Leki spod lady. Psychotropy i hormony kupisz bez recepty przez internet lub u odważnych farmaceutów. Mają jeden sposób

Toruńska apteka przy szosie Chełmińskiej
Toruńska apteka przy szosie Chełmińskiej Fot. Mikołaj Kuraś / Agencja Gazeta
– Kiedy zabraknie mi tabletek antykoncepcyjnych, wykonuję szybki telefon do mamy. Ona idzie do niewielkiej apteki w miasteczku i już za kilka dni kurier przywozi nawet pięć opakowań. Recepty nigdy nie donosimy, bo nikt tego od nas nie wymaga – mówi wprost Anna. To przykład z północy Polski.

Podobnie bywa i w stolicy. – Koleżanka miała znajomego aptekarza, który w razie potrzeby zawsze jej pomagał. Głównie chodziło o tabletki antykoncepcyjne, na które potrzebowała recepty. Gdy nie miała czasu biegać po ginekologach, po prostu szła do niego i mówiła, czego potrzebuje – dorzuca Bartek. Farmaceuta mimo braku recepty leki wydawał od ręki. Magazynem leków dostępnych na receptę, które można dostać bez recepty, jest także internet. Xanax, Tramal – można je kupić jednym kliknięciem myszy.



"Zdrowie" z internetu
"Sprzedam Xanax (180 zł), Tramal (170 zł), Alprox (90 zł), Zomiren (90 zł)". Lista leków i ogłoszeń jest bardzo długa. "Wyślij zapytanie = złóż zamówienie = odbierz paczkę na drugi dzień" – czytamy w jednym z ogłoszeń w internecie. W sieci aż roi się od podobnych ofert. – Zatrważająca jest dystrybucja produktów leczniczych działająca w internecie. Nikt na to nie reaguje, czasami w mediach przedstawia się pokazowe sytuacje. Ale generalnie nikt tego nie piętnuje, często według prokuratorów jest to mała szkodliwość społeczna – wytyka dr farmacji Marek Jędrzejczak.
Paweł Trzciński z Głównego Inspektora Farmaceutycznego przyznaje wprost, że kontrola nad sprzedażą leków w internecie jest ograniczona. – Inspektorat Farmaceutyczny ma w swoich kompetencjach kontrolowanie legalnego obiegu leków. Każdy, kto nielegalnie handluje lekami zgodnie z prawem może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Problem polega na tym, by takie osoby ścigać. Często okazuje się, że serwery są gdzieś poza granicami Polski czy Europy – tłumaczy Trzciński.

Dla sprzedających to łatwe i szybkie źródło zysku, a dla wielu Polaków ulga, że mogą coś kupić przez internet. Najczęściej – jak tłumaczy Paweł Trzciński – taką drogą sięga się po leki na przypadłości intymne, psychotropy albo specyfiki wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem (np. służące do budowy tkanki mięśniowej). I rzecznik Głównego Inspektora Farmaceutycznego apeluje o zdrowy rozsądek i przestrzega, że takie leki mogą być sfałszowane.
Paweł Trzciński
rzecznik prasowy

Część takich leków ma zapewne inny skład. Znamy takie praktyki, że można dostać zestaw z jedną kapsułką, która ma tą samą substancję chemiczną, a reszta to jest np. wapno. W zależności od ceny ta substancja chemiczna może się różnić. Mieliśmy jakiś czas temu taką sytuację, że jeden z dużych międzynarodowych producentów wprowadzał zmiany w opakowaniach i jego drukarnia niestety miała poślizg i na rynek nie wprowadziła tych lepiej zabezpieczonych opakowań. Ale już fałszerze wypuścili serię z lekami z innymi opakowaniami.

Co więc może zrobić państwo? – Nie mamy możliwości kontroli serwerów za granicą. Możemy prowadzić operacje policyjne. W ubiegłym roku policji udało się zlikwidować największą w Europie fabrykę nielegalnych leków, w Polsce pod Bydgoszczą. Możemy też informować. GIF jesienią tego roku przygotowuje dużą kampanię zniechęcająca Polaków do kupowania w niepewnych źródłach – dodaje Trzciński.

Leki spod lady, recepty na życzenie

Ale to tylko kropla w morzu. W wielu miastach, zwłaszcza tych mniejszych, gdzie każdy się zna, leki dostępne na receptę bez problemu można kupić bez tego świstka. Matylda pochodzi z małej miejscowości na wschodzie Polski. Nikogo tam nie dziwi, że w miejscowej aptece można dostać wiele leków bez recepty. Ale ostatnio pojawiły się pewne zastrzeżenia. – Leki, które są wypisywane na bardziej poważne choroby, nie są tak łatwo dostępne bez recepty. Zazwyczaj aptekarka sprzeda, ale i zaznaczy, że więcej nie ściągnie tego specyfiku i następnym razem każe przyjść z receptą – opowiada Matylda. Z tabletkami antykoncepcyjnymi nie ma żadnego problemu. Ale z antydepresantami nie jest już tak łatwo. Udało się tylko raz z zastrzeżeniem, że bez recepty ma się już nie zjawiać.

A i z kupnem recepty nie ma większego problemu. Bez trudu można ustalić, który lekarz, czy przychodnia za odpowiednią opłatą wypisze potrzebny papier. – Jest pewna klinika w Warszawie, gdzie za 50-70 zł można kupić receptę na dowolny lek. Nie trzeba się nawet stawić osobiście. To miejsce poleciła mi przyjaciółka, a ja mówiłam o nim innym znajomym – opowiada Katarzyna. Przychodnia działa od kilku lat, ale ostatnio jej klienci mają trochę pod górkę. – Na psychotropy nikt recepty nie chce przepisać. Ostatnio dwukrotnie odmówili mi także wydania recepty na pigułki antykoncepcyjne – zaznacza Katarzyna.

– Jest to złamanie etyki zawodowej, a dwa – zgodnie z polskim prawem – lekarz musi obejrzeć pacjenta, by następnie przepisać mu lek. Najgorzej jeśli chodzi o te, które nie są refundowane, wówczas NFZ tego nie sprawdzi – zaznacza Paweł Trzciński. Dr n. farmacji Marek Jędrzejczak ze stowarzyszenia Forum Polskiej Farmacji podkreśla, że wydawanie leków silnie działających i dostępnych na receptę bez wspomnianej recepty jest niezgodne z prawem. Choć, jak tłumaczy Katarzyna Strzałkowska, rzecznik prasowa Naczelnej Izby Lekarskiej, przepisy dopuszczają wystawienie recept bez osobistego badania pacjenta.
Katarzyna Strzałkowska
rzecznik prasowa

Lekarz może bez dokonania osobistego zbadania pacjenta wystawić receptę niezbędną do kontynuacji leczenia jeżeli jest to uzasadnione stanem zdrowia pacjenta odzwierciedlonym w dokumentacji medycznej. Każda wystawiona recepta powinna być odnotowana w dokumentacji medycznej. W ostatnim czasie do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej nie wpływały sprawy o takim charakterze. W przeszłości natomiast zdarzały się zawiadomienia do organów odpowiedzialności zawodowej o możliwości popełnienia przewinienia zawodowego przez lekarza zgłoszone przez Narodowy Fundusz Zdrowia, po przeprowadzonej przez NFZ kontroli, w zakresie nieuzasadnionego wystawienia recepty.

Recepta farmaceutyczna
– Są apteki, które wydają co popadnie bez recept, ale w razie kontroli leżą. Dużo ryzykują, bo można tak zrobić, ale tylko wtedy, gdy lek może uratować czyjeś życie – zaznacza farmaceutka z Poznania. Mowa o tzw. recepcie farmaceutycznej. – Wydaje się ją bardzo sporadycznie, w przypadkach zagrażających życiu lub zdrowiu – zaznacza dr farm. Marek Jędrzejczak.

W przypadku nagłego zagrożenia zdrowia lub życia kierownik apteki może wydać bez recepty lekarskiej produkt leczniczy zastrzeżony do wydawania na receptę w najmniejszym terapeutycznym opakowaniu (z wyłączeniem środków odurzających, substancji psychotropowych i prekursorów grupy I-R). Czytaj więcej

kierownik dużej apteki

Generalna zasada jest taka, że jeżeli klient nie ma z jakiegoś powodu recepty, a potrzebny jest mu lek, to kierownik apteki (bądź osoba, która go zastępuje) może mu go wydać w najmniejszym dostępnym opakowaniu, za pełną odpłatnością. Nie dotyczy to oczywiście leków psychotropowych i narkotycznych. Zawsze nieprzyjęcie leku wiąże się z niebezpieczeństwem. Dlatego, jeżeli jest potrzeba, a niewydanie mogłoby zaszkodzić pacjentowi, to należy to zrobić. Wówczas kierownik apteki musi sporządzić dokument – tzw. potwierdzenie wydania leku, które jest w aptece archiwizowane.

Nasz rozmówca na listę leków, które można wystawić na tzw. receptę farmaceutyczną wpisuje także hormony. Próbuję w trzech warszawskich aptekach. Odsyłają mnie z kwitkiem. – Receptę farmaceutyczną może wystawić tylko magister farmacji, i tylko na leki ratujące życie – zastrzega pracownica apteki z warszawskiego Żoliborza. Inna dodaje, że taką receptę wydają bardzo rzadko, jeśli już, to najczęściej na insulinę lub leki na nadciśnienie. Co ryzykują farmaceuci? – Aptekarze nie rozliczają się z recept w takim rozumieniu, że gdzieś je wysyłają. One są po prostu przez pięć lat przechowywane w aptece i na wypadek kontroli, są one przedstawiane organom, Nadzorowi Farmaceutycznemu, a te refundowane – NFZ – tłumaczy kierownik jednej z aptek.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...