We włoskim stylu na polskich ulicach. Piaggio Liberty to sposób na korki i nudę

Piaggio Liberty to mały miejski "wymiatacz"
Piaggio Liberty to mały miejski "wymiatacz" Fot. Paweł Kalisz / naTemat
We Włoszech, ojczyźnie skuterów, Piaggio sprzedaje się jak ciepłe bułeczki ale i nad Wisłą coraz częściej można zobaczyć któryś z modeli tej włoskiej firmy. I nic dziwnego, łączą w sobie wszystko to co najlepsze – niepowtarzalny styl, włoskie wzornictwo i południowy temperament. Przetestowaliśmy jeden z najpopularniejszych modeli tej firmy, Piaggio Liberty 125.

Gdy oddawałem po testach Yamahę Tricity, już czekał na mnie skuter Piaggio Liberty 125. Przyznam, że podchodziłem do niego trochę jak do jeża. Takie małe coś i wyglądające tak, jak skuter, na którym nasi ojcowie lub dziadkowie podrywali w latach 60. nasze mamy lub babcie. Początkowa niechęć jeszcze się pogłębiła, gdy pierwszy raz usiadłem na kanapie, natychmiast odkrywając, że skuter jest NAPRAWDĘ mały, a ja siedzę na nim lekko przygarbiony, w dodatku nie bardzo mam co zrobić ze stopami.
Szybko jednak okazało się, że to, co na początku wygląda jak jedno wielkie WTF, Piaggio przekuwa w sukces. Tak, skuter jest mały, i przez czas testów nie urósł nawet o centymetr, ale to świetnie, bo dzięki niemu mogłem przemykać między samochodami w takich korkach, że i jadąc na rowerze parę razy bym się zastanowił, czy aby na pewno się zmieszczę. Piaggio się mieścił niczym Błędny Rycerz, zaczarowany autobus dla zbłąkanych czarodziejów z książek opowiadających o przygodach Harry'ego Pottera. A mnie pozostawało tylko wyczarować na ustach uśmiech numer pięć i machać wściekłym kierowcom, którzy stali w korkach.
Piaggio oprócz tej niewątpliwej zalety ma też wiele innych. Przede wszystkim może się podobać. Do testów udostępniono nam egzemplarz w pięknym, stylowym grafitowym kolorze, na którym świetnie odcinały się chromowane elementy, których w Piaggio nie brakuje, Jest chromowana ramka wokół zegarów, długie listwy pod kanapą przechodzące w uchwyt dla pasażera, ramka wokół przedniej lampy i duże elementy stanowiące optyczne "przedłużenie" tylnych i przednich kierunkowskazów. To nie wszystko, chrom jest nawet u nasady gripów kierownicy.
Z ciemnym lakierem kontrastują jeszcze malowane na srebrny mat teleskopy przedniego zawieszenia, rozkładane podpórki na stopy pasażera, świetnie wyprofilowane klamki hamulców i cała skrzynka skrywające mechanizm napędzający tylne koło. Całości dopełniają błyszczące ranty na aluminiowych felgach, które nie dość że świetnie wyglądają, to sprawiają, że koło wydaje się jeszcze większe niż jest w rzeczywistości.
A małe nie są. Przednie koło ma średnicę 16”, tylne 14”, co dla wielu może się wydawać sporą przesadą. Ale szybko zmienią zdanie, jak zaczną jechać po nierównościach. Nagle droga, którą pokonywali wcześniej na pojazdach postawionych na kołach 13” wydaje się jakby bardziej płaska i przyjazna. Łatwiej się wyjeżdża z kolein, a podczas przejazdu przez torowiska kierownica nie szarpie się w ręku.
Z drugiej strony duże koła i prześwit pozwalający bez obawy przejeżdżać po "śpiochach" skutkują tym, ze kanapa jest dość wysoko. 787 mm to dużo i może się okazać, że niższym kierowcom będzie zwyczajnie niewygodnie. Również dość wysoko zawieszony jest sam skuter, a co za tym idzie wysoko położony punkt ciężkości nie każdemu przypadnie do gustu, ale warto przy tym pokreślić, że skuter nie waży wiele, więc bujanie nim z lewego halsu na prawy nie jest ani trudne, ani niebezpieczne.
Wystarczy przejechać na Liberty kilka kilometrów i ma się wrażenie, że skuter jakby odczytuje nasze intencje i wykonuje polecenia, zanim jeszcze my wyrazimy w taki czy inny sposób swoją wolę. Jeśli przyjmiemy, że nazwa Liberty ma kojarzyć się z wolnością, to na pewno będzie ona dotyczyć nas. Bo Piaggio na zawsze pozostanie wiernym sługą, który ani na chwilę nie pozwala sobie na to, żeby zignorować nasze polecenia.
W skuterach Piaggio po prostu rewelacyjne są gripy na kierownicy. Jak w każdym skuterze są gumowe, ale Włosi robią je bardzo grube. Dzięki temu naprawdę jest za co chwycić. I dobrze, bo jak się ostro przekręci manetkę to lepiej się trzymać mocno. Serio.
Na papierze dane techniczne Liberty nie powalają na kolana. Silnik 125 cm sześciennych pozwala jeździć wszystkim posiadającym prawo jazdy kategorii A lub co najmniej od trzech lat prawo jazdy kategorii B. Choć ustawa określa liczbę posiadanych koni mechanicznych na 15, to w Liberty jest ich tylko 10 z kawałkiem. Ale bynajmniej nie są to leniwe kucyki. Tych dziesięć koników sprawia, że na światłach skutecznie możemy zniechęcić innych kierowców do ścigania się z nami spod świateł do następnego skrzyżowania. Chyba że to było ostatnie skrzyżowanie przed wjazdem na autostradę, wtedy nie mamy większych szans.
Piaggio bardzo chętnie rozpędza do prędkości 70-80 km na godzinę. Później niestety połowa koników jakby dostawała zadyszki, a pozostała piątka już nie ma siły, żeby nas ciągnąć. Jeszcze się Piaggio troszkę rozpędzi, z górki pojedzie nawet i 115 km na godzinę, ale na płaskiej drodze 100 km/h to już niezły wynik. I to z dwóch powodów. O pierwszym już wspomniałem, to zadyszka połowy naszego tabunu. Drugi jest taki, że skuter w standardowej wersji… nie ma szyby.
Wydawać by się mogło, że szyba w miejskim skuterze to niepotrzebny gadżet. Nic bardziej mylnego. Chroni przed wiatrem, a jak trzeba to i przed deszczem. Byle tylko zachować jakąś minimalną prędkość, istnieje szansa, że szyba wyłapie wszystko i my po prostu nie zmokniemy. Jak nie ma szyby to szybko się zweryfikuje nieprzemakalność ubrań. Przykładowo, moja kurtka motocyklowa, która z zasady miała być wodoszczelna, po pięciu minutach jazdy w deszczu była kompletnie przemoczona.
Ale szyba przydaje się także w pięknym słońcu. Pozycja na Piaggio jest wyprostowana i powyżej 80 km/ h podmuchy powietrza robią wszytko, co się da, żeby zrzucić nas z kanapy. Pozostaje mocno ścisnąć kierownicę, zacisnąć zęby i "cisnąć" lub… zwolnić i rozkoszować się piękną aurą. Kto nie lubi walki z wiatrem, może dokupić szybę akcesoryjną, która podobno rozwiązuje problem zsuwania się z kanapy.
A skoro już jestem w okolicach siedziska, to warto wspomnieć o schowku pod kanapą. Pierwsze co się rzuca w oczy to jego niewielkie rozmiary. Naprawdę niewielkie, dość powiedzieć, że nie mieścił mi się tam otwarty kask z szybą. Po raz pierwszy od początku mojej przygody ze skuterami spotkałem się z pojazdem, przy którym musiałem kask nosić wszędzie ze sobą. Z pewnością wszedłby kask otwarty bez szyby, jak ktoś lubi jeździć w goglach lub okularach, to miałby problem z głowy.
Pod schowkiem znajduje się też wlew do baku. Sam bak nie jest duży, mieści 6 litrów benzyny, ale nie jest to żaden powód do wstydu. Między jednym a drugim tankowaniem można przejechać nawet ponad 300 kilometrów. Koniki z Liberty nie są opojami i zadowalają się 2 litrami benzyny. Trzeba naprawdę ostro "piłować" silnik, żeby zmusić je do wypicia więcej niż 2,5 litra na 100 km.
Obok schowka pod kanapą jest jeszcze drugi, pod kierownicą. Mieści drobiazgi, jak telefon, chusteczki do wycierania twarzy z komarów, czy portfel. Oba schowki są zamykane na klucz, dzięki czemu można być spokojnym o pozostawione w schowku rzeczy. Skuterem można też przewieźć siatkę z drobnymi zakupami, które można podwiesić na specjalnym haczyku. Przy czym haczyk ma tak sprytną konstrukcję, że nie wahał bym się nawet zawiesić na nim torby z laptopem, szansa na to, że wypnie się podczas jazdy jest praktycznie zerowa.
Reasumując – Piaggio Liberty to stylowy skuter, obok którego trudno przejść obojętnie. Jest lekki, zwinny i żadne korki nie są mu straszne. Za wadę można mu poczytać, że duży mężczyzna siadający za kierownicę będzie wyglądał trochę jak niedźwiedź w cyrku na rowerku, ale właśnie dzięki temu, ze Liberty jest małe, sprawnie przejedziemy w mieście z punktu A do punktu B bardzo sprawnie. Dłuższa trasa za miasto wymagać będzie już od kierowcy odrobiny samozaparcia. Będzie musiał pogodzić się z tym, że wszyscy go wyprzedzają, a on sam będzie miał problem z wyprzedzeniem czegoś jadącego szybciej niż 80 km/h.
Ale nie do tego Liberty zostało stworzone. To skuter miejski i właśnie w miastach pokazuje, na co go stać. I wiele potrafi. Może być świetną alternatywą dla środków masowej komunikacji, nie wspominając o samochodach. Dojedzie wszędzie, zaparkuje wszędzie i nawet nie trzeba szukać parkometru, bo jednoślady są zwolnione z opłat parkingowych. Ale nie trzeba nim wcale dojeżdzać do pracy czy szkoły. Liberty sprawdzi się nawet do przejażdżki bez celu, dla czystej przyjemności. To świetna oferta dla kogoś, kto chce poczuć smak wolności.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...