniosek, że przesłanki przywoływane przez sądy w ich decyzjach nie były wystarczające dla uzasadnienia przetrzymywania skarżącego w areszcie w omawianym okresie" - napisał w uzasadnieniu.

Mimo to, sytuacja przedsiębiorcy nie zmieniła się.

Teraz Fundacja Lex Nostra chce, by sąd wyjaśnił, dlaczego przedsiębiorca jest przetrzymywany w areszcie tyle czasu. Wystosowała też do sądu wniosek, w którym wnosi o zastosowanie wobec przedsiębiorcy wyroku łącznego za wszystkie postawione mu zarzuty.

Czytaj też: Budowa autostrady zniszczyła im gospodarstwo. Urzędnicy wzruszają ramionami: "Chcielibyśmy pomóc, ale nie możemy"

Lisowski napisał też list do prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie i wyliczył szereg wątpliwości związanych ze sprawą. Według niego:

– zgodnie z kodeksem karnym – możliwy do zastosowania najsurowszy wymiar kary za przestępstwa, za które p. Marian Wegera został skazany wynosi osiem lat,
– za tego rodzaju przestępstwa skazani otrzymują wyroki w zawieszeniu,
– sąd nie połączył kolejnych spraw w jedno postępowanie, mimo że dotyczyły tego samego oskarżonego i podobnych czynów, z tego samego okresu i tego samego przedsiębiorstwa,
– sąd dzielił na kolejne, odrębne postępowania sądowe, te postępowania, które wpłynęły do Sadu i zostały już wcześniej podzielone przez prokuraturę. W ten sposób prokuratura i sąd z jednego postępowania „wygenerowała” ich kilkanaście.
– „główny wątek” oskarżenia, w którym p. Marian Wegera był tymczasowo aresztowany przez 3 lata, nie został osądzony do dziś,
– nie zaliczono okresu faktycznego pozbawienia wolności do odbywanej przez p. Mariana Wegera kar pozbawienia wolności.

[Pełne pismo do prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie]

Sprawa Mariana Wegery jutro znów trafi na wokandę.

Czytaj też: Urzędnicy zniszczyli jego firmę, teraz chce naprawiać system. Marcin Kołodziejczyk: Jestem klinicznym przypadkiem patologii
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
AbsurdyPrzestępczośćPrzedsiębiorcyPrawoTrybunał w StrasburguFirmy
Skomentuj