Rodzice nie mogli wejść do Sejmu, na sali pustki w szeregach PiS. Tak wyglądała nocna debata o szkolnym referendum

Tak wyglądała sala sejmowa podczas nocnej debaty o referendum nad reformą edukacji.
Tak wyglądała sala sejmowa podczas nocnej debaty o referendum nad reformą edukacji. Fot. Screen/Twitter/Niedlachaosuwszkole
Debata o referendum miała rozpocząć się o godzinie 20. Zaczęła z opóźnieniem po 21, a w tym czasie w internecie rozchodziły się wpisy, że część rodziców nie może wejść do Sejmu. "Czekamy przed Sejmem aż marszałek Kuchciński pozwoli nam wejść. Na razie nie chce pozwolić" – informowała Marcelina Zawisza z Partii Razem. Gdy ostatecznie debata się zaczęła, na sali było pusto jak nigdy. Wszyscy to podkreślali – PiS obiecywał słuchać ludzi, ale tym razem pokazał dobitnie, że słuchać ich nie chce.

Rodzice czekali przed Sejmem. "Na razie ich nie wpuszczono. Czekamy" – informował Związek Nauczycielstwa Polskiego. Jan Grabiec pisał, że czekają tak od 2,5 godziny. "Restrykcje w sejmowym biurze przepustek przed debatą o #szkolnereferendum. Rodzice i nauczyciele czekają od 2,5 h na wejście do Sejmu" – pisał na Twitterze.



Gdy ostatecznie debata się zaczęła, rodzice pisali z kolei, że jest ich więcej niż posłów. Tych z PiS na sali nie było widać wielu. Gazeta.pl doliczyła się tylko 22. Nie było też Kukiz'15. Choć lider ugrupowania był w tym czasie "Gościem Wydarzeń Polsatu" i mówił o referendum. – Jeżeli został zebrany blisko milion podpisów, to władze mają psi obowiązek je rozpisać – powiedział Paweł Kukiz.
Dominowała Nowoczesna i PO. Kancelaria Sejmu informowała zaś, że na galerię weszło około 110 rodziców.

Debata trwała do 1.20. "PiS dba o dobry sen suwerena" – podsumowała była minister edukacji Krystyna Szumilas.
Na sali obecna była minister edukacji Anna Zalewska. Wbrew temu, co wcześniej obiecywała, przez jej reformę tysiące nauczycieli w całej Polsce straciło pracę. Wczoraj jej to wypomnieli. "Kłamczucha" – rozległo się w sieci. Szef ZNP zaapelował z kolei w Sejmie do nauczycieli, którzy zostali zwolnieni, by wysłali jej swoje wypowiedzenia. – Jesteśmy jedynym dysponentem prawdziwych danych – odpowiadała Zalewska, co spotkało się z kpiną.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...