Scenariusz miesięcznic jest rozpisany co do minuty. Członkowie PiS zaciekle walczą o miejsce przy prezesie

Baner jak co miesiąc ten sam. Ale o to, kto idzie obok prezesa w pochodzie spod katedry pod pałac co miesiąc toczy się prawdziwa walka.
Baner jak co miesiąc ten sam. Ale o to, kto idzie obok prezesa w pochodzie spod katedry pod pałac co miesiąc toczy się prawdziwa walka. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Można by pomyśleć, że co miesiąc wygląda to tak samo: poranna msza, złożenie kwiatów pod Pałacem Prezydenckim, później wieczorna msza, Kaczyński na drabince zapewniający, że już wkrótce poznamy prawdę i tłum skandujący "Jarosław". Ale diabeł tkwi w szczegółach, warto zobaczyć, co się dzieje na drugim planie.

Kolejka chętnych ustawia się przed poranną mszą. Wiele osób chce coś powiedzieć w kościele, odczytać lekcję, wykonać psalm, czy wezwać wiernych do modlitwy. Wśród tych, którzy występują w kościele są tacy, którzy występują sporadycznie, ale niektóre role obsadzone są od lat. Europosłanka Jadwiga Wiśniewska co miesiąc recytuje: "Módlmy się za duszę śp. Jadwigi Kaczyńskiej, kobiety o wielkim sercu i szlachetnej duszy, matki, która wychowała swych synów w umiłowaniu Boga i ojczyzny". Często głos zabierają Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński czy Stanisław Karczewski.



Po mszy i złożeniu kwiatów przed Pałacem Jarosław Kaczyński w otoczeniu najbliższych współpracowników jedzie na Powązki. Znów składają kwiaty, tym razem pod pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej i na grobie Jadwigi Kaczyńskiej. Na tym nie koniec obchodów, prawdziwe show wraca wieczorem.

Znów jest msza, tym razem jednak nie w kościele seminaryjnym, przylegającym do Pałacu Prezydenckiego, ale w Katedrze Świętego Jana. Wieczorem przychodzi też więcej wiernych, od pewnego czasu nawet zadeklarowany ateista, koordynator ds. służb specjalnych, Mariusz Kamiński. Wszyscy razem maszerują, walcząc o miejsce jak najbliżej prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Szczególnie posłanki celują w tym, żeby ich twarze były później widoczne w relacjach telewizyjnych. Inna rzecz, że gdy w uroczystości bierze udział premier Szydło, to ona idzie zaraz obok prezesa.

Tego dnia politykom PiS nie wypada mieć innych zajęć. A już szczególnie nie wypada przedłożyć przyjemności nad uczestnictwo we mszy i wieczornym wiecu. Pilnuje tego nawet Andrzej Duda. Gdy 10 maja rozgrywała mecz polska reprezentacja w piłce nożnej, prezydent nie pojechał na Stadion Narodowy, tylko oglądał mecz w zaciszu prywatnego gabinetu w pałacu. Uznał, że nie wypada mu postąpić inaczej.

Więcej w najnowszym numerze "Newsweeka"

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...