Kontrowersyjny biznesmen i współautor kilku głośnych afer Zbigniew Stonoga trafił za kraty.
Kontrowersyjny biznesmen i współautor kilku głośnych afer Zbigniew Stonoga trafił za kraty. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Niesławny Zbigniew Stonoga nie jest już wolnym człowiekiem. Po długim okresie uchylania się od odbycia zasądzonej mu kary roku pozbawienia wolności, wreszcie poddał się i sam poinformował policję, gdzie można go znaleźć. A funkcjonariusze odstawili kontrowersyjnego biznesmena i współtwórcę serii afer z ostatnich lat do aresztu śledczego na warszawskiej Białołęce.

REKLAMA
Jednak Zbigniew Stonoga nie trafił za kraty w związku z aferą podsłuchową, czy innymi politycznymi skandalami, do których się przyczyniał. Wyrok skazujący go na rok bezwzględnego pozbawienia wolności usłyszał w sprawie oszustwa przy sprzedaży luksusowego samochodu, który w 2009 roku trafił do prowadzonego przez niego komisu. W Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka Zbigniew Stonoga miał się stawić już 15 lutego, ale zaczął uchylać się od odbycia kary. Kilka dni temu na swojej stronie na Facebooku ogłosił jednak, że się poddaje.
– Żegnam się z wami. Mam wielkie obawy, czy nie zostanę zamordowany w więzieniu, mam wielkie obawy o bezpieczeństwo swojej rodziny, ale tak dalej się żyć nie da – mówił Zbigniew Stonoga na nagraniu. – Mam nadzieję, że historia kiedyś oceni to, co zrobiłem dla Polski, to, co zrobiłem dla swoich rodaków i że rodacy docenią to, co dla nich zrobiłem. Trzymajcie się kochani, do zobaczenia! – dodał.
Teoretycznie powinien w białołęckim areszcie spędzić niecały rok, bo wymiar kary zostanie skrócony o okres, w którym Stonogę obejmował dozór elektroniczny. Być może jego prawnikom uda się jednak wyciągnąć go zza krat wcześniej. Pełnomocnik osławionego biznesmena poinformował już, że jego klient cierpi na chorobę wymagającą stosowania specjalistycznego sprzętu, którego w areszcie nie ma. Stonoga może więc mieć nadzieję, iż uda się przekonać wymiar sprawiedliwości, by ze względu na zły stan zdrowia w jakiś sposób złagodzono mu karę.
źródło: SE.pl / Superstacja