Hipokryzja level episkopat. Biskupi hodowali nacjonalizm na własnej piersi, a teraz się od niego odcinają

Biskupi napisali list zatytułowany "Chrześcijański kształt patriotyzmu", w którym odcinają się od ideologii nacjonalistycznej.
Biskupi napisali list zatytułowany "Chrześcijański kształt patriotyzmu", w którym odcinają się od ideologii nacjonalistycznej. fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Szok i niedowierzanie. Prawdziwy cud. Biskupi rzymskokatoliccy doszli do wniosku, że nacjonalizm jednak nie jest fajny, a patrioci płacą podatki. Zewsząd płyną brawa i wyrazy i uznania za ich spóźnione dojście do tej oczywistej oczywistości. Jest jednak pewien mały problem, a mianowicie rzeczywistość. To biskupi latami przytulali nacjonalistów z transparentami typu "śmierć wrogom ojczyzny" i dzielili Polaków na prawdziwych i nieprawdziwych. Teraz, po serii sondaży coraz bardziej niekorzystnych dla PiS, biskupi próbują udawać, że z nacjonalizmem, któremu błogosławili, ani z PiS-em, nie mają nic wspólnego.

"Gazeta Wyborcza"
2 marca 2015 r.

W niedzielę przed lubelskim kościołem pw. Miłosierdzia Bożego na Nałkowskich zbierano podpisy poparcia pod kandydaturą Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. To nie pierwszy przypadek, kiedy proboszcz tej parafii robi z niej teren politycznej agitacji. Rzecznik kurii twierdzi, że każdy proboszcz ma autonomię. Czytaj więcej

Te peany rozlegające się za każdym razem, gdy biskupi wygłoszą jakiś zdroworozsądkowy pogląd, to naprawdę fascynujący fenomen. Czyżbyśmy już tak przyzwyczaili się do ich tekstów o "lgnących dzieciach" (Michalik) i "białych zamykanych w rezerwatach" (Jędraszewski), że wpadamy w ekstazę zawsze, gdy powiedzą coś zgodnego ze zdrowym rozsądkiem?
Oczywista oczywistość
Jak by to delikatnie ująć: ogłoszenie, że nacjonalizm jest zły, nie jest przełomowym odkryciem. Wystarczy dowiedzieć się o incydencie nazywanym II wojną światową. Tymczasem grono starszych panów otrzymuje brawa jak za odkrycie Ameryki, niczym pięciolatka, która właśnie nauczyła się wiązać buty.



Związani z hierarchami komentatorzy rozpływają się w zachwytach, ale także część internautów jest pełna podziwu z powodu czegoś, co powinno być normą. "Nareszcie", "obudzili się!" – piszą ludzie w internecie. Nie nareszcie - za późno. Nie obudzili się – popatrzyli na topniejące notowania partii rządzącej, której robią kampanię wyborczą na ambonach i postanowili wymiksować się z brunatnego interesu, bo zamiast korzyści zaczyna przynosić im straty. Nie obrażajmy inteligencji hierarchów robiąc z nich dzieci we mgle.
Święty nacjonalizm
Przecież to księża rzymskokatoliccy rokrocznie zapraszają nacjonalistów do Częstochowy, gdzie z otwartymi ramionami przyjmują wygolonych młodych mężczyzn z transparentami typu "śmierć wrogom ojczyzny". To oni przeraźliwie długo tolerowali Międlara, który jako kapłan przewodniczył zlotowi nacjonalistów w białostockiej katedrze. To oni wreszcie, tak elokwentnie apelujący w liście o pojednanie i społeczną solidarność, dzielą Polaków. Poniżej tylko jeden z wielu przykładów.
bp Stanisław Napierała
biskup kaliski, sierpień 2015

Jest wiele spraw, które w nas Polakach, PRAWDZIWYCH [podkr. aut.] Polakach, ludziach odpowiedzialnych sprawia smutek i niepokój. Widzimy jak zło jest potężne, jak jest zorganizowane po to, aby deprawować nawet najmłodszych. To jest diabelskie, zorganizowane, nie tylko u nas w kraju, ale w Europie, w świecie. Czytaj więcej

To oni też wreszcie milczą jak zaklęci, gdy w imieniu ich religii nacjonaliści terroryzują widzów w teatrach wystawiające nieprawomyślne sztuki. Warto o tym pamiętać, gdy piszą o miłości, życzliwości i odpowiedzialności. Ładne słowa nic nie kosztują, o ile do ich napisania nie wynajęło się ghost writera. Biskupów i księży – zgodnie z tym co mówi ich święta księga – poznajemy po owocach, a jakie są, każdy widzi.

Przyzwoitość
To miło, że biskupi zachęcają do patriotyzmu czasów pokoju – płacenia podatków, dbania o otoczenie. Znowu jednak nie jest to nic rewolucyjnego. Kilka lat przed hierarchami o takim patriotyzmie mówił poseł Janusz Palikot. Dobrze, że można dojść choćby do częściowo wspólnych wniosków z perspektywy teistycznej (wyznaniowej) i humanistycznej.
Ciekawie czyta się list biskupów o patriotyzmie. Najbardziej interesujące są jednak nie rzeczy, które mówią, ale te, o których milczą, np. udział biskupów rzymskokatolickich w Targowicy przeciwko zbyt równościowej Konstytucji 3 Maja (dziś pewnie nazwaliby ją genderową) i potępienie przez papieży polskich powstań narodowowyzwoleńczych. A podobno prawda ma nas wyzwolić.

"Głos polskich hierarchów przychodzi dziś w momencie, bardzo gorącego sporu politycznego. Z pewnością politycy uznają, że to nie jest apel do nich tylko do ich politycznych przeciwników" – pisze w swojej laurce na łamach "Rzeczpospolitej" Michał Szułdrzyński. Tymczasem biskupi, jako wspólnicy nacjonalistów, są ostatnimi by kogokolwiek pouczać, z politykami włącznie. Wszak duchowni otwarcie włączyli się w kampanię wyborczą po stronie PiS, a ich ambony to miejsce, w którym głoszą partyjną propagandę.
Swoje apele biskupi powinni skierować do siebie, a ich refleksja powinna stać się autorefleksją, jeśli na serio chcieliby coś zrobić z nacjonalizmem. Ale przecież nie chcą tego zrobić. Widzą po prostu, że sytuacja polityczna się zmienia i chcą uchodzić za tych, którzy zawsze siedzieli okrakiem na barykadzie, a nie angażowali się po stronie konkretnych środowisk i partii. Nie przemawia przez nich miłość bliźniego, lecz strach i nadzieja na to, że gładkimi frazesami wywołają społeczną amnezję w sprawie swoich czynów. Czy im się to uda?

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...